Nietypowy widok zaskoczył we wtorkowy poranek pasażerów korzystających z przystanku autobusowego Wrocławska. Na dachu wiaty przystankowej ktoś ustawił rower – kołami do góry. Sprawę w mediach społecznościowych skomentowało MPK Kraków, zadając pytanie o to, jaką „akrobację” musiał wykonać rowerzysta, by jednoślad znalazł się w takim miejscu.
Zdjęcie szybko obiegło internet i wywołało lawinę komentarzy. Część internautów traktowała zdarzenie jako wybryk, inni zwracali uwagę na kwestie bezpieczeństwa. Wiata przystankowa to element infrastruktury publicznej, z którego codziennie korzystają setki osób. Umieszczenie na jej dachu przedmiotu o znacznej masie – nawet jeśli jest to tylko rower – rodzi pytania o ryzyko jego zsunięcia się lub uszkodzenia konstrukcji.
Nie pierwszy taki przypadek w Krakowie
Choć sytuacja z przystanku Wrocławska może wydawać się incydentalna, nie jest to pierwszy przypadek, gdy nietypowe „parkowanie” pojazdów w przestrzeni publicznej wywołuje poruszenie w Krakowie. W październiku ubiegłego roku głośno było o hulajnodze elektrycznej umieszczonej na szczycie podpory mostu nad Wisłą – około 40 metrów nad ziemią.
Jej usunięcie wymagało zaangażowania wyspecjalizowanej grupy wysokościowej Państwowej Straży Pożarnej. Dwóch ratowników w uprzężach wspinało się po konstrukcji mostu przez kilkadziesiąt minut, a kolejni asekurowali akcję z dołu. Całe działania trwały kilka godzin i – jak podkreślali strażacy – wiązały się z czasowym wyłączeniem ratowników z innych, potencjalnie pilniejszych interwencji.
W tamtym przypadku policja wszczęła postępowanie, a służby nie ukrywały, że sprawa ma poważny wymiar. Most, na którym umieszczono hulajnogę, jest elementem infrastruktury o znaczeniu strategicznym – przebiega przez niego m.in. miejski wodociąg. Zwracano uwagę, że jeśli ktoś był w stanie wnieść na szczyt podpory kilkudziesięciokilogramowy pojazd, mógłby tam pozostawić również znacznie groźniejsze przedmioty.





















