Wisła Kraków wraca z Gliwic bez punktów po jednym z najbardziej emocjonujących meczów początku sezonu PKO BP Ekstraklasy. Biała Gwiazda trzykrotnie odrabiała straty, ale ostatecznie przegrała z Piastem 3:4 po golu straconym w 88. minucie.
To było widowisko, którego nie powstydziłyby się najlepsze ligi Europy. Siedem bramek, zwroty akcji, niewykorzystany rzut karny, interwencje systemu VAR i rozstrzygnięcie dopiero w końcówce. Wisła Kraków była o krok od wywiezienia z Gliwic cennego punktu, jednak ostatecznie wróciła do Krakowa z pierwszą porażką po powrocie do PKO BP Ekstraklasy.
Po zwycięstwie nad GKS Katowice na inaugurację rozgrywek kibice liczyli, że zespół Mariusza Jopa pójdzie za ciosem. Tym razem rywal okazał się jednak skuteczniejszy, choć wynik długo pozostawał sprawą otwartą.
Od pierwszych minut przewagę osiągnęli gospodarze. Piast wysoko pressował, odbierał piłkę na połowie Wisły i regularnie stwarzał zagrożenie pod bramką Marcela Łubika. Już w pierwszym kwadransie dogodnych sytuacji nie wykorzystał Quentin Boisgard, ale przewaga gliwiczan była wyraźna. W 17. minucie gospodarze dopięli swego. Ivan Lima przejął piłkę po błędzie wiślaków i uruchomił Samuela Ntamacka, który spokojnym strzałem przy słupku pokonał Łubika. Dla napastnika był to pierwszy gol w barwach Piasta oraz pierwsza bramka gliwickiego zespołu w nowym sezonie.
Wisła próbowała odpowiedzieć, jednak przez długi czas brakowało jej dokładności. Piast natomiast konsekwentnie wykorzystywał pozostawiane przestrzenie. W 32. minucie Hugo Vallejo otrzymał podanie od Jakuba Lewickiego, zszedł do środka i efektownym uderzeniem przy dalszym słupku podwyższył prowadzenie na 2:0. Wydawało się, że gospodarze mają spotkanie pod pełną kontrolą. Wisła nie zamierzała jednak składać broni. Jeszcze przed przerwą kontaktową bramkę zdobył Jordi Sánchez, wykorzystując zamieszanie w polu karnym Piasta. To trafienie całkowicie odmieniło obraz końcówki pierwszej połowy.
Największe emocje przyszły już w doliczonym czasie gry. Po analizie sytuacji sędzia podyktował rzut karny dla Wisły za zagranie ręką Igora Drapińskiego. Do piłki podszedł Marko Božić, ale jego uderzenie znakomicie obronił Domen Gril. Dobitka Alana Urygi zatrzymała się natomiast na słupku. Piast schodził do szatni z prowadzeniem 2:1, choć równie dobrze mógł stracić całą przewagę.
Po zmianie stron krakowianie ruszyli do zdecydowanych ataków. Już chwilę po wznowieniu gry Jordi Sánchez był bliski wyrównania, jednak ponownie świetnie spisał się Gril. Nacisk Wisły przyniósł efekt w 55. minucie. Marko Božić otrzymał zbyt dużo miejsca przed polem karnym i mocnym strzałem z dystansu doprowadził do remisu. Radość gości nie trwała jednak długo. Kilka minut później po analizie VAR sędzia dopatrzył się zagrania ręką Maxence’a Maisonneuve’a i wskazał na jedenasty metr. Tym razem rzutu karnego nie zmarnowali gospodarze. Jakub Łabojko pewnym uderzeniem wyprowadził Piasta na prowadzenie 3:2.
Wisła po raz kolejny pokazała jednak charakter. W 69. minucie Jordi Sánchez po raz drugi wpisał się na listę strzelców i doprowadził do remisu 3:3. Napastnik Białej Gwiazdy był najgroźniejszym zawodnikiem zespołu z Krakowa i praktycznie przy każdej akcji ofensywnej sprawiał ogromne problemy defensywie Piasta. Kiedy wydawało się, że obie drużyny podzielą się punktami, decydujący cios zadali gospodarze. W 88. minucie Emmanuel Twumasi precyzyjnie dograł piłkę do Leandro Sanki, a portugalski skrzydłowy pewnym strzałem przy słupku pokonał Marcela Łubika. Jak się później okazało, było to trafienie na wagę zwycięstwa.
W doliczonym czasie gry Wisła rzuciła do ataku niemal wszystkich zawodników. Piast skutecznie się jednak bronił i nie pozwolił gościom po raz czwarty doprowadzić do wyrównania. Po końcowym gwizdku to gospodarze mogli cieszyć się z pierwszego zwycięstwa w sezonie.
Po dwóch kolejkach Wisła ma na koncie trzy punkty. Na inaugurację sezonu pokonała GKS Katowice 2:1, a teraz musiała uznać wyższość Piasta Gliwice. Kolejna okazja do zdobycia punktów nadejdzie już w czwartek, 7 sierpnia. Tego dnia przy ulicy Reymonta Biała Gwiazda zmierzy się z Wisłą Płock. Wszystko wskazuje na to, że spotkanie obejrzy komplet publiczności, ponieważ sprzedaż wejściówek przebiega w bardzo szybkim tempie.





















