Dania chce zakazać korzystania z mediów społecznościowych dzieciom poniżej 15. roku życia. Czy Kraków powinien pójść tą samą drogą? O wpływ social mediów na młodych ludzi i możliwe działania samorządu rozmawiamy z Łukaszem Gibałą, przewodniczącym klubu Kraków dla Mieszkańców.
W Danii premier Mette Frederiksen zapowiedziała wprowadzenie zakazu korzystania z mediów społecznościowych przez osoby poniżej 15. roku życia. Rodzice mogliby wyrazić zgodę dopiero po ukończeniu przez dziecko 13 lat. Czy wprowadzenie podobnych przepisów w Polsce – choćby w ograniczonym zakresie – byłoby, Pana zdaniem, zasadne?
Łukasz Gibała: Obserwacja ostatnich zmian w mediach społecznościowych sugeruje, że wprowadzenie takich ograniczeń może okazać się niebawem wskazane. Uważam jednak, że takie zmiany w przepisach powinny być poprzedzone konsultacjami z ekspertami m.in. psychologami oraz pedagogami wraz z udziałem rodziców oraz dzieci i młodzieży – dlatego, by również i oni mogli uczestniczyć w kształtowaniu zasad, które miałyby ich dotyczyć. W przypadku wprowadzenia takich przepisów warto jasno określić granice: do jakiego wieku obowiązywałby całkowity zakaz korzystania z mediów społecznościowych, od jakiego możliwe byłoby to za zgodą rodzica, a od którego w pełni legalnie.
Jak Pan ocenia sam wpływ mediów społecznościowych na dzieci i młodzież? Czy rzeczywiście stanowią one dziś aż tak duże zagrożenie?
Media społecznościowe tworzą dziś sztuczny obraz rzeczywistości. Dla dzieci i młodzieży to ogromna pułapka. Najmłodsi czerpią wzorce z osobowości internetowych, co niejednokrotnie ma destrukcyjny wpływ na ich życie. Nie mam na myśli wyłącznie zjawiska patostreamingu i patoyoutuberów, ale przede wszystkim zakrzywionego obraz ludzkiego ciała, który widzimy w mediach. Często są to bezpośrednie powody zaniżonej samooceny u dzieci i młodzieży, poczucia niedopasowania w gronie rówieśników, a w skrajnych przypadkach zaburzeń lękowych czy depresyjnych.
A czy samorząd – miasto – może w jakiś sposób przeciwdziałać tym zjawiskom? Czy widzi Pan tu przestrzeń do działania?
Oczywiście mogłoby – trzeba najpierw jednak chcieć. Już w moim programie wyborczym wskazywałem na potrzebę edukacji emocjonalnej w szkołach, która pomogłaby dzieciom i młodzieży pracować nad własnymi emocjami i relacjami.
Czy w ramach struktur miejskich są już osoby lub instytucje, które mogłyby się takim tematem zająć?
Miasto ma już swojego przedstawiciela w zakresie kontaktu z najmłodszymi. Jest nim Rzecznika Praw Ucznia, a dokładniej Aleksandra Twaróg. W zakresie jej obowiązków jest m.in. wypracowywanie metod reagowania na zachowania niepożądane wśród dzieci i młodzieży, ze szczególnym uwzględnieniem zachowań agresywnych, a także inicjowanie programów profilaktycznych. Skoro te zadania leżą już jej kompetencjach, to nie widzę przeszkód, by w ramach swoich działań poruszała tematykę profilaktyki uzależnień od internetu i zagrożeń, jakie się z tym wiążą.





















