PKW zarejestrowała komitet ws. odwołania prezydenta

źródło: Puls Krakowa

Procedura referendalna w Krakowie weszła w formalną fazę. Państwowa Komisja Wyborcza zarejestrowała komitet inicjujący referendum w sprawie odwołania prezydenta miasta. Od tego momentu organizatorzy mają 60 dni na zebranie wymaganej liczby podpisów mieszkańców, od których zależy, czy sprawa trafi pod głosowanie powszechne.

We wtorek rano w rejestrze Państwowej Komisji Wyborczej pojawił się komitet referendalny, którego celem jest doprowadzenie do referendum w sprawie odwołania prezydenta Krakowa, Aleksander Miszalski. Rejestracja komitetu oznacza formalny start procedury przewidzianej w ustawie o referendum lokalnym i otwiera drogę do zbierania podpisów poparcia wśród mieszkańców miasta.

Zgodnie z obowiązującymi przepisami, inicjatorzy referendum mają dokładnie 60 dni na zgromadzenie podpisów co najmniej 10 procent osób posiadających czynne prawo wyborcze w Krakowie. Według danych Krajowego Biura Wyborczego oznacza to konieczność zebrania około 58 tysięcy prawidłowo złożonych podpisów. Każdy z nich będzie podlegał weryfikacji, a dopiero po jej zakończeniu komisarz wyborczy podejmie decyzję o ewentualnym wyznaczeniu terminu referendum.

Samo zebranie podpisów to jednak dopiero pierwszy etap. Jeśli referendum zostanie zarządzone, jego ważność będzie uzależniona od frekwencji. Aby wynik głosowania był wiążący, do urn musi pójść co najmniej 3/5 liczby wyborców, którzy wzięli udział w drugiej turze wyborów samorządowych w 2024 roku. W praktyce oznacza to konieczność zmobilizowania blisko 160 tysięcy mieszkańców Krakowa.

Wynik drugiej tury ubiegłorocznych wyborów samorządowych ma w tym kontekście kluczowe znaczenie. Aleksander Miszalski wygrał ją niewielką różnicą głosów, co – zdaniem części obserwatorów życia politycznego w mieście – sprzyja narracji o wysokiej polaryzacji i może mieć wpływ na dalszy przebieg ewentualnej kampanii referendalnej. Z drugiej strony próg frekwencyjny sprawia, że samo przeprowadzenie skutecznego referendum pozostaje dużym wyzwaniem organizacyjnym i politycznym.

Choć formalna rejestracja komitetu stała się faktem, na razie nie podano szczegółów dotyczących rozpoczęcia zbiórki podpisów ani sposobu jej prowadzenia. Nie wiadomo również, kto dokładnie stoi za inicjatywą oraz jakie środowiska polityczne i społeczne będą ją aktywnie wspierać. Z nieoficjalnych informacji wynika jednak, że przygotowania do rozpoczęcia akcji trwają, a pierwsze działania mogą ruszyć w najbliższych dniach.

Ważnym argumentem dla inicjatorów referendum są wyniki najnowszych badań opinii publicznej. Z sondażu przeprowadzonego w styczniu przez pracownię Opinia24, wynika, że niemal co drugi mieszkaniec Krakowa popiera ideę przeprowadzenia referendum w sprawie odwołania prezydenta miasta. Poparcie na poziomie 48,4 proc. pokazuje, że inicjatywa nie jest marginalna i znajduje realny oddźwięk wśród krakowian.

Jeszcze bardziej znaczące są deklaracje dotyczące frekwencji. Aż 64,2 proc. respondentów zadeklarowało udział w referendum, gdyby zostało ono przeprowadzone. To wynik, który – jeśli znalazłby odzwierciedlenie przy urnach – oznaczałby spełnienie ustawowego progu ważności głosowania. Dla organizatorów akcji jest to sygnał, że mobilizacja społeczna wokół referendum ma solidne podstawy i wykracza poza wąskie środowiska polityczne.

W tym kontekście inicjatywa referendalna zyskuje nowy wymiar. Nie jest już wyłącznie politycznym postulatem opozycji wobec władz miasta, lecz narzędziem, które – zgodnie z deklaracjami mieszkańców – może stać się realnym mechanizmem obywatelskiej kontroli nad sposobem zarządzania Krakowem. Wyniki badania wzmacniają przekonanie, że decyzja o dopuszczeniu krakowian do głosu w sprawie przyszłości miasta ma społeczne uzasadnienie.

Opozycja wobec władz miasta od dłuższego czasu sygnalizowała możliwość podjęcia próby referendum. Teraz, po rejestracji komitetu, scenariusz ten przestał być jedynie polityczną zapowiedzią. Jednocześnie nie brakuje głosów wskazujących, że powodzenie całej inicjatywy będzie zależeć nie tylko od niezadowolenia części mieszkańców, ale przede wszystkim od zdolności do szerokiej mobilizacji bardzo zróżnicowanych środowisk.

W najbliższych tygodniach kluczowe będą dwa czynniki: tempo i skuteczność zbiórki podpisów oraz reakcja samego magistratu i zaplecza politycznego prezydenta. Nawet jeśli inicjatorom uda się spełnić wymogi formalne, ostateczny rezultat referendum – jeśli do niego dojdzie – pozostaje otwartą kwestią. Kraków wchodzi tym samym w okres politycznej niepewności, która może potrwać co najmniej kilka kolejnych miesięcy.

Nie przegap najważniejszych informacji z Krakowa. Zapisz się do naszego newslettera już teraz!

Przewijanie do góry