Walka bokserska radnych? Tego jeszcze Kraków nie widział!

Po wymianie komentarzy w mediach społecznościowych radny dzielnicy Nowa Huta Sebastian Piekarek i radny dzielnicy Krowodrza Mateusz Jaśko – twórca profilu Co jest nie tak z Krakowem – zaproponowali sobie… sparing bokserski. Nie wiadomo, czy do walki dojdzie, ale jeśli tak, to miejmy nadzieję, że będzie ona miała charakter charytatywny.

Wszystko zaczęło się od billboardu z prezydentem Aleksandrem Miszalskim i hasłem „Praca na wyciągnięcie selfie”, który pojawił się przy Alei Róż w Nowej Hucie.
Autorem akcji był Mateusz Jaśko, prowadzący popularny profil Co jest nie tak z Krakowem.
To jego ironiczny komentarz do pojawiających się w debacie publicznej sugestii, że zdjęcia z prezydentem w jakiś sposób korelują z uzyskaniem posady w instytucjach publicznych.

Jaśko sam ogłosił na Facebooku, że plakat to jego pomysł. Radny miejski Michał Drewnicki (PiS) udostępnił fotografię billboardu z dopiskiem: „Jadę przez Nową Hutę, patrzę i… przy Alei Róż stanęła ciekawa reklama. Niezła.” To wystarczyło, by w komentarzach wybuchła dyskusja między Jaśką a Sebastianem Piekarkiem, radnym dzielnicy z Nowej Huty.

Zaczęło się od lekkich uszczypliwości:

Piekarek: Musiałeś specjalnie z Mistrzejowic wpaść do centrum NH, by walnąć fotkę?
Jaśko: Sebastian, jak tam w domu?
😉
Piekarek: Po co te zaczepki? Czy ja komentuję Twoje sprawy sądowe? Obserwuję Twój profil i podziwiam energię. Pozdrawiam.
Jaśko: Żadne zaczepki! Pytam, bo mieszkasz obok, a zdjęcia jeszcze nie widzę. Miłego dnia i bokserskie pozdrówki.
Po chwili jednak dyskutanci przeszli do konkretów:

Piekarek: Ale ja mam zdjęcie z żywym, to po co mi z okrąglakiem? Zawsze tacy niepełnosprawni jak my możemy się na sparing umówić.
Jaśko: Możemy charytatywnie zasparować. Kiedy?

Jeśli do walki rzeczywiście dojdzie, będzie to pierwszy znany nam przypadek pojedynku radnych w Krakowie, przynajmniej od czasu kiedy przestał obowiązywać przedwojenny kodeks Boziewicza. Wtedy jednak nie było opcji pay-per-view, więc charytatywny aspekt pojedynków był wówczas co najwyżej symboliczny.

Otwartym pozostaje natomiast pytanie, czy Panowie będą w stanie ustalić wspólny cel charytatywny, czy też będą musieli w tym zakresie skorzystać z pomocy sekundantów.

Nie przegap najważniejszych informacji z Krakowa. Zapisz się do naszego newslettera już teraz!

Przewijanie do góry