Wisła już chłodziła szampany… i musi je schować. Puszcza zatrzymuje lidera przy Reymonta

To miał być wieczór awansu. Zamiast świętowania – remis i odłożona feta. Wisła Kraków tylko zremisowała 2:2 z Puszczą Niepołomice i choć wciąż pewnie prowadzi w tabeli, musi poczekać na formalne przypieczętowanie powrotu do Ekstraklasy.

Przy Reymonta długo pachniało meczem bez historii. Oba zespoły grały zachowawczo, jakby bardziej bały się błędu niż chciały wygrać. Pierwszy sygnał dał dopiero Ervin Omić – jego strzał z dystansu w 36. minucie minimalnie minął bramkę gości.

Kiedy wydawało się, że do przerwy utrzyma się bezbramkowy remis, Wisła przyspieszyła dokładnie wtedy, kiedy trzeba. W doliczonym czasie gry Jakub Krzyżanowski dośrodkował w pole karne, a Federico Duarte precyzyjną główką dał gospodarzom prowadzenie.

Po zmianie stron mecz się otworzył – i to na dobre. W 58. minucie wyrównał Amarildo Gjoni, który wykorzystał błąd w defensywie Wisły i z ostrego kąta pokonał Patryka Letkiewicza. Odpowiedź przyszła w 71. minucie – Jordi Sánchez odnalazł się w zamieszaniu w polu karnym i ponownie wyprowadził gospodarzy na prowadzenie.

Tyle że Wisła tego wieczoru nie potrafiła „zamknąć” meczu. Sześć minut później znów do głosu doszedł Gjoni. Napastnik Puszczy po raz drugi wygrał pojedynek z Darijo Grujiciem i ustalił wynik spotkania na 2:2.

Ten remis niewiele zmienia w układzie tabeli, ale zmienia nastroje. Wisła po 30 kolejkach ma 59 punktów i wciąż jest liderem, z wyraźną przewagą nad rywalami. Problem w tym, że awansu nie da się jeszcze oficjalnie ogłosić. Z kolei Puszcza pokazuje, że nie zamierza być tylko tłem w końcówce sezonu. Drużyna Tomasza Tułacza konsekwentnie walczy o miejsce w czołowej szóstce i w Krakowie udowodniła, że potrafi punktować nawet na terenie lidera.

Nie przegap najważniejszych informacji z Krakowa. Zapisz się do naszego newslettera już teraz!

Przewijanie do góry