Prezydent Aleksander Miszalski z „gospodarską wizytą” na budowie KST IV. Co przemilczał?

źródło: Tramwaj do Mistrzejowic

Prezydent Aleksander Miszalski pojawił się na budowie tramwaju do Mistrzejowic i ogłosił harmonogram otwierania ulic. Nadal nie podał jednak najważniejszej informacji – kiedy na trasę wyjadą pierwsze tramwaje, mimo że inwestycja ma już ponad rok opóźnienia.

Budowa linii tramwajowej do Mistrzejowic – jednej z największych inwestycji komunikacyjnych w Krakowie – notuje kolejne opóźnienie. Początkowo zakończenie prac planowano na listopad 2025 roku, następnie termin przesunięto na marzec 2026, a dziś coraz częściej mówi się o wakacjach 2026 jako realnej dacie uruchomienia trasy. W praktyce oznacza to ponad rok poślizgu względem pierwotnych założeń. Jednocześnie mieszkańcy Prądnika Czerwonego nadal muszą liczyć się z utrudnieniami – kolejne zmiany w organizacji ruchu, w tym zamknięcie ulicy Dobrego Pasterza, wpisują się w wydłużający się harmonogram inwestycji.

Dlatego mieszkańcy z dużą uwagą śledzili „gospodarską wizytę” prezydenta Aleksander Miszalski na budowie, która odbyła się we wtorek, 21 kwietnia. Spotkanie było okazją do pokazania postępu prac w tunelu, gdzie trwają intensywne roboty wykończeniowe – przygotowywana jest infrastruktura peronowa i elementy techniczne, a ich efekty są już widoczne. Wraz z kolejnymi etapami coraz wyraźniej widać, jak będzie wyglądał docelowy peron, choć sama prezentacja postępu nie przyniosła odpowiedzi na pytanie, które dla mieszkańców pozostaje kluczowe – kiedy inwestycja faktycznie zostanie zakończona i zacznie funkcjonować.

Na tym tle sposób komunikowania postępu prac przez miasto i samego prezydenta Aleksander Miszalski zaczyna budzić coraz więcej wątpliwości, zwłaszcza gdy zestawi się go z bardzo szczegółowymi informacjami przekazywanymi przez wykonawcę. Z jednej strony mieszkańcy dostają precyzyjny harmonogram przywracania ruchu drogowego – z konkretnymi datami i zakresem robót. Wiadomo, że 13 maja ma zostać otwarte Rondo Polsadu, choć początkowo tylko z jednym pasem ruchu i przy trwających jeszcze pracach wykończeniowych związanych z docelową geometrią ronda. Następnie, 22 maja, udostępniona zostanie wschodnia jezdnia ulicy Meissnera wraz z wlotem ulicy Łąkowej, po wcześniejszym wykonaniu warstw konstrukcyjnych i ścieralnych nawierzchni oraz budowie chodników. Dzień później kierowcy mają wrócić na Rondo Młyńskie – również w ograniczonym zakresie – a także na ulicę Młyńską Boczną po wykonaniu pełnej konstrukcji skrzyżowania. W czerwcu zaplanowano kolejne etapy: 6 czerwca udostępniona ma zostać droga dla rowerów wzdłuż ulicy Lublańskiej po stronie zachodniej, 10 czerwca otwarta wschodnia jezdnia ulicy Młyńskiej wraz z chodnikami i infrastrukturą rowerową, a do 20 i 28 czerwca zakończone zostaną prace po wschodniej stronie ulicy Lublańskiej – najpierw na drodze dla rowerów, a następnie na jezdni i chodnikach. Równolegle prowadzone są roboty wykończeniowe, brukarskie i instalacyjne, które mają przywrócić docelowy układ drogowy w tej części miasta.

Z drugiej strony w tym samym przekazie konsekwentnie nie pojawia się informacja o tym, kiedy zakończą się wszystkie prace związane z samą linią tramwajową, kiedy rozpoczną się odbiory techniczne ani kiedy na trasę wyjadą pierwsze tramwaje. Tymczasem to właśnie ten moment – a nie otwarcie kolejnego ronda czy jezdni – ma dla mieszkańców kluczowe znaczenie, bo oznacza faktyczny koniec inwestycji i przywrócenie pełnej funkcjonalności układu transportowego.

Tym bardziej że równolegle do robót drogowych wciąż trwają prace kluczowe dla samej linii tramwajowej, ale to o nich mówi się najmniej. W tunelu, który ma być jednym z najważniejszych elementów nowej trasy, prowadzone są cały czas roboty wykończeniowe – powstają perony, montowane są instalacje techniczne, układane są posadzki i wykańczane ściany. To etap, który musi zostać zakończony przed rozpoczęciem testów i odbiorów całej infrastruktury. Bez tego tramwaje po prostu nie mogą wyjechać na trasę. I choć postęp prac jest widoczny, to wciąż nie wiadomo, ile dokładnie czasu zajmie ich dokończenie oraz późniejsze procedury dopuszczeniowe.

Właśnie dlatego brak konkretnej daty uruchomienia linii budzi coraz większe wątpliwości. Mieszkańcy dostają bardzo dokładne informacje o tym, kiedy otworzy się konkretne rondo czy odcinek ulicy, ale nie mają podstawowej wiedzy – kiedy inwestycja zacznie działać w praktyce. A to oznacza, że mimo widocznych postępów, całość wciąż pozostaje dla nich „w budowie”.

I to właśnie w tym miejscu pojawia się największy problem z komunikacją miasta i prezydenta Aleksander Miszalski. Z jednej strony mamy szczegółowe komunikaty o postępie prac i „gospodarskie wizyty” na budowie, z drugiej – brak odpowiedzi na najprostsze pytanie, które zadają mieszkańcy. Prezydent w swoim ostatnim wpisie zapewniał, że „budowa linii tramwajowej KST IV do Mistrzejowic wchodzi w decydującą fazę”, podkreślał, że „prace są intensywne, prowadzone równolegle w wielu miejscach”, a w najbliższych tygodniach „mieszkańcy zobaczą konkretne efekty” w postaci otwieranych ulic, chodników i tras rowerowych. Dodawał również, że „na jego prośbę wykonawca zwiększył liczbę pracowników na budowie, aby przyspieszyć realizację inwestycji” i szczegółowo wyliczał kolejne daty udostępniania infrastruktury drogowej.

Pod tym wpisem pojawiło się ponad sto komentarzy mieszkańców. Część z nich dotyczyła właśnie braku najważniejszej informacji. „Panie prezydencie, a kiedy tramwaj?”, „Wszystko pięknie, ale proszę napisać konkretnie – kiedy pojedzie pierwszy skład?”, „Znowu daty dla ulic, a o tramwaju cisza” – to tylko część z powtarzających się głosów. Pojawiały się też bardziej bezpośrednie pytania o opóźnienia i ich skalę. Na te komentarze prezydent nie odpowiedział.

To milczenie jest tym bardziej zauważalne, że jeszcze w ubiegłym roku w oficjalnych dokumentach pojawiały się konkretne deklaracje. W odpowiedzi na interpelację radnego Łukasza Maślony wiceprezydent Stanisław Kracik wskazywał, że oddanie do eksploatacji linii tramwajowej KST IV nastąpi w drugim kwartale 2026 roku. Już wtedy oznaczało to odejście od wcześniejszych terminów, ale przynajmniej wyznaczało ramy czasowe. Dziś nawet takie ramy nie są publicznie powtarzane.

Nieoficjalnie coraz częściej mówi się, że realny scenariusz zakłada uruchomienie linii dopiero w wakacje, po zakończeniu wszystkich prac i przeprowadzeniu testów. To oznaczałoby, że tramwaj nie pojedzie przed końcem czerwca, a być może dopiero w lipcu lub sierpniu. Tych informacji miasto nie potwierdza, ale też im nie zaprzecza.

W tle całej sytuacji jest jeszcze jeden element, który trudno pominąć. W Krakowie trwa kampania przed referendum w sprawie odwołania władz miasta, a głosowanie zaplanowano na 24 maja. W takiej sytuacji informacja o kolejnym przesunięciu terminu zakończenia jednej z najważniejszych inwestycji transportowych mogłaby mieć bezpośredni wpływ na debatę publiczną. Tymczasem komunikaty Aleksandra Miszalskiego skupiają się na tym, co można pokazać jako postęp – otwieranych ulicach i kończących się utrudnieniach – a nie na tym, co dla mieszkańców jest najważniejsze.

Przewidzieli zwycięstwo Nawrockiego. Teraz przewidują odwołanie Miszalskiego 24 maja (SONDAŻ)

Jak nieoficjalnie słyszymy w magistracie, trwają gorączkowe przygotowania, by przed referendum zorganizować przynajmniej pierwszy testowy przejazd tramwaju. Taki ruch miałby uspokoić nastroje mieszkańców i pokazać, że inwestycja jest już na ostatniej prostej. Jednocześnie sam prezydent podkreślał w swoim wpisie, że „na jego prośbę wykonawca zwiększył liczbę pracowników na budowie, aby przyspieszyć realizację inwestycji”. W związku z tym zwróciliśmy się do biura prasowego prezydenta z pytaniem, czy taka „prośba” miała formę oficjalną, czy była jedynie deklaracją w komunikacie. Do sprawy będziemy wracać.

Nie przegap najważniejszych informacji z Krakowa. Zapisz się do naszego newslettera już teraz!

Przewijanie do góry