Poranek 11 lutego zaskoczył krakowskie służby miejskie. Najpierw – zgłoszenie o sarnie dryfującej na krze lodowej na Wiśle, tuż obok Wawelu. Chwilę później – kolejne wezwanie, tym razem do łabędzi uwięzionych przy barce.
Sygnał o sarnie dryfującej w nurcie Wisły wpłynął tuż po godzinie 7 rano. Zwierzę znajdowało się na krze lodowej w okolicy bulwarów, nieopodal Wawelu. Na miejsce natychmiast skierowano zastęp z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej nr 1 w Krakowie. Strażacy ocenili sytuację, przygotowując się do ostrożnego i bezpiecznego wyciągnięcia zwierzęcia z wody.
Okazało się jednak, że sarna nie zamierzała czekać na pomoc. Gdy służby szykowały sprzęt, ruszyła sama – zeskoczyła z kry i przedostała się o własnych siłach na brzeg. Po chwili zniknęła z pola widzenia – „Do działań wyjechał zastęp 301-21. Podczas próby bezpiecznego wydobycia zwierzęcia, sarna… postanowiła wziąć sprawy w swoje kopyta i samodzielnie przedostała się na brzeg” – relacjonowali strażacy z JRG 1 Kraków.
Ale to nie był koniec. Kilkadziesiąt minut później Straż Miejska Miasta Krakowa otrzymała zgłoszenie o łabędziach, które utknęły między brzegiem a jedną z zacumowanych barek na Wiśle. Patrol został skierowany na miejsce, a strażnicy pomogli ptakom wydostać się z pułapki. Tym razem obyło się bez dramatów – łabędzie były całe i zdrowe. Po udanej interwencji rozłożyły skrzydła i odleciały w bezpieczne miejsce.
źródło: Straż Miejska Miasta Krakowa





















