Od wczoraj Krakowem kieruje zastępca prezydenta Łukasz Sęk. Prezydent Aleksander Miszalski wróci do pełnienia obowiązków 7 lutego
Zastępstwo wynika z zarządzenia nr 185/2026, które 29 stycznia podpisał prezydent Aleksander Miszalski. W dokumencie wskazano, że od 31 stycznia do 7 lutego obowiązki prezydenta przejmuje jego zastępca, Łukasz Sęk. To procedura stosowana w czasie, gdy prezydent jest nieobecny — najczęściej z powodów prywatnych lub urlopowych, choć zarządzenie nie podaje przyczyny.
Dokument przyznaje Sękowi szerokie uprawnienia do działania w imieniu prezydenta. W praktyce oznacza to, że przez ten tydzień to on podpisuje dokumenty, zawiera umowy i prowadzi wszystkie sprawy urzędowe, które wymagają decyzji organu wykonawczego miasta. Jeśli pojawią się pisma czy formalne wystąpienia kierowane do prezydenta, to właśnie zastępca odpowiada za ich rozpatrzenie. Zarządzenie pozwala mu także — w określonych ramach — powoływać pełnomocników, jeśli wymaga tego bieżąca praca urzędu.
Jednocześnie w dokumencie znalazł się bardzo wyraźny zapis ograniczający zakres zastępstwa. Łukasz Sęk nie może udzielać upoważnień do wydawania decyzji administracyjnych. To oznacza, że struktura odpowiedzialności w Urzędzie Miasta Krakowa pozostaje nienaruszona. Wszystkie osoby, które przed 31 stycznia miały prawo podpisywać decyzje administracyjne, zachowują je w niezmienionej formie. Zastępca prezydenta nie może ani rozszerzać, ani zmieniać tego systemu — jego rola polega na prowadzeniu bieżących spraw, a nie na przebudowie mechanizmów administracyjnych, które mają obowiązywać niezależnie od nieobecności prezydenta.
Choć mamy do czynienia z formalnym przejęciem obowiązków prezydenta przez jego zastępcę, informacja ta nie przebiła się szeroko do świadomości mieszkańców. Zarządzenie zostało wprawdzie opublikowane w Biuletynie Informacji Publicznej, ale nie pojawiło się jako osobny komunikat w miejskich kanałach komunikacyjnych. W efekcie wielu krakowian zwyczajnie nie wie, że od 31 stycznia to zastępca wykonuje obowiązki prezydenta — nie dlatego, że sprawa jest mało istotna, lecz dlatego, że nie została wyraźnie zakomunikowana.
Na oficjalnych profilach prezydenta i miejskich mediach społecznościowych nadal dominują bieżące wpisy o wydarzeniach, inwestycjach czy spotkaniach. Kwestia czasowego zastępstwa nie została tam szczególnie wyeksponowana, co sprawia, że publikowane treści nie dają jasnego sygnału o zmianie w pełnieniu obowiązków. To jeden z powodów, dla których wielu mieszkańców zakłada, że prezydent normalnie pracuje, mimo że zgodnie z zarządzeniem obowiązki przejął jego zastępca.
Warto przy tym pamiętać, że materiały publikowane na oficjalnych kanałach mogą być przygotowane wcześniej i emitowane zgodnie z ustalonym harmonogramem. Dotyczy to zarówno wpisów tekstowych, jak i nagrań wideo, które często powstają z wyprzedzeniem. Ich pojawienie się w sieci nie oznacza więc, że prezydent nagrywa je „na żywo” ani że wykonuje obowiązki w danej chwili. Taka praktyka w praktyce zaciera mieszkańcom obraz tego, kto faktycznie odpowiada w danym momencie za kierowanie miastem. Publikacje w mediach społecznościowych mogą sugerować, że prezydent pracuje normalnie, choć formalnie od 31 stycznia nie wykonuje swoich obowiązków.





















