Konsultacje społeczne dotyczące Strefy Czystego Transportu wzbudziły w Krakowie rekordowe zainteresowanie. Setki osób brały udział w spotkaniach, tysiące zgłosiły swoje uwagi. W momencie, gdy mieszkańcy najgłośniej domagali się rozmowy z władzami miasta, zabrakło jednak jednej osoby – prezydenta Aleksandra Miszalskiego. Jego nieobecność podważyła wiarygodność całego procesu.
Od 29 listopada 2024 r. do 17 stycznia 2025 r. w Krakowie trwały konsultacje społeczne dotyczące Strefy Czystego Transportu (SCT). Był to jeden z największych procesów konsultacyjnych w ostatnich latach – spotkania otwarte, warsztaty i sesje online przyciągnęły tysiące mieszkańców, którzy zgłosili około 20 000 uwag i opinii. Największe spotkanie odbyło się 9 stycznia w magistracie. Przyszło kilkuset mieszkańców, sale pękały w szwach, emocje były ogromne. Pytano o wpływ SCT na codzienne funkcjonowanie miasta, o konsekwencje dla kierowców i przedsiębiorców. Wiele osób zwracało jednak uwagę na brak gospodarza miasta. Prezydent Aleksander Miszalski nie pojawił się ani razu – ani na spotkaniach stacjonarnych, ani online. To szczególnie uderzające, bo w kampanii wyborczej podkreślał otwartość na dialog z mieszkańcami.
Proces, choć liczny, miał poważne problemy organizacyjne. Zbyt małe sale, tłok na korytarzach, niedoinformowani uczestnicy – to wszystko wywoływało frustrację i chaos. Brak obecności najważniejszych decydentów – prezydenta i dyrektora Zarządu Transportu Publicznego – sprawiał, że całość coraz bardziej przypominała formalny obowiązek do „odhaczenia”, a nie prawdziwą debatę o przyszłości miasta. Po zakończeniu konsultacji urząd miasta przedstawił zmieniony projekt uchwały. Uwzględniono w nim kilka kluczowych uwag mieszkańców: SCT nie obejmie samochodów już zarejestrowanych w Krakowie, niezależnie od norm emisji spalin, granice strefy zawężono do obszaru wewnątrz IV obwodnicy, termin wejścia w życie przesunięto na 1 stycznia 2026 r. Rada Miasta uchwałę przyjęła, a wojewoda małopolski zapowiedział jej zaskarżenie do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Prezydent tłumaczył, że zmiany są efektem głosu mieszkańców. Problem w tym, że w kluczowym momencie – gdy tysiące krakowian domagały się rozmowy twarzą w twarz – zabrakło go przy stole.
Strefa Czystego Transportu to decyzja, która zmieni codzienne życie setek tysięcy mieszkańców Krakowa. W tak ważnej debacie naturalne było oczekiwanie, że weźmie w niej udział prezydent miasta. Jego nieobecność została odebrana jako lekceważenie i podważyła zaufanie do całego procesu.





















