Tramwaj do Mistrzejowic bez prądu. Czy prezydent Miszalski ukrywa problem przed referendum?

Do planowanego uruchomienia tramwaju do Mistrzejowic zostało kilka tygodni, ale w tunelu nowej linii nadal nie ma docelowego zasilania. Bez prądu nie można rozpocząć pełnych odbiorów technicznych ani jazd testowych. Jednocześnie jeszcze pod koniec kwietnia prezydent Krakowa Aleksander Miszalski publicznie zapewniał o przyspieszeniu prac i zwiększeniu liczby robotników na budowie. Dziś pojawiają się pytania, czy mieszkańcy byli informowani o rzeczywistym stanie inwestycji.

Jeszcze pod koniec kwietnia prezydent Krakowa Aleksander Miszalski pojawił się na budowie tramwaju do Mistrzejowic w ramach swojej „gospodarskiej wizyty”. W mediach społecznościowych i komunikatach miasta pokazywano postęp prac, tunel pod rondem Polsadu, harmonogram otwierania kolejnych ulic i zapewnienia o przyspieszeniu inwestycji. Prezydent informował nawet, że na jego prośbę wykonawca zwiększył liczbę pracowników na budowie, aby szybciej zakończyć roboty.

Jednocześnie w tych komunikatach praktycznie nie pojawiał się najważniejszy temat: kiedy dokładnie tramwaj pojedzie i czy termin oddania inwestycji jest nadal realny. Dziś wiadomo już, że problem jest dużo poważniejszy, niż mogło się wydawać jeszcze kilka tygodni temu. W tunelu nowej linii tramwajowej nadal nie ma docelowego zasilania. Bez niego nie można przeprowadzić pełnych odbiorów technicznych ani próbnych przejazdów. A to oznacza, że uruchomienie linii 30 czerwca staje się praktycznie nierealne.

I właśnie tutaj pojawia się pytanie, które coraz częściej zadają mieszkańcy: czy prezydent Krakowa wiedział wcześniej o problemach, ale nie chciał mówić o nich otwarcie przed referendum w sprawie odwołania władz miasta? To pytanie nie bierze się znikąd. Jeszcze podczas kwietniowej wizyty Aleksander Miszalski prezentował bardzo szczegółowy harmonogram otwierania kolejnych ulic, rond i tras rowerowych. Mieszkańcy dowiadywali się, kiedy przejezdne będzie rondo Polsadu, kiedy otworzy się ulica Meissnera czy kolejne chodniki. Jednocześnie konsekwentnie unikano podania konkretnego terminu uruchomienia samej linii tramwajowej.

To było szczególnie zauważalne, bo sama inwestycja praktycznie od początku zmagała się z przesuwaniem terminów. Gdy rozpoczynano budowę w 2023 roku, zakładano, że tramwaj do Mistrzejowic pojedzie jeszcze w 2025 roku. Później zaczęto mówić o listopadzie 2025, następnie termin przesunięto na pierwszy kwartał 2026 roku, później na marzec 2026, a w kolejnych komunikatach zaczął pojawiać się czerwiec 2026 jako nowa data zakończenia inwestycji.

Każde kolejne przesunięcie tłumaczono innymi problemami – najpierw zmianami organizacji ruchu i zakresem robót, później trudnymi pracami tunelowymi oraz koniecznością prowadzenia inwestycji przy utrzymaniu ruchu w jednej z najbardziej obciążonych części Krakowa. Mimo to jeszcze wiosną 2026 roku prezydent Krakowa nadal publicznie podtrzymywał czerwcowy termin zakończenia budowy. Dziś coraz więcej wskazuje jednak na to, że także ten harmonogram okaże się nierealny, a uruchomienie tramwaju może przesunąć się na koniec wakacji albo nawet jesień.

Największy problem polega jednak na tym, że obecne opóźnienie nie wynika już wyłącznie z robót budowlanych. Chodzi o podstawową kwestię techniczną – brak zasilania tunelu. Jak wynika z informacji przekazanych przez Spółdzielnię Mieszkaniową „Ugorek”, Tauron dopiero teraz prowadzi procedury związane z ustanowieniem służebności przesyłu dla infrastruktury energetycznej. To formalności potrzebne do poprowadzenia linii kablowej zasilającej przystanki, sygnalizację świetlną i infrastrukturę nowej trasy tramwajowej. Problem polega na tym, że sprawa wymaga zgód współwłaścicieli nieruchomości obejmujących aż 12 budynków mieszkalnych. Konieczne są osobne procedury uchwałodawcze dla kolejnych działek, ponieważ infrastruktura przebiega przez kilka nieruchomości z różną strukturą własnościową.

Mieszkańcy zaczęli więc pytać, dlaczego takie działania rozpoczęto dopiero teraz, skoro inwestycja od dawna była w końcowej fazie. W komentarzach pojawiły się zarzuty, że „dopiero teraz się obudzili”, choć od początku było wiadomo, że bez prądu tunel nie zostanie odebrany i tramwaje nie pojadą. Prezydent Krakowa nie odpowiedział jednak publicznie, od kiedy wiedział o problemach z docelowym zasilaniem i czy ryzyko opóźnienia było znane już wcześniej.

Właśnie dlatego skierowaliśmy pytania zarówno do Urzędu Miasta Krakowa, jak i do wykonawcy inwestycji – firmy Gülermak. Pytaliśmy między innymi, czy deklarowane przez prezydenta zwiększenie liczby pracowników rzeczywiście miało miejsce, czy zostało formalnie zlecone oraz jaki wpływ miało mieć na harmonogram budowy. Dopytywaliśmy także, czy prośba prezydenta została przekazana pisemnie, mailowo albo w jakiejkolwiek oficjalnej formie. Osobno zapytaliśmy również o aktualny termin uruchomienia linii tramwajowej do Mistrzejowic.

Odpowiedź urzędu była jednoznaczna w jednej kwestii: prośba prezydenta dotycząca zwiększenia liczby pracowników nie miała charakteru formalnego. Jak przekazał urząd, została ona wyrażona ustnie podczas spotkania z przedstawicielami firmy Gülermak 21 kwietnia na placu budowy. Nie wystosowano żadnego oficjalnego pisma ani formalnego polecenia. Jednocześnie urząd poinformował, że wykonawca miał zwiększyć dostępność brygad o około 10 proc., a w ciągu kilku dni powstał harmonogram oddawania kolejnych elementów infrastruktury drogowej.

Basen Korony nieczynny co najmniej do 2029 roku. Jeszcze niedawno miasto mówiło o 2027

Podobną odpowiedź przekazał sam wykonawca inwestycji. Firma Gülermak potwierdziła, że zwiększyła liczbę pracowników o około 10 proc. W odpowiedzi przesłanej redakcji wskazano, że było to możliwe dzięki „większej elastyczności operacyjnej”, szybszemu otwieraniu nowych frontów robót naziemnych oraz sprzyjającej pogodzie. Firma podkreśliła również, że prośba prezydenta została przekazana ustnie bezpośrednio do prezesa zarządu Bülenta Özdemira podczas spotkania 21 kwietnia.

To ważny element całej sprawy, bo jeszcze kilka tygodni temu przekaz wokół inwestycji koncentrował się właśnie na tym, że po interwencji prezydenta budowa ma wyraźnie przyspieszyć. Tymczasem dziś okazuje się, że problemem nie jest już wyłącznie tempo robót, ale brak kluczowego elementu technicznego pozwalającego uruchomić linię. Tymczasem dyrektor projektu Zbigniew Rapciak przyznał podczas rady budowy, że w części tunelowej nadal nie ma zasilania, przez co nie można prowadzić próbnych przejazdów i odbiorów technicznych. Testy mają ruszyć najwcześniej na początku czerwca.

To oznacza ogromny problem dla harmonogramu. Wstępnie zakładano nawet 90 dni prób i odbiorów. Wykonawca próbuje obecnie skrócić ten okres do 60 dni, ale nawet taki scenariusz praktycznie eliminuje możliwość uruchomienia linii przed końcem wakacji. Co ciekawe, sam Aleksander Miszalski podczas spotkania online z mieszkańcami przyznał już, że tramwaj „nie ruszy w czerwcu, raczej również nie w lipcu”. Dodał jednak, że „po wakacjach tramwaje muszą tam jeździć”.

W tym samym czasie prezydent nadal koncentrował się głównie na pokazywaniu postępów drogowych i poprawiającej się organizacji ruchu. Mieszkańcy słyszeli o „decydującej fazie inwestycji”, kolejnych otwieranych ulicach i przyspieszeniu prac. Znacznie mniej mówiło się jednak o tym, że kluczowy element całego projektu – możliwość uruchomienia tramwaju – pozostaje niepewny.

Szczególnie że dzieje się to w bardzo konkretnym momencie politycznym. W Krakowie trwa kampania przed referendum dotyczącym odwołania prezydenta i Rady Miasta. W takiej sytuacji informacja o kolejnym przesunięciu terminu jednej z największych inwestycji komunikacyjnych mogłaby stać się jednym z głównych tematów debaty publicznej.

Nie przegap najważniejszych informacji z Krakowa. Zapisz się do naszego newslettera już teraz!

Przewijanie do góry