Prezydent Aleksander Miszalski zaproponował obniżenie miejskich dopłat dla żłobków i klubów dziecięcych. Projekt zmian trafił już pod obrady Rady Miasta Krakowa. Nowe stawki mają obowiązywać od początku przyszłego roku – 2,90 zł za godzinę opieki od stycznia do sierpnia i 1,90 zł od września do końca 2026 roku. Obecnie miasto dopłaca 3,50 zł.
Prezydent tłumaczy, że „celem zmiany jest dostosowanie zasad udzielania dotacji dla podmiotów prowadzących żłobki i kluby dziecięce do aktualnych uwarunkowań organizacyjnych i demograficznych systemu opieki nad dziećmi do lat 3”. Jak podkreśla, Kraków od lat wspiera rozwój placówek niepublicznych, a poziom miejskiego dofinansowania pozostaje najwyższy w kraju – średnio 735 zł miesięcznie na dziecko.
Zdaniem Miszalskiego, system opieki nad najmłodszymi w ostatnim czasie się zmienił. „Znacząco zwiększyła się liczba miejsc w żłobkach samorządowych, a jednocześnie spadła liczba dzieci uczęszczających do placówek, co jest konsekwencją trendów demograficznych” – wskazuje prezydent. Obecnie w Krakowie funkcjonują 22 żłobki prowadzone przez gminę z 2331 miejscami oraz 11 na zlecenie miasta. W przyszłym roku planowane jest otwarcie kolejnych 11 placówek, co pozwoli przyjąć ponad 4100 dzieci.
„Prezydencie, pora spełnić obietnice”. Kibice z Nowej Huty rozliczają prezydenta Miszalskiego
Miszalski zauważa, że przy rosnącej liczbie miejsc w żłobkach maleje liczba chętnych. „Na 2331 miejsc dostępnych w żłobkach samorządowych przypada dziś 1543 dzieci, co oznacza 788 wolnych miejsc. W żłobkach niepublicznych spadek liczby dzieci szacowany jest na około 28 procent” – wylicza prezydent.
To – jak podkreśla – efekt niżu demograficznego. „W 2022 roku w Krakowie urodziło się 8265 dzieci, w 2023 – 7528, w 2024 – 7057, a w 2025 roku (do końca października) – 4266. Prognozuje się około 5000 urodzeń na koniec 2025 roku, co oznacza spadek o 2000 w stosunku do roku poprzedniego” – wylicza Miszalski.
„W tej sytuacji niezbędne jest odpowiednie dostosowanie poziomu wsparcia finansowego, tak aby zapewnić równowagę pomiędzy efektywnym wykorzystaniem infrastruktury miejskiej a utrzymaniem wysokiej jakości i dostępności opieki” – argumentuje prezydent. Jak dodaje, „proponowane zmiany w wysokości dotacji mają na celu uporządkowanie i dostosowanie zasad finansowania do aktualnych potrzeb oraz możliwości organizacyjnych miasta”. Kraków – mimo planowanej obniżki – ma nadal pozostawać liderem w kraju pod względem poziomu wsparcia dla niepublicznych żłobków i klubów dziecięcych.
Według przedstawionych danych, w Krakowie działa 276 żłobków niepublicznych, 18 klubów dziecięcych i 82 dziennych opiekunów. Oferują łącznie 9,6 tysiąca miejsc, z czego 3012 pozostaje wolnych – czyli około 31 procent. Ponad 95 procent z nich objętych jest miejskim dofinansowaniem.
TYLKO U NAS: Co się stanie, gdy dług Krakowa przekroczy 9,5 miliarda złotych?
Jeszcze w 2024 roku władze miasta zapowiadały rozbudowę sieci żłobków i zwiększenie liczby miejsc w opiece nad najmłodszymi. Wtedy mówiono o problemie z dostępnością i długich listach rezerwowych. Rok później sytuacja zmieniła się o 180 stopni – przybyło żłobków samorządowych, a liczba chętnych spadła. Zamiast zwiększania wsparcia, miasto proponuje jego ograniczenie.
Dla prywatnych placówek, które przez lata korzystały z miejskich dotacji i utrzymywały opłaty na względnie stabilnym poziomie, obniżenie stawki może oznaczać konieczność podniesienia cen dla rodziców lub ograniczenia liczby miejsc. Dla wielu z nich dotacja była kluczowym elementem finansowania działalności – w niektórych przypadkach stanowiła nawet połowę miesięcznego kosztu utrzymania dziecka w żłobku.
Obniżka dotacji to także test dla relacji miasta z sektorem prywatnym, który przez lata stanowił uzupełnienie miejskiego systemu opieki. W sytuacji, gdy część żłobków może nie przetrwać przy niższej stawce, samorząd będzie musiał szukać sposobów, by utrzymać równowagę między publiczną i niepubliczną ofertą. W efekcie, mimo że decyzja prezydenta ma swoje uzasadnienie demograficzne, dla wielu rodziców może oznaczać po prostu jedno – wyższe rachunki.
TYLKO U NAS: Kraków. Spór Miszalskiego z „Wyborczą” o cięcia w szkołach. Czy magistrat ma syndrom oblężonej twierdzy?























