Radny KO Bartłomiej Kocurek przegrał w sądzie. Ma przeprosić inicjatorów referendum

źródło: Puls Krakowa

Sąd Okręgowy w Krakowie nakazał radnemu Koalicji Obywatelskiej Bartłomiejowi Kocurkowi przeproszenie inicjatorów referendum w sprawie odwołania prezydenta Aleksandra Miszalskiego. Chodzi o materiały publikowane w mediach społecznościowych, w których sugerowano fałszerstwa przy zbieraniu podpisów pod referendum.

Rozprawa odbyła się w poniedziałek w trybie ustawy o referendum lokalnym. Wniosek przeciwko radnemu złożyli Jan Hoffman i Wojciech Jakubowski – członkowie komitetu referendalnego i inicjatorzy referendum.

Sprawa dotyczyła wpisów oraz filmu opublikowanego na profilu Bartłomieja Kocurka. W materiałach pojawiały się sformułowania o „fałszerstwach”, „zmyślonych PESEL-ach” i „danych zmarłych ludzi”. W filmie wykorzystano też zdjęcia działaczy referendum stojących przy pudełach z podpisami.

Przed sądem Jan Hoffman przekonywał, że publikacje mogły sugerować, iż inicjatorzy referendum dopuścili się przestępstwa – Ludzie czytają przede wszystkim nagłówki – mówił podczas rozprawy. Wojciech Jakubowski podkreślał z kolei, że po publikacjach odbierał telefony od osób, które uwierzyły w przekaz pojawiający się w sieci – Na podstawie materiału uczestnik zrobił ze mnie fałszerza, oszusta, pospolitego przestępcę – mówił przed sądem.

Pełnomocnik radnego KO przekonywał, że publikacje nie miały nikogo bezpośrednio oskarżać o przestępstwo, a część materiałów została później zmieniona. Sam Bartłomiej Kocurek tłumaczył, że nie miał zamiaru nikogo obrażać ani przedstawiać jako przestępcy – Określenie „oszustwo” było może niefortunnym sposobem przyciągnięcia uwagi widzów – tłumaczył przed sądem radny KO. Kocurek przyznał też, że po otrzymaniu informacji o pozwie zmienił grafikę używaną przy publikacji.

Sąd nie podzielił argumentacji radnego. Nakazał usunięcie spornych materiałów z internetu oraz publikację przeprosin na facebookowym profilu Bartłomieja Kocurka. Mają być widoczne do 24 maja do godziny 21. Sąd zakazał również dalszego rozpowszechniania informacji sugerujących, że inicjatorzy referendum dopuścili się oszustwa przy zbieraniu podpisów. Jednocześnie sąd nie uwzględnił żądania wpłaty 10 tys. zł na cel społeczny, uznając, że byłaby to zbyt dotkliwa sankcja.

To kolejna już sprawa sądowa związana z kampanią referendalną w Krakowie. Wcześniej przepraszać musiała radna KO Anna Bałdyga, a prawomocny wyrok usłyszał także przewodniczący krakowskiej Platformy Obywatelskiej Szczęsny Filipiak.

Nie przegap najważniejszych informacji z Krakowa. Zapisz się do naszego newslettera już teraz!

Przewijanie do góry