Śmierć czterech młodych kobiet. Krakowska policja apeluje o sprawdzenie Internetowych Kont Pacjenta

Śledczy z Krakowa ujawnili rozległy proceder handlu silnie uzależniającymi lekami. W centrum sprawy znalazł się lekarz z Dolnego Śląska, który miał wystawiać recepty na dane przypadkowych osób. Według policji to właśnie te recepty mogły doprowadzić do śmierci czterech młodych kobiet.

Sprawa zaczęła się od kilku pozornie niepowiązanych zgonów kobiet w Krakowie. Policjanci zauważyli jednak, że wszystkie ofiary zmarły po zażyciu podobnych substancji – środków przeciwbólowych i psychotropowych wydawanych na recepty od tego samego lekarza. To pozwoliło powiązać wątki i odkryć grupę przestępczą działającą na terenie kilku miast w Polsce.

Pierwsza ofiara, 19-letnia mieszkanka Krakowa, została znaleziona martwa w mieszkaniu na Kazimierzu w 2024 roku. W lokalu policjanci odkryli duże ilości leków i zatrzymali 35-letniego mężczyznę – niepełnosprawnego, który sam korzystał z opioidów przeciwbólowych, a następnie zaczął je odsprzedawać innym. Jak ustalono, wśród jego klientów przeważały kobiety uzależnione, często bez środków do życia. Mężczyzna wykorzystywał ich sytuację, żądając od nich świadczeń seksualnych w zamian za dostęp do leków. Rok później w windzie jednego z bloków na Prądniku Białym znaleziono ciało 27-latki. Śledczy ustalili, że kobieta zmarła po zażyciu tych samych leków, przepisanych przez tego samego lekarza. Mężczyzna, u którego przebywała, w panice miał przenieść jej ciało do windy.

Według krakowskiej policji głównym ogniwem w całym procederze był 58-letni anestezjolog z Dolnego Śląska. Mężczyzna miał masowo wystawiać recepty bez kontaktu z pacjentami – często na dane osób, które nie wiedziały, że ktoś wykorzystuje ich numer PESEL. W zamian za wystawiane dokumenty lekarz otrzymywał pieniądze od pośredników, którzy następnie przekazywali leki dilerom i osobom uzależnionym.

– Ten lekarz był rozpoznawalny w środowisku osób uzależnionych. Wypisywał recepty na telefon, a realizowali je dilerzy w różnych miastach. Teraz sprawdzamy, w jaki sposób wchodził w posiadanie danych osobowych i kto mu je przekazywał – przekazuje w rozmowie z WP.pl asp. Anna Zbroja-Zagórska z Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie. Śledczy podejrzewają, że w procederze wykorzystano dane osobowe setek osób. Policja apeluje, by każdy sprawdził swoje Internetowe Konto Pacjenta i zweryfikował, czy nie znajdują się tam recepty wystawione przez lekarza, z którym nie miał żadnego kontaktu.

Zatrzymania w tej sprawie miały miejsce nie tylko w Krakowie. Policjanci działali również w Lublinie, Gdańsku i Częstochowie, gdzie zabezpieczyli duże ilości leków opioidowych i psychotropowych, sprzęt medyczny oraz karty SIM używane do kontaktu z klientami. W sumie w ręce funkcjonariuszy trafiło dziesięć osób – zarówno dilerzy, jak i osoby, które udostępniały lekarzowi dane pacjentów.

źródło: Małopolska Policja

– To środowisko osób uzależnionych, które szukały miejsc, gdzie można zdobyć leki. Skala procederu była ogromna, a w wielu przypadkach towarzyszyła mu przemoc i wykorzystywanie kobiet – podkreśla rzeczniczka krakowskiej policji. Wśród zatrzymanych są m.in. 36-letni mężczyzna, który rozprowadzał leki po Krakowie, trzy kobiety z Małopolski i Śląska, a także 23-letni mieszkaniec Lublina i jego partnerka. Ta ostatnia trafiła do szpitala w ciężkim stanie – również po zażyciu substancji przepisanych przez lekarza z Dolnego Śląska.

Policja nie wyklucza, że podobne przypadki mogły występować także w innych częściach kraju. Jak ustalili śledczy, część recept realizowano również w Warszawie – Sprawa jest rozwojowa. Łączymy wątki, które jeszcze niedawno wyglądały na odrębne. Dziś wiemy, że łączy je jedna osoba i jeden mechanizm działania – mówi asp. Zbroja-Zagórska. Do tej pory potwierdzono cztery przypadki śmierci kobiet, które zażyły leki wystawione w ramach tego procederu. Policja kontynuuje przesłuchania i zapowiada dalsze zatrzymania.

– Apelujemy, by każdy sprawdził swoje konto pacjenta. Jeśli widnieją tam recepty na leki psychotropowe lub opioidowe od lekarza, którego nie znamy, trzeba natychmiast zgłosić to na policję – dodaje rzeczniczka KWP w Krakowie.

Nie przegap najważniejszych informacji z Krakowa. Zapisz się do naszego newslettera już teraz!

Przewijanie do góry