Wisła wydarła remis w Kielcach. Kapitan uratował Białą Gwiazdę w doliczonym czasie

źródło: Korona Kielce

Wisła Kraków długo przegrywała na stadionie Korony po efektownym golu debiutującego w Ekstraklasie Ondřeja Lingra. Biała Gwiazda walczyła jednak do ostatnich sekund i została za to nagrodzona. W doliczonym czasie gry punkt zapewnił jej Alan Uryga.

Wisła jechała do Kielc z szansą na zbliżenie się do czołówki Ekstraklasy, ale także z wyjazdowym problemem, którego nie potrafi rozwiązać od początku sezonu. Krakowianie dobrze spisują się przy Reymonta, natomiast poza własnym stadionem wciąż nie odnieśli ligowego zwycięstwa. Korona zamierzała wykorzystać tę słabość i przed własną publicznością przedłużyć udaną serię. Dodatkowego znaczenia spotkaniu nadawały napięte relacje między kibicami obu klubów. Na trybunach od początku panowała gorąca atmosfera, a gospodarze szybko spróbowali przenieść ją na murawę. Korona częściej utrzymywała się przy piłce na połowie przeciwnika i szukała swoich szans zarówno po atakach skrzydłami, jak i uderzeniach z dystansu.

Jedną z pierwszych groźnych prób podjął Martin Remacle. Marcel Łubik zachował czujność i odbił piłkę na rzut rożny. Bramkarz Wisły jeszcze kilka razy ratował swój zespół, jednak w 24. minucie nie był już w stanie zapobiec utracie gola. Mariusz Stępiński przedarł się w pole karne i uderzył w stronę bramki. Piłka po jego strzale znalazła się bardzo blisko przekroczenia linii, ale Łubik zdołał ją wybić. Akcja gospodarzy nie została jednak zakończona. Futbolówka trafiła do Ondřeja Lingra, a debiutujący w Ekstraklasie Czech huknął z około 20 metrów niemal w samo okienko. Bramkarz Białej Gwiazdy mógł tylko obserwować lot piłki.

Wisła nie zamierzała ograniczać się do obrony. Krakowianie oddawali sporo strzałów, lecz długo brakowało im dokładności. Próbowali między innymi Jakub Krzyżanowski, James Igbekeme oraz Julius Ertlthaler, ale Xavier Dziekoński nie musiał zbyt często interweniować. Z trzynastu uderzeń gości przed przerwą tylko dwa były celne. Swoją okazję miał również Élie Youan. Po dośrodkowaniu Miroslava Božicia znalazł się w dogodnym położeniu, ale nie wykorzystał szansy. Znacznie skuteczniej pod bramką przeciwnika prezentowała się Korona. Jeszcze przed zejściem do szatni Stępiński mógł podwyższyć prowadzenie, lecz po jego uderzeniu z około pięciu metrów ponownie świetnie zachował się Łubik.

Gospodarze schodzili na przerwę z zasłużoną przewagą, choć wynik 1:0 pozostawiał Wiśle otwartą drogę do odrobienia strat. Trener Mariusz Jop zareagował, wzmacniając ofensywę. Na boisku pojawił się Ángel Rodado, a Biała Gwiazda od początku drugiej części próbowała zepchnąć kielczan do obrony. Najlepszą okazję do wyrównania miał Krzyżanowski. Po uderzeniu Kacpra Dudy Dziekoński odbił piłkę przed siebie, ale młody zawodnik Wisły z kilku metrów nie trafił w bramkę. Była to sytuacja, która mogła całkowicie zmienić przebieg spotkania.

Niedługo później piłka znalazła się już w siatce Korony. Trafił Youan, jednak radość krakowian trwała krótko. Sędzia nie uznał gola, dopatrując się faulu Jordiego Sáncheza na bramkarzu gospodarzy. Korona nadal prowadziła, a kolejne minuty upływały pod znakiem walki, częstych przewinień i przerw rozbijających tempo meczu. Wisła miała problem z przedostaniem się przez dobrze ustawioną defensywę kielczan. Jop sięgnął także po pozyskanego niedawno Víctora Meseguera. Hiszpan nie jest jeszcze w pełni przygotowany do gry, jednak sytuacja zmuszała trenera do wykorzystania wszystkich dostępnych możliwości. Goście naciskali, lecz ich ataki długo kończyły się przed polem bramkowym Korony.

W końcówce emocje jeszcze wzrosły. Po starciu Sáncheza z Dziekońskim doszło do przepychanek, a gospodarze byli coraz bliżej utrzymania korzystnego wyniku. Wisła do samego końca posyłała jednak kolejne dośrodkowania w pole karne. Upór opłacił się w doliczonym czasie. Po jednej z ostatnich akcji Sánchez zgrał piłkę do Alana Urygi, a kapitan Wisły z bliska skierował ją do siatki. Gol obrońcy zapewnił krakowianom remis 1:1. Dla Urygi było to pierwsze trafienie w karierze na poziomie Ekstraklasy.

Zdobyty w ostatnich sekundach punkt może cieszyć Białą Gwiazdę, ale nie rozwiązuje jej wyjazdowego problemu. Wisła nadal nie wygrała w tym sezonie ligowego spotkania na stadionie przeciwnika. Na zwycięstwo poza Krakowem na poziomie Ekstraklasy czeka już niemal pięć lat. Poprzednio dokonała tego 16 października 2021 roku, pokonując Górnika Zabrze 1:0. Po siedmiu kolejkach Wisła ma 11 punktów. Korona zgromadziła dziewięć.

Nie przegap najważniejszych informacji z Krakowa. Zapisz się do naszego newslettera już teraz!

Przewijanie do góry