Lider po jesieni, solidna przewaga punktowa i realna szansa na zakończenie kilkuletniej tułaczki poza elitą. Przed startem rundy wiosennej Betclic 1. Ligi sytuacja Wisły Kraków wygląda najlepiej od momentu spadku z Ekstraklasy. W klubie przy Reymonta nikt jednak nie mówi o awansie w czasie przeszłym. Wręcz przeciwnie – jeden z symboli „Białej Gwiazdy” przestrzega przed nadmiernym optymizmem.
Wisła Kraków od sezonu 2022/23 próbuje wrócić do PKO BP Ekstraklasa. Trzy poprzednie podejścia kończyły się rozczarowaniem – raz zabrakło punktów, innym razem skuteczności w decydujących momentach. Teraz krakowianie wchodzą w drugą część sezonu jako lider Betclic 1. Liga, z dorobkiem 43 punktów po 19 kolejkach i dziewięciopunktową przewagą nad Polonia Bytom. Dla wielu kibiców to wystarczający argument, by już dziś mówić o powrocie Wisły do elity. Zupełnie inne podejście prezentuje jednak Jakub Błaszczykowski, współwłaściciel klubu i jedna z najważniejszych postaci w najnowszej historii Wisły.
Były kapitan reprezentacji Polski zwraca uwagę, że runda wiosenna rządzi się własnymi prawami. Zespoły walczące o awans i utrzymanie często prezentują się zupełnie inaczej niż jesienią, a każdy mecz ma znacznie większy ciężar gatunkowy. W jego ocenie kluczowe będzie podejście mentalne – koncentracja na kolejnych spotkaniach, bez kalkulowania tabeli na kilka miesięcy do przodu.
– W tej lidze bardzo łatwo coś stracić, jeśli zacznie się myśleć o końcu sezonu zamiast o najbliższym rywalu – podkreślał w rozmowie z „Super Expressem”. – Druga część rozgrywek będzie trudniejsza, bo rywale nie stoją w miejscu i wyraźnie się wzmacniają.
Milion złotych za nazwę stadionu Wisły. Sukces czy porażka władz Krakowa? – Puls Krakowa
Słowa Błaszczykowskiego nie są przypadkowe. Zimowe okno transferowe w 1. Lidze pokazało, że wiele zespołów realnie myśli o włączeniu się do walki o awans lub baraże. Presja na liderze będzie rosła z każdą kolejką, a Wisła – jako największa marka w stawce – w każdym meczu musi liczyć się z maksymalną mobilizacją przeciwnika. Dodatkowym wyzwaniem będzie napięty terminarz i oczekiwania trybun przy Reymonta, gdzie kibice coraz głośniej domagają się zakończenia kilkuletniego kryzysu sportowego. Dla drużyny oznacza to konieczność łączenia dobrej gry z regularnym punktowaniem – nawet w spotkaniach, które nie układają się po myśli krakowian.
Wisła zainauguruje rundę wiosenną piątkowym meczem z GKS Tychy. Spotkanie ma dodatkowy wymiar personalny – zespół z Tychów prowadzi Łukasz Piszczek, bliski przyjaciel Błaszczykowskiego z czasów wspólnych występów w reprezentacji. To właśnie takie mecze – z trudnym rywalem, pod presją wyniku – mają pokazać, czy obecna Wisła jest gotowa, by po czterech latach wrócić tam, gdzie jej miejsce. Lider tabeli ma wszystko w swoich rękach, ale jak przypominają osoby najlepiej znające realia ligi, wiosna potrafi boleśnie zweryfikować nawet najlepsze prognozy.
Jedno jest pewne: w Krakowie nikt nie chce już powtórki z poprzednich sezonów. Tym razem awans ma być wywalczony na boisku – krok po kroku, bez oglądania się na tabelę.





















