Przerwa reprezentacyjna nie przyniosła dobrych wiadomości dla krakowskich klubów. Wisła Kraków przegrała z Podhale Nowy Targ 1:3, a Cracovia uległa Piast Gliwice aż 0:4. Oba mecze kontrolne rozegrano w Małopolsce, ale ich przebieg pokazuje problemy, które mogą wrócić w lidze.
Przerwa na mecze kadry miała być momentem na złapanie oddechu, korekty i spokojne testy. Zamiast tego oba krakowskie zespoły schodziły z boisk po porażkach. Wisła Kraków przegrała w Myślenicach z Podhale Nowy Targ 1:3, a Cracovia została wyraźnie ograna przez Piast Gliwice 0:4. Wyniki to jedno, ale sposób gry obu drużyn może budzić większy niepokój.
W Myślenicach Wisła długo prowadziła grę, ale niewiele z tego wynikało. Zespół Mariusza Jopa miał problem z przełożeniem posiadania piłki na konkret. Atak pozycyjny był wolny, przewidywalny i łatwy do zatrzymania. Co prawda Ardit Nikaj wykorzystał swoją okazję i dał Wiśle prowadzenie, ale na tym ofensywne argumenty się skończyły. Podhale grało prostiej, za to skuteczniej. Dwa ciosy jeszcze przed przerwą ustawiły mecz, a trzeci gol po zmianie stron tylko potwierdził, że krakowianie mają problem z kontrolą wydarzeń na boisku.
Nieobecność kluczowych napastników była widoczna, ale nie tłumaczy wszystkiego. Wisła miała przewagę w posiadaniu piłki, jednak brakowało jej dynamiki i pomysłu w ostatniej tercji boiska. To nie pierwszy raz, gdy „Biała Gwiazda” ma trudności z rozbijaniem dobrze ustawionego rywala. Sparing tylko to uwypuklił.
Jeszcze gorzej wyglądała sytuacja Cracovii. Mecz w Rącznej szybko wymknął się spod kontroli. Piast już w pierwszych minutach wykorzystał błędy w ustawieniu i objął prowadzenie, a po kwadransie było 0:2. Obrona Pasów nie radziła sobie ani z szybkimi akcjami, ani z prostymi piłkami granymi za linię defensywy. Brakowało komunikacji, asekuracji i zdecydowania.
Cracovia próbowała odpowiedzieć, ale jej gra w ofensywie była chaotyczna. Niewiele sytuacji, brak wykończenia i problemy z utrzymaniem się przy piłce sprawiły, że mecz praktycznie toczył się pod dyktando gości. W drugiej połowie Piast dołożył kolejne dwa trafienia, a wynik mógł być jeszcze wyższy, gdyby nie obroniony rzut karny.
Oczywiście – to tylko sparingi. Trenerzy rotowali składami, brakowało zawodników powołanych do reprezentacji, a wynik nie był priorytetem. Tyle że w obu przypadkach w oczy rzucają się te same mankamenty, które pojawiały się już wcześniej. Wisła nadal ma problem z kreacją i skutecznością w ataku pozycyjnym, a Cracovia z organizacją gry w defensywie.





















