– „To nie ja zadłużam miasto. Miasto zadłuża się samo poprzez to, jak funkcjonuje, jak duże wydatki w różnych dziedzinach ponosi” – przekonuje Aleksander Miszalski
Słowa te padły podczas spotkania z mieszkańcami w formule online, organizowanego w ramach „Ławki Dialogu”, gdzie jednym z głównych tematów były finanse miasta. W trakcie rozmowy prezydent został zapytany wprost, dlaczego Kraków zadłuża się szybciej niż w poprzedniej kadencji, gdy miastem kierował Jacek Majchrowski, i na co przeznaczane są środki.
Z danych przedstawionych przez obecne władze wynika, że na początku kadencji dług wynosił około 6,5 mld zł, a aktualnie zadłużenie miasta wynosi obecnie około 8 mld zł. Według aktualnych prognoz może wzrosnąć do około 9 mld zł do 2026 roku. To oznacza wzrost zadłużenia o około 1,5 mld zł w ciągu niespełna dwóch lat prezydentury Aleksander Miszalski. Skala zadłużenia zaczyna zbliżać się do poziomów, które jeszcze niedawno wydawały się dla Krakowa trudne do wyobrażenia, a tempo przyrostu długu budzi coraz więcej pytań o długoterminową stabilność finansów miasta. Im wyższe zobowiązania, tym większe koszty ich obsługi – a to w kolejnych latach może ograniczać możliwości realizacji nowych inwestycji lub wymuszać korekty w wydatkach bieżących.
Co się stanie, gdy dług Krakowa przekroczy 9,5 miliarda złotych?
Na pytanie prowadzącej, dlaczego Kraków zadłuża się szybciej niż za czasów Jacek Majchrowski i na co wydawane są publiczne pieniądze, Aleksander Miszalski odpowiedział najpierw żartem: – „Na zakupy chodzę”. Dopiero po chwili zaznaczył, że to żart i przeszedł do wyjaśnień dotyczących finansów miasta.
Miszalski wskazał, że wzrost zadłużenia jest – w jego ocenie – konsekwencją skali inwestycji oraz zobowiązań zaciągniętych w poprzednich latach. – „Czemu się miasto dalej zadłuża? Bo inwestujemy” – podkreślił, dodając, że roczne wydatki rozwojowe sięgają nawet 1,5 mld zł.
Zwrócił również uwagę, że część realizowanych projektów to kontynuacja wcześniejszych decyzji. – „Wiele tych inwestycji jest po prostu ciągłością pewną, ponieważ zobowiązania zostały zaciągnięte zanim byłem prezydentem” – zaznaczył.
37 pracowników krakowskiego muzeum skarży się na mobbing
Jednocześnie przekonywał, że sytuacja bieżąca finansów miasta ulega poprawie. Jak wskazał, deficyt operacyjny z roku na rok maleje, a w najbliższym czasie planowana jest nadwyżka. – „Rok do roku poprawiamy wynik operacyjny” – mówił.
Mimo tych deklaracji dług Krakowa nadal rośnie, a jego poziom – liczony już w miliardach złotych – staje się jednym z kluczowych wyzwań dla miasta. W tym kontekście szczególnie wybrzmiewają słowa samego prezydenta: – „To nie ja zadłużam miasto. Miasto zadłuża się samo poprzez to, jak funkcjonuje”.





















