Miasto chce mieszkań, firmy mówią „stop”. Protest na placu Wszystkich Świętych (Galeria)

Przed Urząd Miasta Krakowa, na plac Wszystkich Świętych, odbył się protest pracowników oraz przedsiębiorców działających na terenie Rybitw. Uczestnicy zgromadzenia sprzeciwiali się planom zagospodarowania tego obszaru w ramach tzw. masterplanu, które – ich zdaniem – prowadzą do likwidacji strefy przemysłowej i stopniowego wypychania działalności gospodarczej na rzecz zabudowy mieszkaniowej.

W proteście wzięli udział przedstawiciele branży przemysłowej, logistycznej oraz odpadowej. Zgromadzenie miało spokojny charakter i odbywało się w dniu obrad Rady Miasta, będąc bezpośrednim apelem do radnych oraz władz Krakowa.

Głos podczas protestu zabrał Mieczysław Jakubowski, krakowski przedsiębiorca, właściciel i prezes firm z grupy Miki, działających na Rybitwach od ponad trzech dekad. Wskazywał na znaczenie lokalnych przedsiębiorstw dla budżetu miasta i rynku pracy – „Pracujemy tu i teraz, zatrudniamy ludzi tu i teraz i od 36 lat płacimy realne podatki. Trzy nasze firmy płacą do budżetu kilkadziesiąt milionów złotych rocznie – z podatków od nieruchomości, transportu, dochodów firm i pracy ludzi” – mówił Jakubowski.

Podkreślał przy tym, że przedsiębiorcy z Rybitw nie korzystają z ulg ani zwolnień podatkowych – „Nie jesteśmy żadną specjalną strefą ekonomiczną. Całe życie płacimy podatki. I słyszymy dziś, że blokujemy inwestorów. A kim my jesteśmy, jeśli nie inwestorami?” – pytał. Jakubowski zwracał również uwagę na lokalny charakter miejsc pracy – „W samej naszej firmie pracuje około 50 mieszkańców Krakowa – operatorzy maszyn, kierowcy, pracownicy sortowni, administracja. To są konkretni ludzie i konkretne miejsca pracy” – zaznaczał.

W jego ocenie przekształcenie Rybitw w nową dzielnicę mieszkaniową może oznaczać dla miasta więcej kosztów niż korzyści – „Deweloper wybuduje tysiące metrów mieszkań, pieniądze wypłyną poza Polskę, a miastu zostaną tylko koszty: szkoły, tramwaje, drogi, przedszkola. Skąd miasto weźmie na to środki, jeśli jednocześnie pozbędzie się stałych wpływów podatkowych?” – pytał.

Podczas protestu poruszono także kwestię przyszłości zakładów przetwarzających odpady działających na Rybitwach. Uczestnicy zgromadzenia zwracali uwagę na pojawiające się w przestrzeni publicznej informacje o możliwym przeniesieniu tej działalności na hałdę w Pleszowie, w sąsiedztwie planowanej inwestycji określanej jako Błonia 2.0 – „Była mowa o przenosinach na hałdę po żużlu wielkopiecowym w Pleszowie. Sprawdziliśmy to – tam przez co najmniej 30 lat nie da się prowadzić takiej działalności. To teren silnie skażony” – mówił jeden z protestujących przedsiębiorców.

Protestujący podkreślali, że miasto nie przedstawiło żadnych konkretnych propozycji alternatywnych lokalizacji dla zakładów odpadowych – „Nie ma żadnych konkretów. Słyszymy ogólne deklaracje, ale nikt nie pokazuje realnego planu ani miejsca, gdzie te zakłady miałyby funkcjonować” – dodawał inny uczestnik zgromadzenia. Wskazywano także na niespójność miejskich planów inwestycyjnych – „Z jednej strony mówi się, że w tym miejscu nie da się gospodarować odpadami, a z drugiej planuje się tam duże przedsięwzięcia rekreacyjne. To jest wewnętrznie sprzeczne” – argumentowano.

Na zakończenie zgromadzeni apelowali o rzeczywisty dialog z władzami Krakowa, przedstawienie kluczowych dokumentów planistycznych oraz uwzględnienie argumentów gospodarczych i społecznych w dalszych pracach nad przyszłością terenów przemysłowych na Rybitwach.

Nie przegap najważniejszych informacji z Krakowa. Zapisz się do naszego newslettera już teraz!

Przewijanie do góry