W czwartek po południu w Tatrach doszło do śmiertelnego wypadku z udziałem dwóch osób. Jeden z turystów zginął na miejscu, a ciężko ranna kobieta została przetransportowana śmigłowcem do szpitala w Zakopanem.
Do zdarzenia doszło w rejonie Rysów, najwyższego szczytu Polski. Ratownicy TOPR zostali powiadomieni przez osoby przebywające w górach, które zauważyły upadek dwóch turystów z dużej wysokości. Na miejsce skierowano kilkudziesięciu ratowników.
Po dotarciu w rejon Buli pod Rysami ratownicy odnaleźli dwie osoby. Jedna z nich nie dawała już oznak życia. Druga była w stanie krytycznym i wymagała natychmiastowej pomocy medycznej – Na miejscu zastaliśmy jedną osobę bez oznak życia. Druga osoba w stanie ciężkim została przetransportowana do szpitala w Zakopanem – relacjonował ratownik TOPR Łukasz Migiel. Według ratowników oboje musieli spaść z dużej wysokości. Poszkodowani zostali odnalezieni znacznie poniżej szczytu, w okolicy wylotu tzw. rysy prowadzącej na Rysy.
Akcję ratunkową utrudniały bardzo trudne warunki atmosferyczne. Nad Tatrami zalegały niskie chmury, padał deszcz, a widoczność była mocno ograniczona. Początkowo użycie śmigłowca było niemożliwe. Dopiero po chwilowej poprawie pogody załoga mogła dotrzeć w rejon wypadku i ewakuować ranną kobietę. W działaniach uczestniczyło około 30 ratowników TOPR oraz załoga śmigłowca ratunkowego.
Ratownicy przypominają, że mimo początku czerwca w wyższych partiach Tatr nadal panują warunki zimowe. Powyżej Czarnego Stawu pod Rysami zalega twardy śnieg i lód, a poruszanie się po szlakach wymaga odpowiedniego sprzętu oraz doświadczenia.





















