Po zakończeniu 28. Międzynarodowych Targów Książki w Krakowie w mediach społecznościowych pojawiły się dziesiątki relacji uczestników opisujących sobotni tłok w halach EXPO. Jedna z nich – wpis autora Wojciecha Guni, który brał udział w wydarzeniu jako wystawca – rozpoczęła publiczną dyskusję o bezpieczeństwie i granicach organizacyjnych imprezy.
„Krakowskie Targi Książki to absolutnie najgorsza tego rodzaju duża impreza w Polsce” – napisał pisarz Wojciech Gunia. „Fajnie było się pośmiać, pożartować i pomalować wam książki, ale mimo wszystko muszę to z siebie wyrzucić.”
W swoim wpisie autor opisał problemy, które jego zdaniem od lat towarzyszą wydarzeniu. Wskazał na tłok, długie kolejki i niewystarczającą przestrzeń między stoiskami. „Począwszy od horrendalnych kolejek do bramek, przez takie rozplanowanie przestrzeni targowej, że w godzinach szczytu przemieszczanie się między stoiskami jest w zasadzie niemożliwe, kolejki blokujące nie tylko niektóre stoiska, ale i blokujące ścieżki ewakuacyjne (!) i potworny zaduch w halach, a skończywszy na fatalnie skomunikowanym transportowo miejscu – w zasadzie wszystko w organizacji targów krzyczy do mojego panikarskiego mózgu, że ta impreza to gra w rosyjską ruletkę z ludzkim życiem i zdrowiem.”
Gunia podkreślił, że tegoroczna edycja nie przyniosła poprawy w zakresie bezpieczeństwa uczestników. „W tym roku nic się nie stało (chyba), być może przez następnych X lat się nie zdarzy (oby!), ale wiecie, jak to jest: z biegiem czasu prawdopodobieństwo danego zdarzenia zbliża się do 1 i dobrze raczej ten wskaźnik opóźniać, niż udawać, że go nie ma.” W dalszej części wpisu autor odniósł się do szerszego problemu – braku w Krakowie miejsca, które mogłoby zapewnić bezpieczne warunki dla tak dużej imprezy. „Dlaczego Kraków – miasto, które zawsze miało ambicje bycia kluczowym punktem na mapie polskiej kultury – nie ma w zasadzie żadnego lepszego miejsca na targi książki? Czy nie ma tam naprawdę obiektu bardziej bezpiecznego i lepiej skomunikowanego?”
Gunia zwrócił też uwagę na kwestie techniczne, które w jego ocenie dodatkowo utrudniają uczestnictwo w wydarzeniu. „Pomijam takie detale techniczne jak brak dostatecznej liczby stacji bazowych i słaby zasięg, przez co czasami nie działa łączność i baterie w telefonach padają jak muchy. Jeśli macie słaby zasięg, wasz telefon musi więcej prądu pchnąć w antenę, żeby nawiązać łączność ze stacją bazową.”
W komentarzach pod wpisem autora pojawiły się dziesiątki relacji uczestników, którzy potwierdzali jego obserwacje. Wiele osób pisało o tłoku w halach i trudnościach z poruszaniem się między stoiskami. W relacjach powtarzały się opisy sytuacji, w których odwiedzający stali przez kilkadziesiąt minut w zatorach, próbując opuścić halę Wisła lub dostać się do Strefy Autora. Niektórzy przyznawali, że rozważali wezwanie służb ratunkowych, ponieważ w tłumie panował duży ścisk i brakowało swobodnego przejścia.
Inni uczestnicy zwracali uwagę na problemy organizacyjne, które – jak pisali – utrudniały pobyt na wydarzeniu. Kolejki do autorów miały sięgać kilku stoisk, a kolejka po podpisy często blokowała dojście do kas lub innych wydawnictw. Pojawiały się też uwagi dotyczące szatni umieszczonej w namiocie na zewnątrz hali. W czasie deszczu wiele osób czekało w kolejce na dworze, a część rezygnowała z oddania kurtek z powodu chłodu i wilgoci.
TYLKO U NAS: „Architektura to coś więcej niż rysunek. To sposób myślenia o świecie” (ROZMOWA PULSU)
Nie brakowało również głosów dotyczących bezpieczeństwa. Część komentujących wskazywała, że przy tak dużej frekwencji trudno byłoby szybko reagować w razie zagrożenia lub konieczności ewakuacji. Zwracano uwagę, że na miejscu widziano strażaków i ochronę, jednak ich działania ograniczały się do kontroli, bez aktywnego kierowania ruchem odwiedzających. Wielu uczestników wyrażało obawy, że przy podobnym natężeniu ruchu i braku odpowiednich zabezpieczeń nawet niewielki incydent mógłby doprowadzić do niebezpiecznej sytuacji.
Wystawczyni prowadząca jedno z mniejszych stoisk relacjonowała, że przez ponad dwie godziny była całkowicie zablokowana przez kolejkę do autora w sąsiednim punkcie, która zajęła całą alejkę. Próby interwencji u ochrony i obsługi nie przyniosły efektu. W komentarzach pojawiały się także głosy dotyczące bezpieczeństwa przeciwpożarowego. Jedna z autorek przyznała, że obserwując natężenie ruchu w zatłoczonej hali, pomyślała o ryzyku pożaru i paniki. Pisała, że na jednym ze stoisk widziała świeczki używane jako dekorację. Gunia odpowiedział jej: „Dokładnie tak. Tam jest zawsze o minutę od totalnej katastrofy.”
Niektóre uwagi dotyczyły także infrastruktury. W relacjach zwracano uwagę na sposób organizacji szatni, która znajdowała się w namiocie wymagającym wyjścia na zewnątrz. Kolejki do niej sięgały kilkudziesięciu metrów, a w sobotę, gdy zaczął padać deszcz, wiele osób rezygnowało z korzystania z niej. „Zmoknięte dzieci czekały w deszczu na wejście do namiotu, a wewnątrz było zimno i tłoczno” – napisała jedna z uczestniczek. Inni wskazywali, że trudności zaczynały się już przy wejściu. Kolejki do kas, tłum przy bramkach i utrudniony wyjazd z parkingu sprawiały, że opuszczenie terenu po zakończeniu wydarzenia zajmowało nawet godzinę.
Część gości chwaliła jednak targi za bogatą ofertę wydawniczą, liczne premiery i możliwość spotkania z autorami. Zwracano uwagę, że w czwartek i piątek wydarzenie przebiegało spokojnie, a największe trudności pojawiły się dopiero w sobotę, gdy frekwencja była najwyższa. W kolejnych komentarzach pojawiały się propozycje zmian. Część osób sugerowała, że impreza powinna zostać przeniesiona do większego obiektu lub rozdzielona na kilka przestrzeni. Inni zwracali uwagę, że problemem jest nie tylko liczba odwiedzających, ale również układ hal i brak wyraźnych ciągów komunikacyjnych.
Organizatorzy już wcześniej zapowiadali, że tegoroczna edycja targów została przygotowana w nowej formule. Zmieniony został układ stoisk i ciągów komunikacyjnych, a główną nowością miała być hala namiotowa „Karpaty” o powierzchni około trzech tysięcy metrów kwadratowych. W nowej przestrzeni – nazwanej Strefą Autora – znalazło się szesnaście stanowisk do podpisów, scena z miejscami siedzącymi, kawiarnia, strefa relaksu i specjalna przestrzeń dla dzieci. Zapowiadano również wprowadzenie systemu limitów wejść, możliwość ponownego wstępu po okazaniu pieczątki oraz udogodnienia dla seniorów i osób z niepełnosprawnościami. W halach miały się pojawić poidełka z wodą, energooszczędne oświetlenie i strefa gastronomiczna z ofertą street foodu. Na liście gości znalazło się kilkuset autorów, w tym m.in. Olga Tokarczuk, Katarzyna Bonda, Szczepan Twardoch, Jakub Małecki, Wojciech Chmielarz, Michał Rusinek, Radek Rak, Małgorzata Oliwia Sobczak oraz Dmitry Glukhovsky i Graham Masterton.























