Po raz pierwszy w 5 Wojskowym Szpitalu Klinicznym w Krakowie przeprowadzono operację z wykorzystaniem robota mikrochirurgicznego SYMANI. To technologia, która pozwala chirurgom pracować na naczyniach cieńszych niż milimetr, eliminując drżenie ludzkiej ręki i zwiększając precyzję zabiegów rekonstrukcyjnych. Pierwszym pacjentem był 39-letni mężczyzna po ciężkim wypadku w pracy.
Zabieg, który otworzył nowy rozdział w krakowskiej mikrochirurgii, polegał na przeszczepie płata z lewego uda na lewą rękę pacjenta. Operację przeprowadzono w Oddziale Chirurgii Rekonstrukcyjnej Narządu Ruchu i Replantacji 5 Wojskowego Szpitala Klinicznego. Wykorzystanie robota mikrochirurgicznego SYMANI umożliwiło zespolenie niezwykle drobnych naczyń krwionośnych, od których zależało uratowanie śródręcza i zachowanie funkcji dłoni. Umożliwia wykonywanie zabiegów na najdrobniejszych naczyniach i strukturach anatomicznych. Może nawet 20-krotnie spowolnić ruch ręki operatora, eliminując minimalne drżenie ludzkiej dłoni. Mikrochirurgiczny robot SYMANI rozpoczął pracę w szpitalu wojskowym w Krakowie.
Pierwszy zabieg z wykorzystaniem robota mikrochirurgicznego w 5 Wojskowym Szpitalu Klinicznym to przeszczep płata z lewego uda na lewą rękę pacjenta.
Anatomia nam dziś nie pomaga – mówi ortopeda Paweł Maleta, szef Oddziału Chirurgii Rekonstrukcyjnej Narządu Ruchu i Replantacji, analizując możliwe scenariusze przed rozpoczęciem operacji. – Wiemy, że nie będzie łatwo.
Operacje mikrochirurgiczne to zazwyczaj skomplikowane, pracochłonne i długotrwałe zabiegi. W tym przypadku dodatkowym wyzwaniem była dysproporcja pomiędzy naczyniami pobranymi z uda a tymi znajdującymi się w dłoni, na którą miał zostać przeszczepiony płat. Trudne przypadki są jednak specjalnością krakowskich ortopedów replantacyjnych. Doskonale wiedzą o tym pacjenci, którzy trafiają do szpitala przy ul. Wrocławskiej z całej Polski. Tak było i tym razem. 39-letni Łukasz w połowie listopada uległ poważnemu wypadkowi w pracy.
Płytownica, taka mniejsza walcarka, wciągnęła mi dłoń i zmiażdżyła palce – opowiada pacjent. Uraz był na tyle poważny, że trzech palców nie udało się uratować. Dodatkowo w okolicy śródręcza, w miejscu zmiażdżenia, pojawiła się martwica– Cieszę się, że robot zwiększa moje szanse na udaną operację – mówi Łukasz. – W ogóle jestem pozytywnie nastawiony.
Zanim do akcji wkroczył robot mikrochirurgiczny, operacja przebiegała podobnie jak wiele wcześniejszych zabiegów wykonywanych przez zespół replantacyjny– Najpierw musimy znaleźć wszystkie naczynia potrzebne do zespolenia i odpowiednio je przygotować do szycia – wyjaśnia dr Maleta. W praktyce oznacza to poszukiwanie tętnic, żył i nerwów o średnicy często mniejszej niż milimetr. Bez lup lub mikroskopu są one dla ludzkiego oka ledwo widoczne. Tymczasem to właśnie ich prawidłowe zespolenie decyduje o powodzeniu całej operacji.
Robot mikrochirurgiczny pozwala na szycie naczyń o średnicy nawet 0,3 mm. Na ekranie wyświetlającym pole operacyjne widać moment, w którym zespolona tętnica zaczyna pulsować – Ta precyzja robi różnicę – podkreśla po zabiegu dr Maleta. – Bardzo przydatna jest też możliwość spowolnienia ruchów operatora siedem, dziesięć, dwanaście lub nawet dwadzieścia razy. Jeden centymetr ruchu instrumentu to w rzeczywistości kilkanaście centymetrów ruchu ręki chirurga.
Krakowski szpital jest pierwszym na świecie szpitalem wojskowym wyposażonym w robota do mikrochirurgii SYMANI – informuje Natalia Ostrowska, dyrektor zarządzająca mikrochirurgią w firmie Synektik. – Na świecie działa obecnie około 30 takich systemów, przy użyciu których wykonano około dwóch tysięcy zabiegów. W Polsce robot funkcjonuje również w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym w Słupsku, gdzie przeprowadzono już około 70 operacji.
Jak podkreśla Ostrowska, technologia supermikrochirurgii stawia polskich lekarzy w gronie światowych pionierów – To kolejny dowód na to, jak poważnie traktujemy zadanie stworzenia wysoko specjalistycznej placówki medycznej i naukowej – mówi prof. Bartłomiej Guzik, dyrektor szpitala. – Systemy Da Vinci, SYMANI czy robot ortopedyczny to dopiero początek. Choć jesteśmy szpitalem wojskowym, z najnowocześniejszego sprzętu korzystają dziś przede wszystkim pacjenci cywilni z Krakowa, Małopolski i całego kraju.
Oddział Chirurgii Rekonstrukcyjnej Narządu Ruchu i Replantacji pełni dyżur replantacyjny sześć razy w miesiącu. W całej Polsce działa obecnie tylko dziesięć takich placówek. Bez ich pracy wielu pacjentów po wypadkach komunikacyjnych lub urazach w pracy zostałoby trwale okaleczonych. Lekarze z Krakowa uratowali m.in. kciuk kobiecie z Warszawy, która ucięła go sekatorem podczas pracy w ogrodzie, nogę 27-latkowi z Jasienicy z rozległą martwicą, rękę budowlańcowi z Ciechanowa, dłoń rolnikowi spod Lublina czy kończynę dolną policjantowi po ciężkim wypadku samochodowym. Wśród pacjentów był też młody lekarz po wypadku motocyklowym, który dziś wrócił do aktywności sportowej.
W przypadku pana Łukasza możliwa będzie jeszcze kolejna operacja, pozwalająca na odtworzenie przestrzeni między kikutami palców. Zabieg wykonany z użyciem robota miał przede wszystkim zamknąć ranę i uratować śródręcze – Najważniejszy jest powrót do funkcjonalności – podkreśla dr Maleta. – Czasem oznacza to bardzo niestandardowe rozwiązania, jak przeszczep stawu z palca stopy do ręki – Organizm człowieka to swoisty magazyn części zamiennych – dodaje. – Trzeba tylko wiedzieć, co jest najważniejsze dla pacjenta.
Zachowanie śródręcza oznacza możliwość podparcia dłoni w codziennych czynnościach – od prowadzenia samochodu po wykonywanie prostych prac. To właśnie o tę funkcjonalność toczyła się walka podczas pierwszej w Krakowie operacji z wykorzystaniem robota mikrochirurgicznego SYMANI.
źródło: 5 Wojskowy Szpital Kliniczny w Krakowie





















