Jeszcze tydzień temu kierowali Nowym Sączem, dziś nie mogą nawet wejść do własnych biur. Po interwencji Centralnego Biura Antykorupcyjnego i decyzji Prokuratury Europejskiej prezydent Ludomir Handzel i jego zastępca Artur Bochenek zostali zawieszeni w czynnościach służbowych. Oznacza to, że nie mogą podpisywać dokumentów, wydawać decyzji ani reprezentować miasta. Mimo to obaj przekonują, że są niewinni i zapowiadają, że nie ustąpią z urzędu, a jeśli zajdzie potrzeba – „poddadzą się ocenie mieszkańców w referendum”.
– Nie zamierzamy rezygnować ze swoich funkcji. Pracujemy dalej, pozyskujemy środki zewnętrzne na rozwój miasta. Jeżeli zajdzie taka potrzeba, poddamy się ocenie mieszkańców w referendum – oświadczył Ludomir Handzel podczas wtorkowej konferencji prasowej w ratuszu.
Prezydent Nowego Sącza i jego zastępca zostali zatrzymani przez agentów CBA w ubiegłym tygodniu. Funkcjonariusze weszli nie tylko do urzędu miasta, ale również do ich prywatnych domów. Zabezpieczyli dokumenty, nośniki danych i sprzęt elektroniczny. Śledztwo nadzoruje Prokuratura Europejska i dotyczy przetargu na organizację kursów i warsztatów finansowanych z funduszy unijnych w ramach projektu „Rozwój Centrum Kompetencji Zawodowych w Nowym Sączu”. Według ustaleń śledczych, jesienią 2024 roku mogło dojść do ujawnienia poufnych informacji jednemu z oferentów, co miało skutkować stratą publicznych pieniędzy rzędu 600 tysięcy euro.
Podczas wtorkowej konferencji Artur Bochenek odczytał oświadczenie, w którym podkreślił, że sprawa „nie ma nic wspólnego z korupcją, przyjmowaniem łapówek czy miejskimi inwestycjami”.
Postępowanie dotyczy przetargu na szkolenia dla nauczycieli, który wygrała Sądecka Agencja Rozwoju Regionalnego (SARR) – spółka komunalna należąca do samorządów regionu. Oferta SARR była najkorzystniejsza cenowo i została pozytywnie oceniona przez Małopolskie Centrum Przedsiębiorczości – tłumaczył Bochenek.
Zastępca prezydenta nie krył oburzenia sposobem przeprowadzenia akcji CBA. – Nie było potrzeby wydawać tysięcy złotych z publicznych środków na przyjazd agentów z Łodzi o szóstej rano i szukanie dokumentów w koszu na pranie. W naszej ocenie to absurd – dodał. Handzel zaznaczył, że projekt był wcześniej kontrolowany przez urząd marszałkowski i nie budził zastrzeżeń. – Wystąpiłem do prezesa Urzędu Zamówień Publicznych o doraźną kontrolę tego postępowania. Chcemy pełnej transparentności – zapewnił.
W poniedziałek 28 października Prokuratura Europejska podjęła decyzję o zawieszeniu Ludomira Handzla i Artura Bochenka w obowiązkach. Oprócz nich zawieszono również jedną z dyrektorek miejskich jednostek. Na podejrzanych nałożono środki zapobiegawcze: poręczenia majątkowe o łącznej wartości 150 tysięcy złotych, zakaz kontaktowania się z wybranymi osobami oraz zakaz wstępu do Urzędu Miasta Nowy Sącz. Choć Sąd Rejonowy Katowice-Wschód nie uwzględnił wniosków o tymczasowy areszt wobec Handzla, Bochenka i czterech innych osób, prokuratura zapowiedziała złożenie zażalenia.
TYLKO U NAS: Co się stanie, gdy dług Krakowa przekroczy 9,5 miliarda złotych?
Z informacji CBA wynika, że sprawa została wszczęta po zawiadomieniu złożonym przez Europejski Urząd ds. Zwalczania Nadużyć Finansowych (OLAF). To oznacza, że śledczy badają możliwe nieprawidłowości w wydatkowaniu środków unijnych.
Handzel przekonuje, że działania służb mają charakter polityczny. – W 2018 roku sądeczanie wybrali zmiany, rozwój i otwartość, a rok temu potwierdzili ten wybór. Pokonałem panią Iwonę Mularczyk, co dla pewnych środowisk okazało się trudne do przyjęcia. Dziś próbuje się nas odwołać przy pomocy służb – mówił prezydent. Zastępca prezydenta dodał, że ma poczucie „politycznej nagonki”. – Nie ma żadnej afery korupcyjnej, jest tylko przetarg, w którym wygrała miejska spółka. To wszystko – stwierdził Bochenek.
Z kolei europoseł PiS Arkadiusz Mularczyk określił sytuację mianem „afery bez precedensu” i wezwał Handzla i Bochenka do natychmiastowej dymisji.





















