Kraków od lat uchodzi za miasto dialogu i otwartości, ale wokół islamu wciąż narosło wiele stereotypów i emocji. Czy muzułmanie rzeczywiście czują się tutaj u siebie? Jak wygląda ich codzienne życie, z jakimi uprzedzeniami się spotykają i dlaczego – jak sami podkreślają – największym zagrożeniem byłoby tworzenie zamkniętych społeczności? O tym rozmawiamy z imamem Adamem Wajeehem Abdel Fattahem oraz Izabelą Czop z Centrum Kultury i Dialogu Islamu przy ul. Groszkowej w Krakowie.
Puls Krakowa: Jesteśmy w Centrum Kultury i Dialogu Islamu. Kim jesteście i co to za miejsce?
Adam Wajeeh Abdel Fattah, imam: Jesteśmy wspólnotą działającą w ramach Ligi Muzułmańskiej RP, czyli największego muzułmańskiego związku religijnego w Polsce, zrzeszającego kilkadziesiąt tysięcy wyznawców islamu. Tworzą ją mieszkający od wieków na tych terenach Tatarzy, muzułmanie drugiego pokolenia — do których sam należę, konwertyci, a także osoby przyjezdne, więc możemy mówić o miksie kulturowym. Nasz związek został legalnie zarejestrowany w 2001 roku, czyli działa już ćwierć wieku, natomiast historia islamu na ziemiach polskich liczy aż 600 lat i od tej pory mamy polskich muzułmanów.
Ilu członków liczy Wasza wspólnota?
Izabela Czop, dyrektor Centrum Dialogu i Kultury Islamu w Krakowie: Nie możemy podać konkretnych liczb, bo nie wygląda to tak jak w Kościele katolickim, gdzie istnieje spis parafian. Każdy wyznawca islamu może do nas przyjść — jesteśmy otwarci. W praktyce odwiedzają nas ludzie z całego świata. Znajdujemy się na trasie z lotniska, więc zdarza się, że osoby, które są w Krakowie dosłownie przez kilka godzin, przyjeżdżają tutaj, a później wracają do Balic. Na piątkowe modlitwy przychodzi natomiast około 100 osób.
Czy obserwujecie coraz większe zainteresowanie islamem wśród Polaków?
Izabela: Tak, ale nie są to ogromne liczby — mówimy o kilkuset konwertytach w ciągu roku. Muzułmanów w Polsce przybywa także dlatego, że przyjeżdżają do nas osoby z państw postsowieckich: Uzbekistanu, Tadżykistanu, Azerbejdżanu czy Kirgistanu, ale również z Turcji. Chciałabym jednak podkreślić to, o czym wspomniał już Adam: zdecydowana większość wyznawców islamu w Polsce to polscy muzułmanie.
Centrum Kultury i Dialogu Islamu to nie tylko miejsce modlitwy, ale też miejsce spotkań. Jakie działania podejmujecie?
Izabela: Do nas przychodzą ludzie różnych wyznań. Przyjaźnimy się chociażby z franciszkanami, którzy działają po sąsiedzku. Organizujemy i bierzemy udział w licznych spotkaniach — ostatnio rozmawialiśmy ze studentami międzynarodowymi Uniwersytetu Jagiellońskiego, którym opowiadaliśmy o islamie. Oferujemy też wsparcie naszym siostrom i braciom, żeby nie czuli się odosobnieni w swojej religii, która w Polsce jest religią mniejszościową. Swego czasu prowadziliśmy lekcje języka polskiego dla przyjezdnych muzułmanów, bo wychodzimy z założenia, że jeśli ktoś chce związać swoją przyszłość z Polską, znajomość języka jest konieczna. To również element kultury.
Adam: Zgodnie z nazwą naszego centrum jesteśmy nastawieni na dialog — międzyreligijny i międzykulturowy. Jako Liga Muzułmańska wychodzimy z założenia, że jesteśmy w Polsce i musimy uczyć muzułmanów, że tutaj obowiązują polskie zasady i polskie prawo. Jednocześnie mamy prawo zachować własną tożsamość i religię — te dwie rzeczy nie muszą ze sobą kolidować. Uczymy ludzi, że są integralną częścią społeczeństwa. Nie możemy dopuścić do tego, co dzieje się na Zachodzie, żeby muzułmanie zamykali się i tworzyli getta. To jest prosta droga do zagłady dla obu stron — zarówno dla mniejszości, jak i większości. Jesteśmy otwarci na rozmowę, nawet ze środowiskami krytycznymi wobec nas. Bóg mówi w Koranie, że stworzył ludzi z różnych narodów, aby mogli się wzajemnie poznawać. To jest właśnie nasz cel tutaj. Nawet jeśli przyjdzie ktoś nam nieprzychylny, nie zamkniemy przed nim drzwi.
Izabela: Tym bardziej że ludzie, którzy wierzą w Boga, mają wiele wspólnych wartości. W wielu sprawach tak naprawdę się zgadzamy. Nie rozumiem tej narracji o różnicach — wbrew pozorom podobnie myślimy i podobnie postępujemy albo chcielibyśmy postępować.
Skąd w takim razie biorą się stereotypy i z jakimi stereotypami dotyczącymi muzułmanów się spotkaliście?
Adam: Na pewno duży wpływ mają osoby publiczne. Nie mówię tylko o politykach, ale na przykład o Wojciechu Cejrowskim, który straszy ludzi masową migracją muzułmanów do Polski, wypowiada się o islamie jako zagrożeniu i nawołuje do niewydawania zgód na budowę meczetów. Zazwyczaj podróżnicy to osoby otwarte, posiadające szerokie horyzonty, ale nie w tym przypadku. To, co opowiada pan Cejrowski, to — moim zdaniem — bajki i farmazony, w które jego widzowie później wierzą. Uważam, że to bardzo szkodliwa postać.
Stereotypów jest jednak wiele. Pojawiają się na przykład twierdzenia, że Allah nie widzi pod stołem czy że muzułmanom podobają się kozy. Funkcjonuje też przekonanie, że wyznawcy islamu nie szanują kobiet i stosują wobec nich przemoc. Oczywiście takie sytuacje się zdarzają, ale nie wynikają one z naszej religii, tylko z określonych uwarunkowań kulturowych w poszczególnych krajach. Muszę tu podkreślić, że w islamie kobieta nie jest uznawana za gorszą. Mamy po prostu inne role i inne prawa, ale muzułmanki nie są w żaden sposób zniewolone.
Często jako przykład takiego uciemiężenia wskazuje się zakaz nauki kobiet w Afganistanie, ale jest to decyzja reżimu talibów, a nie nakaz islamu. Kolejny stereotyp mówi, że muzułmanki nie mogą pracować. Tymczasem pierwsza żona Proroka Muhammada — Chadidża — była zamożną i wpływową kupczynią z Mekki, dziś powiedzielibyśmy: businesswoman.
Wróćmy na Groszkową. Jakie są Wasze relacje z sąsiadami?
Izabela: Absolutnie nie mamy takich problemów. Mamy wspaniałych sąsiadów, którzy wiedzą, że tutaj działamy. Znamy się, szanujemy i lubimy. Zanosimy im jedzenie, kupujemy prezenty z okazji świąt oraz pomagamy sobie w codziennych sprawach. Nie możemy więc narzekać na te relacje. Nasi sąsiedzi są zawsze dla nas mili i pomocni.
Jak jest być muzułmaniem i muzułmanką w Krakowie?
Adam: Kraków daje ogromne możliwości działania na rzecz dialogu. Ja ogólnie mam wrażenie, że w Polsce żyje się bardzo dobrze. Nie należy się skupiać na pojedynczych niemiłych sytuacjach, kiedy ktoś na przykład krzyknie coś obraźliwego. Większość moich doświadczeń jest naprawdę pozytywna. Ludzie są otwarci i uprzejmi. Faktem jest, że mamy taką narodową przywarę, że lubimy się przyglądać, kiedy ktoś inaczej wygląda, ale często wynika to po prostu z ciekawości. Oczywiście zdarzają się nagonki, na przykład przed wyborami, i to rzeczywiście jest irytujące. Niefajne są też nagrania z naszych świątecznych modlitw opatrzone komentarzem: „Patrzcie, ile ich jest”. Tymczasem są to nieliczne momenty, kiedy możemy spotkać się w większym gronie i wspólnie pomodlić. Do Krakowa przyjeżdżają wtedy muzułmanie z całej Małopolski, a czasem także z innych regionów. Myślę jednak, że zdecydowanie nie możemy narzekać na życie w naszym kraju.
Izabela: Ja nigdy nie spotkałam się z nieprzyjemną sytuacją, a jestem muzułmanką od trzydziestu lat. Kiedyś wyznawcy islamu mogli bardziej przyciągać uwagę, bo ludzie mniej podróżowali i mieli z nimi mniejszy kontakt. Teraz jest nas w Polsce więcej, ale żyjemy też w zglobalizowanym świecie, więc nasza obecność nie budzi już takiego zdziwienia. Czasem ktoś pyta mnie o chustę na głowie, ale — jak Adam wspomniał — wynika to z ciekawości. Ludzie są bardzo mili, naprawdę nie spotkałam się z negatywnymi komentarzami. Muszę też powiedzieć, że sama nie zamykam się na innych. Mam kochaną rodzinę i sąsiadów, którzy są chrześcijanami, i normalnie rozmawiamy.
Co chcielibyście, żeby ludzie w Polsce wiedzieli o islamie, a czego często nie wiedzą?
Adam i Izabela: Nasza wiara nie opiera się na ekspansji ani agresji. Jej fundamentem jest sześć zasad, które definiują islam. Są to: czysty monoteizm, czyli wiara w jednego Boga, wiara w aniołów, wiara w księgi objawione — Torę, Psalmy, Ewangelię i Koran, przy czym wierzymy, że to właśnie Koran jest ostatecznym i niezmienionym objawieniem Boga.
Kolejną zasadą jest wiara w proroków — od Adama po Muhammada, wśród których znajduje się również Jezus Chrystus, uznawany za cudownie narodzonego wysłannika Boga. Następnie wiara w Dzień Sądu Ostatecznego, czyli życie po śmierci, oraz wiara w przeznaczenie.
To jest religia muzułmańska. Wszystko inne, w tym wszelkie szkodliwe społeczne zachowania, nie jest islamem. Myślę, że warto też wiedzieć o nas przede wszystkim to, że mówimy o zwykłych ludziach, a nie o pojedynczych patologicznych przypadkach. Jesteśmy tacy jak wszyscy inni — mamy swoje marzenia, pasje, zainteresowania i plany.Gdybyśmy mieli okazję się lepiej poznać, szybko okazałoby się, że wiele nas łączy. Możemy kibicować temu samemu klubowi, lubić te same książki czy filmy. To właśnie takie rzeczy najbardziej zbliżają ludzi.
Trzeba odłożyć politykę na bok. Zawsze będą zdarzały się jednostki, które nie stosują się do obowiązujących zasad i norm. Takim osobom należy podziękować i wskazać kierunek na Balice. A potem po prostu normalnie żyć.





















