Wisła Kraków zremisowała na wyjeździe z Ruch Chorzów 1:1 w 29. kolejce Betclic 1. Ligi. Spotkanie na Stadionie Śląskim obejrzało 53 314 widzów, co oznacza rekord frekwencji w polskiej piłce klubowej w XXI wieku.
Spotkanie określane mianem „Meczu Mistrzów” zapisało się nie tylko sportową rywalizacją, ale przede wszystkim tym, co działo się na trybunach legendarnego Stadion Śląski. Na stadionie pojawiło się dokładnie 53 314 kibiców, co oznacza nowy rekord frekwencji i wynik lepszy niż przed rokiem. Trybuny wypełniły się niemal do ostatniego miejsca, a atmosfera od pierwszych minut była intensywna i głośna. Szczególne wrażenie robiła liczba fanów gości. Wisła Kraków mogła liczyć na wsparcie blisko 23 tysięcy kibiców, co jest najlepszym wyjazdowym wynikiem w historii klubu. Mimo to większość na trybunach stanowili sympatycy Ruch Chorzów – było ich ponad 30 tysięcy.
Obie grupy kibiców przygotowały efektowne oprawy i przez cały mecz prowadziły głośny doping. Wspólna historia i przyjazne relacje między fanami obu klubów przełożyły się na wyjątkowy klimat widowiska, który stał się jednym z najważniejszych elementów całego wydarzenia.
Spotkanie od pierwszych minut miało wysokie tempo. Już na początku gospodarze zagrozili bramce Wisły po strzale Mateusza Szwocha, który został zatrzymany przez Patryka Letkiewicza. Krakowianie odpowiedzieli chwilę później akcją Macieja Kuziemki i Frederico Duarte, jednak Portugalczyk nie zdołał sięgnąć piłki w polu karnym.
Kluczowy moment pierwszej połowy nastąpił w 15. minucie. Po prostopadłym podaniu Shumy Nagamatsu w sytuacji sam na sam znalazł się Patryk Szwedzik i pewnym strzałem pokonał bramkarza Wisły. Po stracie gola goście przejęli inicjatywę i częściej utrzymywali się przy piłce, jednak nie byli w stanie stworzyć klarownych sytuacji bramkowych. Dobrze funkcjonował blok defensywny Ruchu, w którym wyróżniał się wracający po kontuzji Nikodem Leśniak-Paduch.
Po przerwie obraz gry nie uległ większej zmianie – Wisła nadal prowadziła grę, a Ruch koncentrował się na organizacji defensywy i kontratakach. W 66. minucie przewaga krakowian przyniosła efekt. Frederico Duarte wykorzystał błąd w polu karnym i doprowadził do wyrównania. Końcówka spotkania była bardziej otwarta. Ruch po wejściu rezerwowych ruszył do odważniejszych ataków i stworzył kilka groźnych sytuacji, w tym po strzale Denisa Ventury, który minimalnie minął bramkę. Swoje okazje mieli także zawodnicy Wisły, jednak żadnej ze stron nie udało się przechylić szali zwycięstwa.
Mecz zakończył się remisem 1:1, który – biorąc pod uwagę przebieg spotkania – można uznać za wynik odzwierciedlający wydarzenia na boisku. Dla Wisły to kolejny wyjazd zakończony podziałem punktów, natomiast Ruch utrzymuje się w grze o miejsca barażowe. Wisła jest siedem punktów nad drugim Śląskiem Wrocław i dziesięć nad strefą barażową





















