Wisła Kraków najpierw zapewniła sobie powrót do Ekstraklasy, a teraz oficjalnie przypieczętowała także wygranie całych rozgrywek I ligi. Stało się to po poniedziałkowym remisie Śląska Wrocław z ŁKS-em Łódź 2:2. Na dwie kolejki przed końcem sezonu krakowski klub ma już siedem punktów przewagi nad drugim miejscem i nikt nie jest w stanie odebrać mu pierwszej pozycji.
Dla Wisły to zakończenie sezonu, który przy Reymonta od miesięcy wyglądał jak marsz po awans. Zespół prowadzony przez Mariusza Jopa praktycznie od początku rozgrywek utrzymywał się na czele tabeli i uniknął nerwowej walki o baraże, która w poprzednich latach kończyła się dla krakowian rozczarowaniem. Tym razem „Biała Gwiazda” wraca do Ekstraklasy bez kalkulacji i oglądania się na innych.
Awans został przypieczętowany już kilka dni temu po wygranej z Chrobrym Głogów. W Krakowie świętowano wtedy powrót do elity po czterech sezonach spędzonych na zapleczu Ekstraklasy. Teraz kibice dostali kolejny powód do świętowania — Wisła nie tylko wraca do najwyższej klasy rozgrywkowej, ale robi to jako zdecydowanie najlepszy zespół ligi.
W klubie już trwają przygotowania do wielkiej fety po zakończeniu sezonu. Po ostatnim meczu przy Reymonta piłkarze mają świętować razem z kibicami nie tylko na stadionie, ale również na Rynku Głównym. Według zapowiedzi w wydarzeniu mogą uczestniczyć dziesiątki tysięcy osób.
Przed Wisłą zostały jeszcze dwa spotkania — wyjazd z Polonią Warszawa i domowy mecz z Pogonią Siedlce. Choć najważniejsze cele zostały już osiągnięte, w Krakowie nikt nie zamierza kończyć sezonu spokojnym dogrywaniem minut. Przy Reymonta coraz częściej mówi się już nie o samym utrzymaniu w Ekstraklasie, ale o tym, by Wisła po powrocie znów zaczęła odgrywać ważną rolę w krajowej piłce.





















