Kraków przygotowuje masterplan dla Rybitw i Płaszowa – jednego z największych obszarów inwestycyjnych w mieście, gdzie ma powstać nowa dzielnica dla 55 tysięcy mieszkańców. Projekt zakłada rozwój zabudowy mieszkaniowej i infrastruktury, ale budzi poważne obawy przedsiębiorców. Firmy działające na tym terenie ostrzegają przed utratą miejsc pracy, konfliktami przestrzennymi i wypychaniem przemysłu z Krakowa.
Kraków jest o krok od przyjęcia masterplanu dla Płaszowa i Rybitw – dokumentu, który ma objąć ponad 1000 hektarów i stworzyć nową dzielnicę dla nawet 55 tysięcy mieszkańców. Władze miasta mówią o przełomie i nowym modelu planowania przestrzennego, ale po kolejnym spotkaniu z przedsiębiorcami coraz wyraźniej widać, że ta wizja nie jest wspólna. Firmy działające na tym obszarze ostrzegają, że proponowane rozwiązania mogą doprowadzić do wypychania przemysłu z Krakowa i poważnych konsekwencji gospodarczych. W praktyce chodzi nie tylko o zmianę funkcji terenu, ale o przekształcenie jednego z najważniejszych obszarów gospodarczych miasta w przestrzeń mieszkaniowo-usługową, co – zdaniem przedsiębiorców – może zachwiać lokalnym rynkiem pracy i systemem dochodów Krakowa.
W Klastrze Innowacji Społeczno-Gospodarczych Zabłocie odbyło się spotkanie, w którym uczestniczyło około 50 przedstawicieli firm z Rybitw i Płaszowa. Omawiano najnowszą wersję masterplanu. Wnioski przedsiębiorców są jednoznaczne – zamiast oczekiwanego przełomu pojawiły się kolejne pytania i wątpliwości. Spotkanie miało być etapem doprecyzowania kierunku zmian, jednak – jak relacjonują uczestnicy – nie przyniosło konkretnych odpowiedzi dotyczących przyszłości działalności gospodarczej na tym terenie – „Po kolejnych konsultacjach jest tylko gorzej” – podkreślił przedstawiciel jednej z firm działających na tym obszarze.
W informacji przekazanej po spotkaniu przedsiębiorcy ocenili, że obecny kształt dokumentu „może doprowadzić do systemowego wypychania przemysłu z Krakowa”, a proponowane zmiany określili jako „krok wstecz”. Te sformułowania pokazują, że rozmowy nie doprowadziły do zbliżenia stanowisk, a różnice w ocenie kierunku zmian pozostają bardzo wyraźne.
Z punktu widzenia miasta masterplan ma jednak rozwiązać problemy, które na tym obszarze narastały od lat. Wiceprezydent Stanisław Mazur wskazuje, że Rybitwy i Płaszów to miejsce kumulacji trudności – od chaosu przestrzennego, przez brak infrastruktury społecznej, po konflikty między funkcjami przemysłowymi i mieszkaniowymi oraz uciążliwości środowiskowe. Właśnie dlatego – jak przekonuje – potrzebne jest nowe narzędzie planistyczne, które pozwoli uporządkować rozwój całego obszaru.
Największe obawy przedsiębiorców dotyczą jednak sposobu, w jaki ma się to odbywać. Z zaprezentowanych założeń wynika, że miasto planuje zwiększanie udziału zabudowy mieszkaniowej i usługowej, co ma się odbywać kosztem terenów przemysłowych. Zdaniem firm takie podejście prowadzi do sytuacji, w której działalność gospodarcza zostaje stopniowo ograniczana przez nowe sąsiedztwo.
– „Mieszanie funkcji mieszkaniowej z przemysłową doprowadzi do nieuniknionych konfliktów, w których biznes będzie z góry na przegranej pozycji” – wskazał Remigiusz Tytuła z Fundacji Klaster Rybitwy. Miasto odpowiada na te zarzuty, że celem nie jest likwidacja działalności gospodarczej, ale zmiana modelu rozwoju tej części Krakowa. Masterplan ma być dokumentem koordynującym – szerszym niż plan miejscowy, ale bardziej szczegółowym niż studium – i pozwolić na stopniowe przekształcanie terenu przy zachowaniu miejsc pracy.
Przedsiębiorcy przypominają jednak, że podobne procesy miały już miejsce w innych częściach miasta. Firmy były przenoszone na Rybitwy właśnie dlatego, że teren ten miał charakter przemysłowy i zapewniał odpowiednie warunki do prowadzenia działalności – „Teraz grozi nam powtórka tej samej sytuacji” – podkreślali uczestnicy spotkania, zwracając uwagę na brak ciągłości w decyzjach planistycznych miasta. W planie pojawia się również zmiana podejścia do inwestycji. Miasto zakłada, że najpierw powstanie infrastruktura – drogi, szkoły, tereny zielone czy linie tramwajowe – a dopiero później zabudowa mieszkaniowa. W teorii ma to zapobiec błędom z przeszłości, gdy nowe osiedla powstawały bez odpowiedniego zaplecza.
Z perspektywy przedsiębiorców kluczowe pozostaje jednak to, co stanie się w bezpośrednim sąsiedztwie ich zakładów. Wskazują oni na planowane inwestycje mieszkaniowe w pobliżu infrastruktury uciążliwej środowiskowo, w tym oczyszczalni ścieków Płaszów – „Jeżeli obok naszych hal powstaną bloki mieszkalne, po kilku latach będziemy zmuszeni przenieść działalność poza Kraków” – ostrzegali przedstawiciele firm.
Rybitwy i Płaszów to dziś jeden z głównych ośrodków działalności gospodarczej w Krakowie. Firmy działające na tym terenie generują około 10 miliardów złotych rocznych przychodów i zapewniają około 20 tysięcy miejsc pracy – „Do dziś miasto przedstawiło tylko jedną część równania – czyli co chce osiągnąć – ale nie mówi o kosztach dla firm, miejsc pracy i utraconych podatkach” – podkreślali przedsiębiorcy.
Miasto deklaruje, że proces zmian będzie rozłożony w czasie i realizowany etapami – nawet do 2050 roku. Jednocześnie zapewnia, że chce utrzymać, a nawet zwiększyć liczbę miejsc pracy na tym obszarze. Problem w tym, że – jak wskazują przedsiębiorcy – nie przedstawiono dotąd mechanizmów, które miałyby to zagwarantować – „Nie widzimy żadnego postępu merytorycznego” – ocenił przedstawiciel firmy Miki Recykling.
W tle pozostaje jeszcze jedna kwestia – zaufanie. Przedsiębiorcy podkreślają, że wcześniejsze doświadczenia z miastem wpływają na ich ocenę obecnych działań – „Wiarygodność miasta w stosunku do biznesu jest bardzo niska. Zbyt wiele razy nasze uwagi były ignorowane” – mówili uczestnicy spotkania.





















