Planowana S7 Kraków – Myślenice może zostać poprowadzona także bliżej Balic, Morawicy i gminy Liszki. GDDKiA poinformowała o rozszerzeniu obszaru analiz podczas kolejnego, bardzo nerwowego spotkania zespołu konsultacyjnego. Jeszcze przed rozpoczęciem obrad część przedstawicieli mieszkańców ogłosiła zawieszenie udziału w pracach i zarzuciła drogowcom pozorowanie dialogu.
Jeszcze kilka miesięcy temu Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad przekonywała, że po odrzuceniu wszystkich wcześniejszych wariantów nowa droga S7 między Krakowem a Myślenicami będzie planowana praktycznie od początku. Miał być nowy etap, większa otwartość i szersze konsultacje społeczne. Tymczasem kolejne spotkanie zespołu ds. przygotowania inwestycji pokazało, że napięcie wokół przyszłej trasy wcale nie maleje.
Piątkowe posiedzenie w Małopolskim Urzędzie Wojewódzkim rozpoczęło się jeszcze przed oficjalnym startem obrad od konferencji prasowej przedstawicieli komitetów społecznych. Mieszkańcy nie kryli rozczarowania sposobem prowadzenia całego procesu i zarzucali inwestorowi, że realny wpływ strony społecznej na decyzje jest minimalny.
Według części uczestników konsultacje mają jedynie formalny charakter, a najważniejsze ustalenia dotyczące przyszłego przebiegu trasy miały zostać podjęte wcześniej.
– Wykazaliśmy się ogromną cierpliwością i chęcią współpracy, ale trudno mówić o dialogu, skoro mieszkańcy nie mają wpływu na kluczowe decyzje – mówiła jedna z przedstawicielek strony społecznej. Przedstawiciele komitetów poinformowali o zawieszeniu udziału w pracach zespołu. Tłumaczyli, że dalsza obecność przy stole rozmów mogłaby zostać odebrana jako akceptacja sposobu prowadzenia całego procesu.
To kolejna odsłona konfliktu, który trwa od wielu miesięcy. Jesienią ubiegłego roku GDDKiA zaprezentowała sześć wariantów nowego przebiegu S7 między Krakowem a Myślenicami. Wszystkie wywołały ogromne protesty mieszkańców południowych dzielnic Krakowa oraz gmin położonych przy planowanych korytarzach trasy.
Sprzeciw pojawił się między innymi w Libertowie, Mogilanach, Gaju, Swoszowicach, Opatkowicach czy Świątnikach Górnych. Organizowano protesty, pikiety i blokady zakopianki. Mieszkańcy alarmowali, że proponowane warianty mogłyby przeciąć tereny zielone, przebiegać blisko domów lub doprowadzić do zwiększenia ruchu tranzytowego w spokojnych dotąd rejonach.
Skala protestów była na tyle duża, że na początku tego roku Ministerstwo Infrastruktury zdecydowało o całkowitym restarcie procesu przygotowania inwestycji. Wszystkie wcześniejsze warianty zostały odrzucone, a dalsze prace przejęła centrala GDDKiA w Warszawie. Powołano także nowy zespół konsultacyjny z udziałem samorządowców, ekspertów i przedstawicieli mieszkańców. Oficjalnie jego zadaniem nie jest jeszcze wskazanie konkretnego przebiegu trasy, ale przygotowanie kryteriów, według których nowe warianty mają być później oceniane. I właśnie wokół tego pojawia się dziś największy spór.
Część mieszkańców uważa, że konsultacje są prowadzone zbyt ogólnie i bez jasnych informacji o realnym wpływie strony społecznej. GDDKiA odpowiada z kolei, że ostateczna odpowiedzialność za wybór wariantu zawsze będzie należała do inwestora, ale głosy mieszkańców mają być istotnym elementem procesu. Do zarzutów odniósł się podczas spotkania Tomasz Kwieciński, radca Generalnego Dyrektora Dróg Krajowych i Autostrad – Odpowiedzialność za wybór wariantu spoczywa na Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. To jest nasze zadanie i nasze kompetencje – podkreślał. Jak zaznaczał, obecny etap prac nie służy jeszcze wskazaniu konkretnej trasy – Chcemy rozmawiać z mieszkańcami i samorządami o tym, jakie kwestie są najważniejsze z punktu widzenia ludzi i środowiska – tłumaczył przedstawiciel GDDKiA.
Do napiętej sytuacji doszło również już po rozpoczęciu samego posiedzenia. Część przedstawicieli strony społecznej domagała się możliwości zabrania głosu jeszcze przed oficjalnym otwarciem obrad. W pewnym momencie padły nawet słowa o „przejęciu kontroli nad spotkaniem”. Po kilku minutach udało się jednak uspokoić sytuację i rozpocząć dalsze rozmowy. Wicewojewoda małopolski Ryszard Śmiałek zaproponował, by podczas kolejnych spotkań na początku obrad przewidzieć specjalny czas na wystąpienia mieszkańców i samorządowców.
Najważniejsza informacja pojawiła się jednak dopiero później. Przedstawiciel GDDKiA poinformował, że obszar analiz dla nowej trasy zostanie rozszerzony o tereny położone na zachód od obecnego węzła Balice. Chodzi między innymi o okolice Morawicy oraz całą gminę Liszki. W tym rejonie mają być analizowane również możliwe połączenia przyszłej S7 z autostradą A4 – Obszar analizy zostanie zwiększony o pełen obszar gminy Liszki i nowe powiązanie z autostradą A4 na zachód od węzła Balice – zapowiedział Tomasz Kwieciński.
To sygnał, że drogowcy zaczynają brać pod uwagę także bardziej zachodnie warianty przebiegu trasy. Dotychczas większość dyskusji skupiała się głównie na południowych i południowo-wschodnich kierunkach wyprowadzenia ruchu z Krakowa. Rozszerzenie analiz nie oznacza jeszcze powstania konkretnych wariantów. GDDKiA nadal znajduje się na etapie przygotowywania Studium Techniczno-Ekonomiczno-Środowiskowego. To dokument, który ma określić możliwe przebiegi trasy, rozwiązania techniczne, lokalizacje węzłów oraz potencjalny wpływ inwestycji na mieszkańców i środowisko.
Docelowo nowa S7 ma połączyć południową obwodnicę Krakowa z istniejącą zakopianką w rejonie Myślenic i odciążyć obecną DK7, która od lat pozostaje jedną z najbardziej zakorkowanych tras w Małopolsce. Problem polega jednak na tym, że praktycznie każdy możliwy przebieg wywołuje protesty mieszkańców. Jedni obawiają się wyburzeń i hałasu, inni przecięcia terenów zielonych lub wzrostu ruchu samochodowego w pobliżu zabudowy mieszkaniowej.





















