Sensacja przy Reymonta. Wisła Kraków przegrywa z Polonią Warszawa

Takich meczów w tym sezonie jeszcze przy Reymonta nie było. Wisła Kraków, lider I ligi, przegrała z Polonią Warszawa 1:2. Spotkanie, które miało być kolejnym krokiem w stronę Ekstraklasy, zakończyło się niespodziewanym triumfem stołecznego zespołu. „Czarne Koszule” wykorzystały słabszy dzień gospodarzy, grając z odwagą i dyscypliną taktyczną, której Wiśle zabrakło. Zwycięski gol Dave’a Gnaase w końcówce był symbolem meczu – szybki, konsekwentny i bezlitosny.

Wisła Kraków przystępowała do meczu jako niekwestionowany lider, z czterema zwycięstwami z rzędu i dziesięciopunktową przewagą nad rywalami. Polonia Warszawa z kolei – po trudnym początku sezonu – złapała formę, wygrywając dwa poprzednie spotkania. I to było widać od pierwszych minut. Goście zaczęli od wysokiego pressingu, czym kompletnie zaskoczyli gospodarzy. Już w 10. minucie padł pierwszy cios – Robert Dadok wykorzystał rzut wolny, posyłając piłkę tuż obok muru i nie dając Patrykowi Letkiewiczowi żadnych szans na interwencję.

Wisła odpowiedziała błyskawicznie. Po faulu Mateusza Kuchty na Wiktorze Biedrzyckim sędzia wskazał na „wapno”, a Angel Rodado pewnym strzałem doprowadził do wyrównania w 16. minucie. Hiszpan miał okazję podwyższyć wynik kilka minut później, ale piłka po jego uderzeniu minimalnie minęła słupek.

Mimo szybkiego remisu gospodarze nie złapali swojego rytmu. W drugiej części pierwszej połowy Polonia częściej utrzymywała się przy piłce i była lepiej zorganizowana w defensywie. Wisła próbowała zagrozić po stałych fragmentach, lecz brakowało precyzji i pomysłu. Najgroźniejszą sytuację stworzyli przyjezdni – Dani Vega mocnym strzałem zmusił Letkiewicza do efektownej interwencji tuż przed przerwą.

PO DRUGIEJ STRONIE BŁOŃ: Cracovia rozbita w Radomiu. Pasy bezradne

Po zmianie stron obraz gry długo się nie zmieniał. Krakowianie atakowali, ale ich akcje były przewidywalne, a próby z dystansu – zbyt słabe, by zaskoczyć bramkarza gości. W 79. minucie Polonia rozegrała podręcznikowy kontratak – szybka wymiana podań, wyjście na wolne pole i precyzyjne uderzenie Dave’a Gnaase, które dało jej prowadzenie 2:1.

Do końca spotkania Wisła szukała wyrównania, ale zabrakło jej skuteczności i spokoju w kluczowych momentach. Rodado miał jeszcze jedną okazję, lecz jego strzał trafił w boczną siatkę. Po końcowym gwizdku goście mogli cieszyć się z niespodziewanego zwycięstwa, a kibice przy Reymonta – z niedowierzaniem patrzyli na wynik.

Dla Wisły to dopiero druga porażka w sezonie (wcześniej z Miedzią Legnica), ale też wyraźny sygnał, że nawet lider nie może pozwolić sobie na chwilę słabości. Polonia natomiast przesunęła się na ósme miejsce i pokazała, że potrafi skutecznie rywalizować z najlepszymi.

Choć Wisła pozostaje liderem z bezpieczną przewagą, ten wynik może być ostrzeżeniem przed końcówką rundy. Sezon jest długi, a rywale – jak pokazała Polonia – nie zamierzają się poddawać.

Nie przegap najważniejszych informacji z Krakowa. Zapisz się do naszego newslettera już teraz!

Przewijanie do góry