Silne opady śniegu i awarie techniczne sparaliżowały ruch kolejowy w Krakowie i regionie. Pociągi przyjeżdżały znacznie po czasie, a pasażerowie musieli uzbroić się w cierpliwość.
Środa, 7 stycznia, okazała się wyjątkowo trudna dla osób podróżujących pociągami w Małopolsce i na Podkarpaciu. Od wczesnych godzin porannych notowano znaczne opóźnienia, sięgające nawet 160 minut. Na krakowskim Dworcu Głównym długie oczekiwanie na przyjazdy i odjazdy pociągów stało się codziennością już od świtu.
Największe trudności dotknęły połączeń międzymiastowych. Pociąg z Berlina miał opóźnienie 135 minut, a skład z Budapesztu przyjechał do Krakowa z 80-minutowym poślizgiem. Jeszcze dłużej pasażerowie czekali na pociąg z Warszawy – nawet 160 minut.
Problemy pojawiły się także na trasach krajowych i regionalnych. Pociąg z Rzeszowa, planowany na 8:15, był opóźniony o ponad godzinę. Kolejny, który miał odjechać o 8:54, również nie ruszył o czasie – opóźnienie wynosiło około 25 minut. Skład do Przemyśla zaplanowany na 6:42 wyruszył z ponad 120-minutowym opóźnieniem, a kolejny – o 7:27 – miał około 70 minut zwłoki. Utrudnienia dotknęły także podróżnych jadących w stronę Zakopanego – niektóre pociągi były opóźnione nawet o 150 minut.
Sytuacja zaczęła się poprawiać dopiero po godz. 9:40. Wciąż jednak wiele składów kursowało z opóźnieniami. Pociąg do Krynicy miał 40 minut zwłoki, do Świnoujścia – 55 minut, a kolejny do Zakopanego – około 40 minut. Ruch utrudniony był również na trasach z Przemyśla i Lublina.





















