Miała być debata o metrze, długu i korkach, ale największe emocje wywołał stołek ustawiony przed Moniką Piątkowską. Aleksandra Owca pytała o Piotra Moskałę – szefa sztabu kandydatki, radnego, komisarza krakowskiej KO i członka zarządu spółki należącej do państwowej Krajowej Grupy Spożywczej. – Czy jako prezydentka zwolni pani wszystkich działaczy partyjnych zatrudnionych w miejskich strukturach i spółkach? – zapytała Owca.
Sześcioro kandydatów, 80 minut, pytania mieszkańców, quiz z wiedzy o Krakowie i bezpośrednie pojedynki. W „Bitwie o Kraków” zorganizowanej przez „Super Express” spotkali się Łukasz Gibała, Monika Piątkowska, Daria Gosek-Popiołek, Michał Drewnicki, Aleksandra Owca i Bartosz Bocheńczak.
Pierwsza część debaty przypominała serię krótkich prezentacji programowych. Kandydaci odpowiadali na pytania mieszkańców dotyczące Strefy Czystego Transportu, miejskiego długu, rynku pracy, turystyki i budowy metra. Każdy miał niewiele czasu, dlatego padały przede wszystkim liczby, hasła i wyborcze obietnice.
Atmosfera zmieniła się, gdy rozpoczął się „RING”. W tej części kandydaci sami wybierali swoich przeciwników, zadawali im pytania, a po odpowiedzi mogli wygłosić ripostę. Zamiast kolejnych punktów programu na pierwszy plan wyszły polityczne powiązania, wcześniejsze decyzje i wiarygodność uczestników. Najmocniejsze starcie rozegrało się pomiędzy Aleksandrą Owcą i Moniką Piątkowską. Kandydatka Razem zapytała rywalkę, czy jako prezydent zwolni partyjnych działaczy, którzy – jak powiedziała – „za siedzenie na kanapie pobierają pensję”. Mówiła o „epidemii kolesiostwa” i chciała wiedzieć, czy zapowiadane przez Piątkowską zmiany obejmą także osoby z jej najbliższego politycznego zaplecza.
Piątkowska nazwała sprawę „dętą aferą” i zapowiedziała sprawdzenie osób zatrudnionych w miejskich strukturach – Dokonam przeglądu. Jeśli będą takie osoby, o których pani radna powiedziała, to takie osoby na pewno ze mną pracować nie będą. Oczekuję rzetelności, profesjonalności i pracowitości – odpowiedziała. Owca uznała tę deklarację za zbyt ogólną. Jako przykład wskazała Piotra Moskałę, który kieruje sztabem wyborczym Piątkowskiej. Moskała jest jednocześnie radnym Krakowa, wiceprzewodniczącym klubu Koalicji Obywatelskiej w Radzie Miasta oraz nowym komisarzem krakowskich struktur KO.
Funkcję komisarza powierzono mu po rozwiązaniu dotychczasowego zarządu kierowanego przez Szczęsnego Filipiaka. Moskała będzie zarządzał krakowską organizacją KO do czasu wyboru jej nowych władz. Łączy więc prowadzenie sztabu kandydatki popieranej przez KO i PSL z mandatem radnego oraz kierowaniem miejskimi strukturami ugrupowania. To jednak nie wszystkie jego funkcje. Z oświadczenia majątkowego złożonego przez Moskałę 29 kwietnia 2026 roku wynika, że jest zatrudniony w Instytucie Zootechniki – Państwowym Instytucie Badawczym, choć obecnie przebywa tam na urlopie bezpłatnym. Jednocześnie pełni funkcję członka zarządu Małopolskiej Hodowli Roślin. Małopolska Hodowla Roślin należy w całości do Krajowej Grupy Spożywczej, której jedynym akcjonariuszem jest Skarb Państwa. Moskała łączy zatem działalność w Radzie Miasta, kierowanie krakowską KO i prowadzenie sztabu Piątkowskiej ze stanowiskiem w spółce należącej do państwowej grupy.
– To niesamowita bajka, biorąc pod uwagę, że szef pani sztabu jest radnym miasta i jednocześnie ma stołki w dwóch różnych województwach – ripostowała Owca. Kandydatka Razem pytała, czy zdaniem Piątkowskiej takie łączenie funkcji jest etyczne i czy dla osób działających w ten sposób znajdzie się miejsce w jej politycznym otoczeniu. Piątkowska nie odpowiedziała już wprost, czy jej deklaracja o przeglądzie kadr dotyczy także szefa jej sztabu. Dopiero po tej wymianie Owca sięgnęła po przygotowany wcześniej rekwizyt. Przyniosła niewielki stołek i ustawiła go przed Piątkowską jako symbol stanowisk przyznawanych osobom związanym z partiami.
W kolejnych częściach debaty Monika Piątkowska odpowiadała na pytania dotyczące politycznych nominacji, współpracy miasta z biznesem, oceny rządów Aleksandra Miszalskiego oraz finansowania zapowiadanych inwestycji. Pojawiły się także pytania sprawdzające jej znajomość poszczególnych części Krakowa. Bartosz Bocheńczak poprosił, aby wymieniła trzy najważniejsze błędy Miszalskiego, które doprowadziły do jego odwołania w referendum. Piątkowska wskazała zbyt częste sięganie do kieszeni mieszkańców w celu ratowania miejskich finansów. Nie podała jednak trzech konkretnych decyzji poprzedniego prezydenta – Moją jedyną partią jest Kraków – zapewniała. Bocheńczak odpowiedział, że kandydatka nie odcięła się jednoznacznie od rządów Miszalskiego, mimo że startuje z poparciem jego środowiska politycznego.
Michał Drewnicki zapytał Piątkowską o wpływ środowisk biznesowych na jej ewentualną prezydenturę. Przypomniał jej wieloletnią współpracę z przedsiębiorcami i organizacjami gospodarczymi. Kandydatka odpowiedziała, że miasto powinno współpracować z firmami, bo tworzą miejsca pracy i płacą podatki. Zapowiedziała korzystanie z wiedzy ekspertów, ale zapewniła, że w magistracie nie będzie partyjnych nominatów. Drewnicki nie odpuścił również w sprawie tramwaju do Mistrzejowic. Zapytał, które konkretnie ulice na Prądniku Czerwonym Piątkowska chce wyremontować po zakończeniu budowy. Kandydatka zapowiedziała audyt zniszczonych dróg i szybkie naprawy, ale nie podała żadnej nazwy – Nie potrafiła pani podać chociaż jednej nazwy ulicy – podsumował Drewnicki.
Piątkowska mierzyła się także z pytaniami dotyczącymi swojego związku z Krakowem. Bocheńczak zakwestionował, czy rzeczywiście mieszka w mieście. Kandydatka odpowiedziała, że przyjechała tutaj na studia, ukończyła prawo i administrację na Uniwersytecie Jagiellońskim, w Krakowie poznała męża i urodziła dziecko. Zapewniła, że ma tutaj mieszkanie, jest zameldowana i płaci podatki. Słowa Bocheńczaka spotkał się z reakcją Darii Gosek-Popiołek. Kandydatka Lewicy wyciągnęła czerwoną kartkę i sprzeciwiła się dzieleniu mieszkańców ze względu na miejsce urodzenia – Kraków jest wielkim miastem, zmieścimy się w nim wszyscy – odpowiedziała.
Gibała o długu, Owca o turystach
Łukasz Gibała skupił się na finansach miasta. Przypomniał, że dług Krakowa pod koniec roku może zbliżyć się do 9 mld zł, a razem z zobowiązaniami miejskich spółek przekroczyć 11 mld zł. Zapowiedział ograniczenie zbędnych stanowisk w magistracie i spółkach, ale podkreślił, że oszczędności nie mogą uderzać w mieszkańców. Jako źródła dodatkowych dochodów wskazał opłatę turystyczną i ustawę metropolitalną. Według jego szacunków pierwsze rozwiązanie mogłoby zapewnić miastu około 200 mln zł rocznie.
Gibała musiał także odpowiedzieć na pytanie o zmianę stanowiska w sprawie Strefy Czystego Transportu. Przyznał, że cztery lata temu zagłosował za jej utworzeniem. Tłumaczył, że przedstawiano mu wówczas projekt, który miał objąć około 3 proc. samochodów. Kiedy okazało się, że ograniczenia mogą dotknąć około 20 proc. pojazdów, w kolejnych trzech głosowaniach już strefy nie popierał. Bocheńczak zarzucił mu z tego powodu „miękki kręgosłup”. Gibała odpowiedział, że zmienił decyzję, ponieważ zmieniła się skala proponowanych ograniczeń. Zapowiedział referendum, w którym o przyszłości SCT mieliby zdecydować sami mieszkańcy.
W jednym z niewielu spokojniejszych momentów debaty Gibała zadał Darii Gosek-Popiołek pytanie o Aleksandrę Owcę. Poprosił ją o wymienienie trzech cech, za które ceni swoją konkurentkę. Posłanka wskazała rzetelność Owcy, jej zaangażowanie w sprawy zwierząt oraz zamiłowanie do grzybobrania. Sama Owca najpierw została zapytana przez mieszkankę o SCT. Zadeklarowała, że nie zamierza jej całkowicie likwidować, ale chce zmniejszyć obszar strefy i poprawić połączenie komunikacji miejskiej z ruchem samochodowym. Przypomniała, że jako radna nie głosowała za uchwałą i krytykowała sposób prowadzenia konsultacji. Później Owca starła się z Bocheńczakiem w sprawie opłaty turystycznej. Kandydat Konfederacji odpowiedział, że popiera samą ideę, ale jej dokładny kształt wymaga dopracowania. Owca przypomniała wcześniejszy sprzeciw jego środowiska wobec nowych danin i zarzuciła mu niespójność – Konfederacja woli dwa dodatkowe funty w kieszeni pijanego Anglika niż dodatkowe miliony dla Krakowa – stwierdziła.
Kandydatka Razem mówiła również o uruchomieniu miejskich pustostanów, walce z najmem krótkoterminowym i obniżeniu kosztów mieszkań. Podkreślała, że nie posiada rozbudowanego zaplecza w publicznych instytucjach – Nie mam aparatczyków w spółkach miejskich, instytucjach i nie chcę ich mieć – zadeklarowała.
Metro za miliardy i walka o podatki
Piątkowska najwięcej miejsca poświęciła budowie metra. Koszt inwestycji oszacowała na około 13 mld zł. Jej zdaniem Kraków mógłby pozyskać 8 mld zł z unijnej perspektywy finansowej na lata 2028–2034. Pozostałe pieniądze miałyby pochodzić między innymi z budżetu miasta, Banku Gospodarstwa Krajowego i Polskiego Funduszu Rozwoju. Kandydatka zapowiedziała także wspólną realizację tras Pychowickiej i Zwierzynieckiej. Koszt obu inwestycji może sięgnąć od 3 do 4 mld zł. O konkretny montaż finansowy zapytała ją Gosek-Popiołek. Przypomniała o zapowiadanych przez wicepremiera Władysława Kosiniaka-Kamysza 500 mln zł i chciała wiedzieć, jaką część kosztów pokryją te pieniądze. Piątkowska odpowiedziała, że przy obecnym zadłużeniu duże inwestycje trzeba rozkładać w czasie i jak najszerzej korzystać ze wsparcia rządu oraz Unii Europejskiej.
Gosek-Popiołek opowiedziała się za wprowadzeniem opłaty turystycznej. Według niej mogłaby przynosić miastu kilkadziesiąt, a nawet około 100 mln zł rocznie. Zapowiedziała również ograniczenie najmu krótkoterminowego oraz walkę z nielegalnymi imprezami, które zakłócają nocny spokój mieszkańców centrum. Kandydatka Lewicy mówiła też o zwiększaniu dochodów Krakowa przez przyciąganie firm płacących tutaj CIT i zachęcanie mieszkańców do rozliczania w mieście podatku PIT. Jej zdaniem cięcia powinny dotyczyć wydatków na promocję i budowanie wizerunku władz, a nie usług dla mieszkańców.
Drewnicki zapowiedział przygotowanie 200 hektarów terenów inwestycyjnych. Nie miałyby tam powstawać magazyny, lecz zakłady niskoemisyjnego przemysłu i centra badawczo-rozwojowe. Kandydat PiS mówił również o potrzebie budowy parkingów „Parkuj i Jedź”, rozwoju transportu i likwidacji SCT. Bocheńczak proponował audyt wydatków i większe zainteresowanie problemami Wzgórz Krzesławickich, Swoszowic i Nowej Huty. Podkreślał przy tym, że wybrany we wrześniu prezydent będzie rządził tylko przez dwa lata, dlatego nie powinien składać obietnic niemożliwych do spełnienia w tak krótkim czasie.
Quiz, w którym nie wszyscy znali odpowiedzi
Pomiędzy politycznymi starciami kandydaci odpowiadali na pytania dotyczące Krakowa. Gibała bez wahania podał rok ufundowania Uniwersytetu Jagiellońskiego i wymienił krakowskie kopce. Owca znała oficjalne barwy miasta, a na pytanie o dzieło, którego prapremiera odbyła się w dniu uruchomienia pierwszego elektrycznego tramwaju, szybko odpowiedziała: „Wesele” Stanisława Wyspiańskiego.
Gosek-Popiołek prawidłowo wskazała rok rozpoczęcia budowy Nowej Huty i liczbę parków objętych projektem „Odkrywca krakowskich parków”. Drewnicki wiedział, że najwyższy jest kopiec Piłsudskiego. Piątkowska podała powierzchnię Błoń i cenę normalnego biletu 15-minutowego. Przy tej okazji zapowiedziała przywrócenie biletu 20-minutowego. Nie wszystkie odpowiedzi były jednak trafione. Bocheńczak początkowo oszacował obwód Plant na około 20 kilometrów, choć wynosi on około czterech. Drewnicki nie pamiętał, w którym roku historyczne centrum Krakowa wpisano na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Gosek-Popiołek nie podała roku, w którym Kraków był Europejską Stolicą Kultury, a Piątkowska nie znała daty przyznania miastu tytułu Miasta Literatury UNESCO.
Kandydaci nie poradzili sobie również z pytaniem o wysokość wydatków zapisanych w budżecie Krakowa na 2026 rok. Było to szczególnie znaczące, ponieważ chwilę później przedstawiali kolejne kosztowne propozycje. Oceniający je dr Artur Bartoszewicz z SGH uznał, że problem miejskiego długu został potraktowany zbyt powierzchownie. Zwrócił uwagę, że kandydaci chętnie mówią o inwestycjach, ale rzadziej pokazują, skąd wezmą na nie pieniądze. Ekspert odniósł się również do braku przejrzystości przy zatrudnianiu w miejskich spółkach oraz obsadzaniu ich zarządów i rad nadzorczych. Jego zdaniem jednym z pierwszych zadań przyszłego prezydenta powinno być „pogonienie rodziny i znajomych królika”.
W końcowych wystąpieniach kandydaci wrócili do głównych haseł swoich kampanii. Drewnicki podkreślał doświadczenie samorządowe, Bocheńczak zapowiadał rozbicie dotychczasowego systemu, a Gosek-Popiołek mówiła o mieście, które zamiast zmuszać mieszkańców do ciągłej walki, samo walczy o ich interesy. Owca przekonywała, że jej siłą nie są pieniądze, deweloperzy ani partyjni działacze w instytucjach, ale mieszkańcy oczekujący zmiany. Gibała mówił o nepotyzmie, źle skoordynowanych remontach, rosnących cenach biletów i znikających terenach zielonych. Zapowiedział, że jego jedynym szefem będą mieszkańcy. Piątkowska przedstawiła natomiast wizję miasta otwartego i tolerancyjnego, współpracującego z rządem, biznesem oraz ekspertami. Zapewniała, że po zwycięstwie będzie odpowiadać przed krakowianami, a nie przed politycznymi liderami.




















