Najpierw Strefa Czystego Transportu, potem audyt finansów miasta i porządki w magistracie. Inicjatorzy referendum, które doprowadziło do odwołania Aleksandra Miszalskiego, już dzień po głosowaniu zaczęli przedstawiać oczekiwania wobec komisarza, którego do Krakowa ma wysłać premier Donald Tusk.
Na poniedziałkowej konferencji prasowej przed magistratem liderzy komitetu referendalnego nie kryli satysfakcji z wyniku głosowania. Jednocześnie podkreślali, że ich zdaniem najbliższe trzy miesiące nie mogą zostać zmarnowane. Właśnie tyle – według nich – może potrwać okres zarządzania miastem przez komisarza do czasu przedterminowych wyborów prezydenckich.
Najważniejszym postulatem pozostaje ograniczenie Strefy Czystego Transportu. Jan Hoffman, przewodniczący Rady Dzielnicy I Stare Miasto i twarz całej kampanii referendalnej, mówił wprost, że przepisy dotyczące SCT powinny zostać złagodzone i dostosowane do realiów miasta – Żeby to było zrozumiałe dla mieszkańców i żeby przepisy nie były drakońskie – mówił Hoffman podczas konferencji.
Inicjatorzy referendum chcą zmniejszenia obszaru strefy oraz poluzowania obowiązujących zasad. Według badań exit poll właśnie SCT była głównym powodem odwołania Aleksandra Miszalskiego. Hoffman przekonywał, że pierwsze decyzje w tej sprawie może podjąć już komisarz wskazany przez premiera Donalda Tuska. Drugim postulatem jest przeprowadzenie audytu finansów miasta oraz funkcjonowania urzędu. Liderzy referendum twierdzą, że konieczna jest szczegółowa analiza wydatków i decyzji podejmowanych w magistracie w ostatnich miesiącach.
Podczas konferencji usłyszeliśmy także postulat zmian organizacyjnych w urzędzie miasta. Chodzi przede wszystkim o departamenty utworzone po objęciu władzy przez Aleksandra Miszalskiego. Hoffman określał je jako przykład niepotrzebnego rozbudowywania administracji i dodatkowych kosztów. Komitet referendalny domaga się ich likwidacji oraz zmian kadrowych. Jednocześnie jego przedstawiciele zaznaczali, że nie chodzi o usuwanie wszystkich urzędników – Nie poprzemy nikogo, kto będzie chciał zwalniać kompetentnych pracowników – deklarował Wojciech Jakubowski, jeden z liderów inicjatywy.
Wśród dodatkowych oczekiwań pojawiła się także publikacja planu ogólnego miasta, którego prezentację Aleksander Miszalski odkładał przed referendum. Liderzy komitetu wrócili również do sprawy ul. Starowiślnej. Ich zdaniem planowane ograniczenie ruchu i wprowadzenie jednego kierunku powinno zostać zatrzymane. Podczas konferencji pojawił się także wątek możliwych nieprawidłowości przy referendum dotyczącym rady miasta. Mecenas Rafał Zontek mówił o sygnałach dotyczących wydawania kart bez pieczęci komisji, co skutkowałoby nieważnością głosów. Zastrzegł jednak, że na razie nie ma podstaw do podważania wyniku głosowania.
Choć podczas konferencji nie padły nazwiska potencjalnych kandydatów w przedterminowych wyborach, inicjatorzy referendum jasno dali do zrozumienia, że ewentualne poparcie otrzyma wyłącznie osoba deklarująca realizację ich postulatów. Sam Jan Hoffman pytany o start odpowiedział jedynie, że „na ten moment nic nie rozważa”.
Według oficjalnych danych referendum w sprawie odwołania prezydenta Krakowa było ważne. Frekwencja wyniosła 29,99 proc., a za odwołaniem Aleksandra Miszalskiego zagłosowało blisko 172 tys. mieszkańców. Referendum dotyczące rady miasta okazało się nieważne z powodu zbyt niskiej frekwencji.





















