Nowa droga ekspresowa S7 z Krakowa do Myślenic od miesięcy dzieli opinię publiczną bardziej niż jakakolwiek inwestycja drogowa w Małopolsce. Warianty przedstawione przez GDDKiA oznaczają wyburzenia od ok. 170 do niemal 300 domów, ingerencję w uzdrowisko Swoszowice i kolizje z planowaną linią kolejową. W odpowiedzi mieszkańcy organizują kolejne blokady zakopianki — w Gaju, Głogoczowie, a wcześniej w Swoszowicach — podkreślając, że nie walczą z ideą rozwoju dróg, lecz z propozycjami, które ich zdaniem „przecinają życie ludzi na pół”. Do tej debaty wchodzi teraz wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz, który stawia sprawę wyjątkowo jasno: żadna z tras budzących skrajne emocje nie powinna zostać zrealizowana.
Minister pochodzący z Małopolski został zapytany o warianty drogi S7 w sobotę w Krakowie, podczas inauguracji pilotażowego programu „wGotowości”. Zaznaczył, że uważnie śledzi opinie mieszkańców przekazywane w trakcie konsultacji społecznych i podziękował za wszystkie głosy, które otrzymał jako poseł reprezentujący ten region. Wicepremier rekomenduje dalsze prace nad przebiegiem trasy i poszukiwanie wariantu, który nie będzie wprowadzał tak głębokich konfliktów społecznych. Podkreślił, że decyzje infrastrukturalne powinny być podejmowane w dialogu z mieszkańcami i w oparciu o ich bezpieczeństwo oraz jakość życia. Dla protestujących to pierwsza od miesięcy deklaracja z poziomu rządu, która realnie odnosi się do ich argumentów.
„Nie pozwolimy zniszczyć naszych domów”. Mieszkańcy zablokują Zakopiankę (ROZMOWA PULSU)
Tymczasem skala ingerencji w teren jest bezprecedensowa. Wariant A — jeden z najwyżej ocenianych transportowo — wymaga przejęcia ok. 290 nieruchomości. Warianty B i C, również bogate w tunele i estakady, oznaczają od ok. 240 do 250 wyburzeń. Wariant D przewiduje ok. 190 rozbiórek, a F ok. 270. Najmniej inwazyjny społecznie jest wariant E, bazujący częściowo na istniejącej zakopiance, z ok. 170 wyburzeniami, ale i on wprowadza znaczące zmiany w centrum Myślenic. Każdy z wariantów przecina obszary gęstej zabudowy lub tereny rekreacyjne, a część z nich — strefy ochronne Uzdrowiska Swoszowice, co według mieszkańców mogłoby zagrozić jego przyszłemu funkcjonowaniu.
Mieszkańcy wymieniają te zagrożenia wprost: drogi przebiegające kilkadziesiąt metrów od szkół i kościołów, tunele pod terenami pogórniczymi, estakady wchodzące w środek wsi, a także kumulację kilku dużych inwestycji w jednym miejscu — od S7, przez zakopiankę, po Beskidzką Drogę Integracyjną i linię kolejową. W ich ocenie południe Krakowa oraz gminy Mogilany, Siepraw, Świątniki Górne i Myślenice stają się „transportowym węzłem kraju”, bez analiz, które chroniłyby ich codzienne funkcjonowanie.
Nowa „zakopianka” S7 z Krakowa do Myślenic. Ile domów pójdzie pod wyburzenia?
Frustracja wylała się także na sesji Rady Miasta Krakowa. Mieszkańcy zarzucali prezydentowi Aleksandrowi Miszalskiemu pozorowane działania: powoływanie zespołów, o których część członków — jak mówili — miała dowiadywać się z mediów, brak realnych działań i zbyt późne reakcje na prace GDDKiA. Pojawiały się głosy, że miasto przekazuje informacje z minimalnym wyprzedzeniem, a konsultacje są organizowane w sposób utrudniający faktyczny udział mieszkańców. Jeden z uczestników mówił, że dokumentację opracowywaną przez ekspertów przez ponad rok dostali z czasem niewystarczającym na jej rzetelne przeanalizowanie. Inni wskazywali, że prezydent wygrał wybory głosami mieszkańców południowych dzielnic, a dziś — jak twierdzili — nie odpowiada na ich pytania i unika spotkań.
„S7 przez Kraków to absurd”. Mieszkańcy zarzucają prezydentowi Miszalskiemu pozory działania
To właśnie te zarzuty — formułowane publicznie, podczas oficjalnych obrad — rysują kontekst, na tle którego słowa wicepremiera nabrały wagi. Do tej pory mieszkańcy mieli poczucie uczestniczenia w teatrze władzy – niby wszyscy ich popierają, a nic się nie zmienia, a najważniejsi ludzie w mieście deklarują swoją bezradność. Władysław Kosiniak-Kamysz to jedna z kluczowych osób w rządzie — wicepremier, którego słowa mają zupełnie inny ciężar gatunkowy. Skoro stawia sprawę jasno: wycofać z planów to, co wywołuje największy społeczny sprzeciw, to trudno zakładać, że jego stanowisko będzie mogło zostać zlekceważone. Nie jest to deklaracja rozwiązująca problem — inwestycja pozostaje w rękach GDDKiA, a formalne decyzje dopiero przed nami — ale to pierwszy sygnał z rządu, że poprowadzenie tej inwestycji przez południe Krakowa nie jest przesądzone.























