W ubiegłorocznej kampanii wyborczej Aleksander Miszalski obiecywał studentom roczny bilet za 365 złotych, dziś forsuje wersję za 470.
W kampanii wyborczej Aleksander Miszalski zapowiadał, że studenci będą mogli kupić roczny bilet za 365 złotych – symboliczną i przystępną formę wsparcia dla młodych ludzi mieszkających i studiujących w Krakowie. W jego oficjalnym programie wyborczym, wciąż dostępnym w miejskim serwisie internetowym, zapisano:
Bilet roczny dla studentów za 365 złotych. Wiele osób studiujących w Krakowie ponosi znaczne wydatki związane m.in. z edukacją, zakwaterowaniem, wyżywieniem oraz transportem. Umożliwienie studentom dostępu do komunikacji publicznej poprzez tanie bilety zredukuje częściowo obciążenia finansowe związane z dojazdami”.
Po siedemnastu miesiącach od tamtej zapowiedzi obietnica ma szansę się zrealizować – choć w zmienionej formie. W przekazanym Radzie Miasta Krakowa projekcie uchwały prezydent Miszalski zaproponował wprowadzenie biletu Mieszkańca Studenckiego Rocznego, ważnego przez 12 miesięcy w I strefie biletowej. Cena – 470 złotych, czyli o 105 zł więcej niż zapowiadał jako kandydat.
W uzasadnieniu projektu prezydent tłumaczy, że Kraków dopłaca już blisko 65 procent kosztów funkcjonowania komunikacji miejskiej, a przy rosnących kosztach energii, paliwa i wynagrodzeń konieczne jest dostosowanie taryf, by utrzymać jakość usług przewozowych na dotychczasowym poziomie. Nowy bilet ma – jak czytamy – „zredukować koszty przemieszczania się studentów w I strefie biletowej”, a jednocześnie spowodować spadek wpływów do budżetu miasta o około 4,24 mln zł rocznie.
TYLKO U NAS: Wszystkie podwyżki Aleksandra Miszalskiego
Do tej propozycji odniósł się radny Michał Ciechowski z Prawa i Sprawiedliwości, który przypomniał prezydentowi jego własne słowa sprzed wyborów. W poprawce do projektu uchwały zaproponował, by cenę biletu rocznego ustalić zgodnie z kampanijną zapowiedzią – na poziomie 365 złotych. „Pan Prezydent Aleksander Miszalski obiecał w kampanii wyborczej bilet studencki roczny za kwotę 365 zł. Przyjęcie tej poprawki pozwoli Panu Prezydentowi dotrzymać słowa wobec studentów i mieszkańców Krakowa” – napisał radny w uzasadnieniu.
O tym, która wersja – 470 złotych czy 365 złotych – zostanie ostatecznie przyjęta, zdecydują radni podczas głosowania. Jeśli poprawka Ciechowskiego uzyska poparcie, prezydent zrealizuje jedną z najgłośniejszych obietnic swojej kampanii. Jeśli nie – roczny bilet studencki wejdzie w życie w marcu 2026 roku w wyższej cenie, jako rozwiązanie uzasadniane już nie programem wyborczym, lecz budżetem miasta.
Niedawno alarmowaliśmy przy okazji prezentacji projektu budżetu Krakowa na 2026 rok, że zaplanowana kwota na komunikację miejską – nieco ponad miliard złotych – może nie wystarczyć, by utrzymać dotychczasową ofertę przewozową. Wydawało się wówczas, że miasto zamierza utrzymać transport publiczny na granicy finansowych możliwości: bez nowych inwestycji, bez rezerw na wzrost kosztów i bez planu zwiększenia przychodów. Już wtedy eksperci zwracali uwagę, że przy rosnących kosztach energii, pracy kierowców i utrzymania taboru, utrzymanie tego samego poziomu wydatków musi się skończyć albo redukcją kursów, albo podwyżką cen biletów.
Dziś można powiedzieć, że wykrakaliśmy – władze Krakowa szykują największą od lat podwyżkę cen biletów komunikacji miejskiej. Projekt uchwały w tej sprawie, przygotowany przez prezydenta Aleksandra Miszalskiego, trafił już do Rady Miasta. Zmiany mają wejść w życie 2 marca 2026 roku i objąć zarówno bilety jednorazowe, jak i miesięczne. Rok później, w styczniu 2027 roku, planowane jest wprowadzenie zupełnie nowego systemu – tzw. taryfy dynamicznej, w której cena przejazdu zależeć będzie od faktycznie pokonanego dystansu.
W propozycji Miszalskiego najmocniej drożeją bilety krótkookresowe. Bilet 60-minutowy ma kosztować 8 zł zamiast 6 zł, co oznacza wzrost o jedną trzecią. Jeszcze bardziej podrożeje bilet 70-minutowy łączony KMK + KML – z 7 do 10 zł, czyli aż o 43 procent. Bilet 90-minutowy wzrośnie z 8 do 9 zł, a nowo wprowadzone bilety 15- i 30-minutowe będą kosztować odpowiednio 4 i 6 zł. W praktyce krótsze podróże będą tańsze niż dziś, ale dłuższe – znacznie droższe. Nie zmienią się ceny biletów dobowych, 48-godzinnych, 72-godzinnych ani tygodniowych.
Podwyżki obejmą też bilety miesięczne. Mieszkańcy Krakowa zapłacą średnio o jedną piątą więcej. Bilet metropolitalny na I strefę wzrośnie z 159 do 193 zł, a więc o 21 procent. W II i III strefie cena podskoczy z 109 do 132 zł. Najdroższy bilet na wszystkie trzy strefy, który obecnie kosztuje 199 zł, ma kosztować 241 zł. Dla osób korzystających z ulg ceny wzrosną w podobnej proporcji – np. miesięczny ulgowy na I+II+III strefę z 99,50 do 120,50 zł. Osoba, która przez cały rok kupuje miesięczny bilet na I+II strefę, zapłaci w 2026 roku o 420 zł więcej niż obecnie.
Budżet bez hamulców. W 2026 r. roller coaster po krakowsku
Władze miasta przekonują, że zmiany są konieczne. Według Zarządu Transportu Publicznego, w ciągu ostatnich czterech lat koszty realizacji przewozów wzrosły o ponad 70 procent. W przypadku tramwajów cena jednego kilometra zwiększyła się z 16,43 do 29,28 zł, a w przypadku autobusów – z 7,51 do 13,60 zł. Urzędnicy tłumaczą to inflacją, wyższymi kosztami energii elektrycznej i paliwa, rosnącymi wydatkami na części zamienne, serwis i modernizację infrastruktury, a także wzrostem wynagrodzeń kierowców i motorniczych.
Miasto zaznacza, że inwestuje w nowoczesny tabor i poprawę jakości transportu publicznego. Na 625 autobusów MPK już co piąty to pojazd zeroemisyjny, a wkrótce dołączą do nich pierwsze autobusy wodorowe. Z ulic mają też zniknąć ostatnie tramwaje wysokopodłogowe, a cała flota będzie klimatyzowana. Według szacunków urzędu, w przyszłym roku Kraków będzie musiał przeznaczyć na transport publiczny o około 100 milionów złotych więcej niż obecnie. Wprowadzenie nowych cen ma pozwolić zmniejszyć ten wzrost o 61 milionów złotych, przy jednoczesnym zachowaniu preferencyjnych stawek dla mieszkańców.
Dług Krakowa sięga 7,8 mld zł. Miszalski uspokaja, radni biją na alarm
Kolejna duża zmiana czeka pasażerów w 2027 roku. Wtedy planowane jest wprowadzenie tzw. taryfy dynamicznej, która ma zastąpić dotychczasowy system biletów jednorazowych. Opłata minimalna za przejazd do 3,5 kilometra wyniesie 4 zł, a za każdą rozpoczętą jednostkę 500 metrów powyżej tego dystansu – 50 groszy. Maksymalna cena jednej podróży nie przekroczy 9 zł. Ustalony zostanie także dzienny limit opłat: 20 zł dla biletów normalnych i 10 zł dla ulgowych. Po jego przekroczeniu pasażer będzie mógł podróżować dalej bez dodatkowych kosztów.
Nowy system ma być bardziej elastyczny i sprawiedliwy, bo zapłata zależeć będzie od rzeczywistej długości przejazdu. W praktyce jednak dla osób dojeżdżających z odleglejszych dzielnic, takich jak Nowa Huta czy Borek Fałęcki, oznaczać to może konieczność płacenia maksymalnej stawki przy każdym przejeździe. To właśnie prezydent Aleksander Miszalski forsuje pomysł wprowadzenia taryfy dynamicznej i jednocześnie największej od lat podwyżki cen biletów, tłumacząc ją koniecznością utrzymania wysokiej jakości usług i stabilności finansowej miejskiego transportu. Jeśli radni zgodzą się na propozycję Miszalskiego, nowe stawki zaczną obowiązywać 2 marca 2026 roku, a rok później krakowska komunikacja miejska całkowicie zmieni sposób rozliczania pasażerów.
TYLKO U NAS: Kolejne podwyżki. Tym razem chodzi o podatek od środków transportowych























