Wisła Kraków musi radzić sobie bez swojego najlepszego strzelca. Ángel Rodado doznał poważnej kontuzji barku w meczu z Górnikiem Łęczna i przejdzie operację, która wyklucza go z gry do końca sezonu. To duże osłabienie lidera 1. ligi w kluczowym momencie walki o awans.
To wiadomość, której przy Reymonta obawiano się od momentu ostatniego gwizdka meczu z Górnikiem Łęczna. Najlepszy strzelec Wisły Kraków — Ángel Rodado — nie wróci już na boisko w tym sezonie. Klub oficjalnie potwierdził najgorszy scenariusz: Hiszpana czeka operacja barku, a przerwa potrwa co najmniej kilka miesięcy, co oznacza jego absencję do końca rozgrywek.
Do kontuzji doszło w końcówce spotkania z Górnikiem Łęczna, które Wisła wygrała 3:2. Rodado niefortunnie upadł po starciu z rywalem i już w pierwszym momencie było widać, że sytuacja jest poważna. Nie był to zwykły uraz, po którym można szybko wrócić do gry — reakcja zawodnika i sztabu sugerowała coś znacznie bardziej skomplikowanego.
Jeszcze tego samego dnia napastnik trafił na szczegółowe badania, które miały określić skalę problemu. Ostateczna decyzja zapadła po konsultacjach — zarówno sztab medyczny, jak i sam zawodnik uznali, że operacja lewego barku jest konieczna. Zabieg zaplanowano na najbliższe dni, a aktualne diagnozy nie pozostawiają złudzeń: dla Rodado sezon właśnie się zakończył.
Strata Hiszpana to dla Wisły nie tylko problem kadrowy, ale przede wszystkim ogromny cios jakościowy. Rodado jest liderem ofensywy i jednym z najskuteczniejszych zawodników całej pierwszej ligi. W obecnych rozgrywkach zdobył ponad 20 bramek i dołożył asysty, będąc kluczowym elementem zespołu prowadzonego przez Mariusza Jopa. W wielu spotkaniach to właśnie jego indywidualne umiejętności przesądzały o końcowym wyniku.
Warto przy tym pamiętać, że to nie pierwszy raz, gdy bark daje o sobie znać. W poprzednich sezonach zawodnik również zmagał się z podobnymi problemami, jednak wtedy udawało się uniknąć operacji i stosować leczenie zachowawcze. Tym razem nie było już takiej możliwości — ryzyko dalszych powikłań okazało się zbyt duże.
Sytuację Wisły dodatkowo komplikuje fakt, że poza grą pozostaje także drugi napastnik — Jordi Sánchez. Hiszpan zmaga się z urazem stawu skokowego, a jego powrót w tym sezonie wciąż stoi pod znakiem zapytania. W efekcie krakowski zespół może wejść w decydującą fazę rozgrywek praktycznie bez nominalnych snajperów.
Mimo tych problemów sytuacja w tabeli nadal wygląda korzystnie. Wisła jest liderem i ma wyraźną przewagę nad rywalami, co sprawia, że awans do Ekstraklasy wciąż pozostaje w jej zasięgu. W teorii wszystko jest pod kontrolą, ale brak zawodnika, który regularnie gwarantował gole, może znacząco wpłynąć na przebieg końcówki sezonu.





















