Wigilia Bożego Narodzenia po raz pierwszy stała się w Polsce dniem ustawowo wolnym od pracy. A to oznacza nie tylko zamknięte urzędy i sklepy wielkopowierzchniowe, ale też… problemy z kupnem chleba. W Krakowie od rana przed piekarniami ustawiają się kolejki – mieszkańcy chcą zdążyć przed zamknięciem ostatnich otwartych punktów. Czy jeszcze gdzieś można kupić pieczywo? Sprawdzamy.
Zgodnie z nowymi przepisami, 24 grudnia – mimo że wypada w środę – został wpisany do katalogu dni ustawowo wolnych od pracy. W teorii prawo dopuszcza otwarcie sklepów specjalistycznych, w tym piekarni, jeśli za ladą stanie właściciel. W praktyce jednak większość dużych sieci piekarniczych, także w Krakowie, zdecydowała się nie otwierać swoich punktów.
– Nie chcemy ryzykować. Przepisy są niejasne, a PIP zapowiada kontrole i surowe podejście. Wolimy zamknąć, niż płacić wysokie kary – słyszymy od jednego z menedżerów ogólnopolskiej sieci z kilkoma punktami w Krakowie.
Od samego rana – a właściwie jeszcze przed świtem – pod niewielkimi, rodzinnymi piekarniami i cukierniami ustawiły się kolejki. Jedną z nich była Cukiernia Jerzy Bieniak w Nowej Hucie. Jak wynika ze zdjęć publikowanych w internecie oraz wpisów na osiedlowych grupach, pierwsi klienci pojawili się tam jeszcze przed godziną 6:00. Mieszkańcy ustawiali się w długim ogonku już w ciemnościach, nie zważając na chłód – wszystko po to, by zdobyć świeży chleb, drożdżówki, makowce i inne wypieki przed świętami – Przyszłam po trzy bochenki chleba i struclę makową. Stałam 40 minut, ale było warto – relacjonuje pani Danuta z os. Słonecznego. – Pani z cukierni mówiła, że o 5:45 kolejka była już za rogiem.
Dla spóźnialskich ratunkiem mogą być Żabki, sklepy typu convenience i stacje paliw. W Krakowie większość franczyzowych Żabek ma dziś działać – decyzję podejmują właściciele, ale przewidywany czas otwarcia to 10:00–18:00. Tam można kupić chleb odpiekany na miejscu – z ciasta mrożonego. Stacje paliw są czynne całą dobę i mają status placówek wyłączonych z zakazu handlu. Pieczywo pojawia się w nich zazwyczaj w niewielkim wyborze i wyższej cenie, ale na Wigilię może to być jedyna opcja – Przewidujemy większy ruch niż zwykle. Już od rana ludzie pytają o chleb, bułki, ciasta – mówi pracowniczka stacji przy ul. Mogilskiej.
Zapas na pięć dni. Kalendarz nie sprzyja
Układ tegorocznych świąt powoduje, że pieczywa trzeba kupić na kilka dni. Po Wigilii przychodzą trzy dni świąteczne, a potem weekend – część piekarni otworzy się dopiero w poniedziałek 29 grudnia – Dlatego już od tygodnia przyjmowaliśmy zapisy. Ludzie biorą po trzy, cztery bochenki. W tym roku chyba wszyscy poczuli, że trzeba się zabezpieczyć – mówi właścicielka piekarni na Prądniku Białym. Specjaliści zalecają wybieranie chlebów o dłuższej trwałości – np. żytnich na zakwasie. Takie pieczywo dobrze przechowuje się nawet przez 5–6 dni bez utraty jakości.
Choć dla wielu mieszkańców brak chleba na Wigilię to duży problem, wśród handlowców i sprzedawców widać ulgę. To dla nich pierwszy taki rok od dekad, kiedy 24 grudnia mogą spędzić w domu – Pracuję w sklepie spożywczym od 27 lat. Zawsze Wigilia zaczynała się po godzinie 15:00, jak zdążyłam wrócić z pracy. Dziś mogę ugotować barszcz w dzień, a nie w nocy – mówi pani Agnieszka z os. Oświecenia.
Czy ten model się przyjmie? Wszystko wskazuje na to, że tak. Eksperci oceniają, że za kilka lat Wigilia stanie się w Polsce dniem równie „niepracującym” jak Boże Narodzenie. A mieszkańcy – zamiast stać w kolejce po chleb – po prostu zrobią zakupy dzień wcześniej.





















