Minister infrastruktury Dariusz Klimczak wprost krytykuje strefy czystego transportu. – To nie jest dobre rozwiązanie – powiedział w Radiu ZET. Jego zdaniem działania miast, takich jak Kraków, są „ideologiczne” i uderzają w lokalnych dostawców. Słowa ministra to polityczna petarda rzucona prosto w środek noworocznej rewolucji drogowej, która właśnie weszła w życie w Krakowie.
Kraków wprowadził Strefę Czystego Transportu z początkiem stycznia 2026 roku. Tydzień później z krytyką wychodzi minister infrastruktury. I nie owija w bawełnę: – Strefy czystego transportu szkodzą ludziom. Nie jestem ich zwolennikiem – mówi Dariusz Klimczak w Radiu ZET. To najmocniejszy głos ze strony rządu wobec miejskiej polityki klimatycznej. I to głos wymierzony bezpośrednio w Kraków – pierwsze duże miasto w Polsce, które zdecydowało się na tak daleko idące ograniczenia dla starszych samochodów.
Minister zaznacza, że SCT wdrażane są bez refleksji, a ich skutki uderzają w zwykłych ludzi – przede wszystkim tych, którzy dostarczają żywność na rynki i targi. – Na wszystkie rynki, targi przyjeżdża część rolników, którzy nie mają takich pojazdów, które spełniałyby te kryteria. I co za tym idzie? No nie mamy bardzo dobrej, czystej, polskiej, ekologicznej żywności – argumentuje Klimczak.
Spór wewnątrz koalicji wokół SCT. Wojewoda nie zostawia suchej nitki na obecnej uchwale
Jak dodaje, intencje mogą być dobre, ale sposób wprowadzenia SCT jest zły: – Trzeba prawo wprowadzać z głową. Trzeba zastosować okresy przejściowe. Trzeba wiedzieć, kto czym dostarcza żywność. I zabezpieczyć to wszystko tak, żebyśmy sami w siebie nie uderzali – powiedział.
W sobotę w Krakowie odbyły się dwa protesty przeciwko SCT. Mieszkańcy, głównie z Nowej Huty, zarzucali miastu, że ograniczenia są nieprzemyślane i uderzają w niezamożnych. Urząd Miasta tłumaczył na swoich profilach społecznościowych, że „większość pojazdów krakowian spełnia wymogi” i przypominał o licznych wyjątkach – dla mieszkańców, pacjentów, osób z niepełnosprawnościami czy pojazdów służb.
Protest przeciwko SCT w Krakowie. Druga demonstracja zaplanowana na południe – Puls Krakowa
W Krakowie SCT objęła zdecydowaną większość miasta. W pierwszym etapie obowiązują opłaty za wjazd samochodem niespełniającym norm emisji – 2,5 zł za godzinę, 5 zł za dzień lub 100 zł za miesiąc. Ale to tylko przejściowe rozwiązanie. Od 2029 roku ma wejść całkowity zakaz wjazdu starszych pojazdów do strefy.
Władze Krakowa argumentują, że zmiany są konieczne, by poprawić jakość powietrza i zdrowie mieszkańców. Powołują się na unijną dyrektywę i nowelizację ustawy o elektromobilności, która nakazuje miastom powyżej 100 tys. mieszkańców z przekroczonym poziomem NO₂ wprowadzenie SCT.
SCT działa, kontrole trwają, protesty narastają. A gdzie jest prezydent Miszalski? – Puls Krakowa
Miasto obiecuje, że środki z opłat za wjazd do SCT pójdą na rozwój parkingów P+R oraz wymianę pieców w metropolii krakowskiej. Ale przeciwnicy pytają: co z osobami, które nie mają jak dojechać, bo ich auta się nie kwalifikują, a komunikacja publiczna nie obsługuje ich rejonów? Minister Klimczak zdaje się podzielać te obawy. I choć nie kwestionuje celu, uderza w formę: – Działania są „ideologiczne”, „przeciw sobie”, a brak wyjątków dla rolników czy dostawców żywności to realne zagrożenie dla lokalnego rynku – twierdzi.
Wiemy, ile kosztuje kampania promocyjna SCT. 30 słupów ogłoszeniowych i płatne publikacje w mediach





















