Od ponad tygodnia Strefa Czystego Transportu w Krakowie dominuje lokalną debatę publiczną. Temat nie schodzi z nagłówków portali, z mediów społecznościowych ani z codziennych rozmów mieszkańców – zarówno w samym Krakowie, jak i w gminach ościennych. W piątek, 9 stycznia, urzędnicy miejscy podsumowali pierwsze dni funkcjonowania strefy. Padły liczby, statystyki i deklaracje. Jednego jednak zabrakło – głosu prezydenta miasta.
Podczas konferencji prasowej przedstawiono pierwsze dane z kontroli prowadzonych na granicach strefy. Jak poinformował wiceprezydent Stanisław Kracik, od 1 do 8 stycznia straż miejska zatrzymała do kontroli 824 pojazdy wjeżdżające do SCT. W ich trakcie ujawniono 116 wykroczeń. Zdecydowana większość zakończyła się pouczeniami – mandaty nałożono tylko w trzech przypadkach. Urzędnicy podkreślali, że nie dotyczyły one naruszeń przepisów SCT, lecz innych zachowań kierowców. Miasto deklaruje, że w pierwszym okresie obowiązywania strefy nacisk ma być położony na informowanie i edukację, a nie na sankcje.
Z zaprezentowanych danych wynika, że system informatyczny SCT wykonał już około 1,2 mln sprawdzeń pojazdów. Złożono niemal 85 tys. wniosków o nadanie uprawnień do wjazdu do strefy, z czego co najmniej 17 tys. zostało odrzuconych. Najczęstsze przyczyny to brak meldunku w Krakowie, brak rozliczenia PIT w mieście lub błędnie złożone dokumenty. Miasto zapewnia, że każde odwołanie jest rozpatrywane indywidualnie, jednak – jak opisywaliśmy w ostatnich tygodniach na naszych łamach – w praktyce oznacza to dla wielu osób konkretne, codzienne problemy. Pisaliśmy m.in. o trudnościach z dojazdem do placówek medycznych, problemach z rejestracją pojazdów osób starszych oraz chaosie informacyjnym, który dotknął mieszkańców gmin ościennych. W pierwszych dniach stycznia ponad 5,3 tys. razy składano wnioski dotyczące dojazdu do szpitali i przychodni.
Twoje auto nie spełnia norm SCT? Może stać się niesprzedawalne na lokalnym rynku – Puls Krakowa
Podczas konferencji przyznano również, że infrastruktura SCT wciąż jest uzupełniana. Około 180 znaków drogowych informuje o granicach strefy, z czego blisko 40 zostało zniszczonych lub zdewastowanych. Przedstawiciele Zarządu Dróg Miasta Krakowa zapowiedzieli systematyczne odtwarzanie oznakowania. Trwają także rozmowy ze stacjami paliw w sprawie montażu dodatkowych urządzeń umożliwiających opłatę za wjazd. Obecnie można to zrobić w systemie internetowym, w punktach ZDMK oraz na wybranych stacjach BP. Problemy z dostępnością strefomatów to jeden z najczęściej zgłaszanych zarzutów mieszkańców – również w tekstach publikowanych przez KRKNews.
Wiceprezydent Łukasz Sęk przekonywał, że wprowadzenie SCT nie jest decyzją polityczną ani działaniem uznaniowym, lecz konsekwencją obowiązujących i nadchodzących regulacji krajowych oraz unijnych. Wskazywał na przekroczenia norm dwutlenku azotu oraz na planowane ich zaostrzenie od 2030 roku. Według miasta brak działań w obszarze transportu mógłby w przyszłości oznaczać ryzyko kar finansowych oraz ograniczenie dostępu do funduszy unijnych przeznaczonych na inwestycje komunikacyjne i środowiskowe.
Równolegle narasta sprzeciw części mieszkańców. Na sobotę zapowiedziano dwa protesty przeciwko SCT – jeden przed siedzibą ZDMK przy ul. Centralnej, drugi w rejonie Muzeum Narodowego. Pierwsza demonstracja rozpocznie się w godzinach 10:00–12:00 pod siedzibą Zarząd Dróg Miasta Krakowa przy ul. Centralnej 53. Organizatorzy wskazują, że protest jest odpowiedzią na – ich zdaniem – pomijanie głosu mieszkańców, rad dzielnic oraz gmin sąsiadujących z Krakowem w procesie przygotowania i przyjęcia uchwały o SCT. Podnoszą również, że podczas konsultacji społecznych złożono dziesiątki tysięcy opinii krytycznych wobec strefy, które – w ich ocenie – nie zostały uwzględnione. Sprzeciw wobec SCT miały wyrazić także rady kilku krakowskich dzielnic oraz kilkanaście gmin z Małopolski. Protest zapowiadany jest hasłem: „Polacy! Albo my, albo oni!”. Tego samego dnia o godzinie 12:00 odbędzie się druga manifestacja, tym razem pod Muzeum Narodowym w Krakowie . Jak podkreślają inicjatorzy, jest to inicjatywa mieszkańców sprzeciwiających się – ich zdaniem – wadliwej, niesprawiedliwej i dzielącej miasto uchwale o SCT. W zapowiedzi wydarzenia wskazują na poczucie nieuwzględnienia głosu mieszkańców, pozorne lub niewystarczające konsultacje oraz decyzje podejmowane ponad głowami krakowian. 14 stycznia Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie ma rozpatrzyć skargi na uchwałę wprowadzającą strefę. Wyrok nie będzie prawomocny, ale może wpłynąć na dalszy przebieg sporu.
W miarę jak emocje wokół SCT rosną, coraz częściej pojawia się jedno pytanie: dlaczego w kluczowym momencie tej debaty głosu nie zabiera prezydent Krakowa – Aleksander Miszalski? To temat, który od tygodnia dominuje lokalną przestrzeń publiczną, wywołuje protesty, podziały i realne trudności mieszkańców. Tymczasem ciężar komunikacji z opinią publiczną przejęli wiceprezydenci oraz dyrektorzy miejskich jednostek. Prezydent, który firmował decyzję o wejściu w życie SCT, pozostaje w tle.





















