Wisła Kraków znów skuteczna. Lider wygrał po dwóch karnych dla gości

Stal Rzeszów mocno postawiła się Wiśle, ale mimo dwóch rzutów karnych nie zdołała wyrwać punktu przy Reymonta. „Biała Gwiazda” wygrała 2:1 i umocniła się na pozycji lidera Betclic 1 Ligi.

Nie minęły trzy minuty od pierwszego gwizdka, gdy stadion przy Reymonta eksplodował z radości. Julius Ertlthaler znalazł lukę w obronie Stali i precyzyjnym strzałem dał Wiśle prowadzenie. Zespół Mariusza Jopa rozpoczął mecz z pełnym impetem, pokazując, dlaczego jest nie tylko liderem tabeli, ale i głównym faworytem do awansu.

Stal jednak nie zamierzała się chować za podwójną gardą. Rzeszowianie szybko odpowiedzieli kilkoma odważnymi akcjami, a w 12. minucie byli bardzo blisko wyrównania. Sam na sam z Patrykiem Letkiewiczem znalazł się Jonathan Junior, lecz bramkarz Wisły zachował zimną krew i nie dał się pokonać. Jeszcze przed przerwą Angel Rodado trafił do siatki po raz drugi, ale gol został anulowany z powodu spalonego. Do szatni krakowianie schodzili więc z jednobramkowym prowadzeniem, a stadion — mimo że nie w pełni otwarty — tętnił emocjami.

W drugiej połowie kibice zobaczyli scenariusz, który trudno byłoby wymyślić. Po faulu Marca Carbo na Oliwierze Sławińskim sędzia Tomasz Wajda podyktował rzut karny dla Stali. Do piłki podszedł Junior, lecz Letkiewicz po raz kolejny uratował Wisłę, broniąc jego strzał. Wydawało się, że gra toczy się dalej, ale po chwili arbiter… nakazał powtórzenie jedenastki. Po długiej przerwie i konsultacji z VAR piłkę ustawił Sebastien Thill. Luksemburczyk jednak poślizgnął się w decydującym momencie i posłał futbolówkę wysoko nad poprzeczką.

Dla Wisły był to sygnał ostrzegawczy, że przewaga jednego gola może nie wystarczyć. Zespół Jopa ruszył do ataku i w 69. minucie dopiął swego. Rodado huknął z dystansu nie do obrony, podwyższając na 2:0 i uciszając ambitnych gości z Rzeszowa.

PO DRUGIEJ STRONIE BŁOŃ: Awantura w loży VIP. Prezes Pogoni nazwał szefa Cracovii „śmieciem”

Gdy wydawało się, że Wisła spokojnie dowiezie wynik, pojawił się Saif Darwish. Jordańczyk, który wszedł na boisko zaledwie dwie minuty wcześniej, uderzył zza pola karnego i zdobył gola kontaktowego. Stal wróciła do gry, a trybuny — te otwarte — znów zadrżały od emocji. W końcówce Rodado mógł zamknąć mecz, lecz jego trafienie nie zostało uznane — piłka po rykoszecie od ręki Bozicia wpadła do bramki, a sędzia nie miał wątpliwości. W ostatnich minutach Wisła musiała bronić się przed naporem gości, jednak rzeszowianie nie zdołali doprowadzić do wyrównania.

Ostatecznie „Biała Gwiazda” wygrała 2:1 i utrzymała bezpieczną przewagę w tabeli. Po czternastu kolejkach ma już 35 punktów — osiem więcej od Śląska Wrocław i dziesięć nad Chrobrym Głogów.

Spotkanie ze Stalą odbyło się przy ograniczonej frekwencji — Komisja Dyscyplinarna PZPN zamknęła trybuny za bramkami w ramach kary za odpalenie pirotechniki w meczu z Ruchem Chorzów. Fani Wisły jednak nie zawiedli. Na pozostałych sektorach zjawiło się ponad 18 tysięcy widzów, którzy stworzyli atmosferę godną wielkich ligowych pojedynków. Głośny doping poniósł drużynę szczególnie w końcówce, gdy Stal coraz śmielej atakowała.

Klub z ul. Reymonta zorganizował przy okazji meczu kolejną akcję krwiodawstwa — w specjalnym punkcie chętni oddali w sumie blisko 17 litrów krwi.

Nie przegap najważniejszych informacji z Krakowa. Zapisz się do naszego newslettera już teraz!

Przewijanie do góry