To miał być wieczór pełen wspomnień i życzeń. Jubilat świętuje 70. urodziny, a syn przygotowuje dwie wersje mowy – zieloną i żółtą. „Niech będzie zielona” – mówi ojciec. Od tego momentu nic już nie jest takie, jak przedtem. W Teatrze Ludowym odbyła się medialna próba spektaklu „Uroczystość”, połączonego z galą jubileuszową z okazji 70-lecia teatru. Byliśmy na niej z aparatem – i trudno było oderwać wzrok od sceny, na której rodzinne świętowanie przeradza się w brutalny rytuał konfrontacji.
Christian, jeden z uczestników tytułowej uroczystości, wygłasza jubileuszową mowę na cześć ojca. Od tego momentu pozornie niewinna kolacja zmienia się w ceremonię rozliczeń, podczas której na światło dzienne wychodzą skrywane przez lata winy, grzechy i demony przeszłości. Toasty mieszają się z oskarżeniami, a śmiech z przerażeniem. Twórcy spektaklu nie unikają trudnych pytań: czy prawda daje ukojenie? komu bardziej – ofiarom czy winnym? I co dzieje się z człowiekiem, który przez lata funkcjonuje w świecie półprawd, pozorów i rodzinnych tajemnic?
„Uroczystość” to brutalny, niepokojący teatr, w którym nic nie jest oczywiste. Przypomina, jak łatwo dewaluuje się pojęcie przyzwoitości, a moralność staje się pustym słowem. Bohaterowie próbują przeciwstawić się milczeniu, wykrzyczeć prawdę i zawalczyć o oczyszczenie – nawet jeśli ceną ma być rozpad rodziny. Bo jeśli główną więzią w tej rodzinie jest kłamstwo, to czy kiedykolwiek była rodziną? Nigdy nie dowiemy się, jak potoczyłaby się kolacja, gdyby jubilat wybrał żółtą mowę. Ale czy to w ogóle miałoby znaczenie?
Spektakl jest przeznaczony dla widzów dorosłych. Zawiera treści dotyczące przemocy seksualnej i pedofilii. Na scenie używane są cygara – w charakterze rekwizytu.
źródło: Artur Barbarowski





















