Tańczący na dachu prezydent Krakowa pod polską flagą i wulgarnym podkładem muzycznym – takiego obrazu miasta nikt się dziś nie spodziewał.
Aleksander Miszalski opublikował w mediach społecznościowych nagranie, na którym tańczy na dachu budynku, trzymając w tle polską flagę. Całość została opatrzona fragmentem utworu, w którym słychać m.in. słowa:
„Nawet nie będę się wściekać,
jestem młody, czarny i bogaty.
Ona próbuje mi wcisnąć kłamstwa,
suko, nie kupuję tego gówna”.
Film pojawił się na oficjalnym profilu prezydenta Krakowa. Nie zawiera komentarza ani wyjaśnienia kontekstu nagrania. W efekcie wśród internautów pojawiły się liczne spekulacje dotyczące zarówno intencji publikacji, jak i doboru utworu z wulgarnym tekstem.
źródło: Tik Tok Aleksander Miszalski
Część komentujących uznaje nagranie za przejaw luzu i dystansu prezydenta do siebie, inni krytykują je jako niepoważne i nieprzystające do pełnionej funkcji. W komentarzach powtarza się opinia, że w sytuacji, gdy Kraków zmaga się z problemami komunikacyjnymi, inwestycyjnymi i organizacyjnymi, tego rodzaju materiały mogą być odbierane jako nie na miejscu.
Nagranie wywołało szeroką dyskusję w mediach społecznościowych. Krytycy zarzucają prezydentowi „błaznowanie” i „odwracanie uwagi od realnych problemów miasta”, z kolei zwolennicy przekonują, że prezydent ma prawo do prywatnej formy ekspresji, nawet jeśli jest ona nietypowa.
Do momentu publikacji artykułu prezydent nie odniósł się publicznie do reakcji na film ani nie wyjaśnił, w jakim celu powstało nagranie i dlaczego wybrano taki podkład muzyczny. Poprosiliśmy Biuro Prasowe Prezydenta o komentarz w tej sprawie.
Do tematu będziemy wracać.





















