Wrocław wstrzymuje wprowadzenie SCT. Nie chce powtórzyć błędów Krakowa?

źródło: Blade Runners SCT Kraków

Po kilku latach przygotowań Wrocław zdecydował się wstrzymać prace nad Strefą Czystego Transportu. Decyzja zapadła w momencie, gdy projekt był już gotowy do dalszych procedur, a miasto miało za sobą zarówno analizy techniczne, jak i konsultacje społeczne. Jak poinformowała wiceprezydent Renata Granowska, główne powody to poprawa jakości powietrza oraz brak wyraźnego poparcia mieszkańców dla proponowanych rozwiązań.

Prace nad SCT rozpoczęły się w 2022 roku, po kolejnych raportach wskazujących na przekroczenia norm dwutlenku azotu. Warto doprecyzować, że obowiązek wprowadzenia SCT wynika bezpośrednio z ustawy o elektromobilności i uruchamia się automatycznie po przekroczeniu dopuszczalnych poziomów NO₂ – bez uznaniowości po stronie samorządu. Zgodnie z tymi przepisami miasta powyżej 100 tysięcy mieszkańców, które nie spełniają norm, muszą podjąć konkretne działania ograniczające emisję z transportu.

W kolejnych latach przygotowano szczegółowe analizy dotyczące struktury pojazdów oraz ich wpływu na jakość powietrza, a także projekt granic przyszłej strefy. W 2023 roku przeprowadzono szerokie konsultacje społeczne. Wzięły w nich udział setki mieszkańców, a kolejne opinie przekazano w formie pisemnej. Dodatkowo zorganizowano panel obywatelski. Zebrane głosy nie pozostawiły jednak wątpliwości – większość uczestników była przeciwna wprowadzeniu strefy lub oczekiwała jej znaczącego ograniczenia.

Jednocześnie zmieniła się sytuacja środowiskowa. Najnowsze dane pokazały, że średni roczny poziom NO₂ spadł poniżej dopuszczalnego progu 40 µg/m³. Wstępne wyniki za kolejny rok wskazują na utrzymanie tego trendu. To oznacza, że formalny obowiązek wprowadzenia SCT przestał obowiązywać. Sam urząd zwraca jednak uwagę, że poprawa jakości powietrza może mieć charakter przejściowy – na przykład związany z warunkami pogodowymi – i w kolejnych latach problem może powrócić.

Zanim projekt został wstrzymany, zakładał objęcie strefą centralnych obszarów miasta o powierzchni ponad 17 km². Planowano wprowadzenie zmian etapami – początkowo ograniczenia dotyczyłyby najstarszych pojazdów, a w kolejnych latach byłyby stopniowo zaostrzane. W pierwszej fazie przewidywano również wyjątki dla mieszkańców.

Decyzja Wrocławia zapadła w momencie, gdy inne miasta realizują już swoje projekty. Szczególnym punktem odniesienia pozostaje Kraków, gdzie w naszym mieście Strefa Czystego Transportu obowiązuje od 1 stycznia 2026 roku. W przeciwieństwie do Wrocławia, gdzie planowana strefa obejmowała około 6 proc. powierzchni miasta, w Krakowie została wprowadzona na niemal całym obszarze w granicach obwodnicy autostradowej.

W naszym mieście wprowadzenie przepisów wywołało natychmiastową reakcję części mieszkańców – pojawiły się protesty, akty wandalizmu wobec oznakowania oraz inicjatywa referendalna dotycząca odwołania władz miasta. W krótkim czasie zebrano dziesiątki tysięcy podpisów, znacznie przekraczając wymagany próg. W odpowiedzi na sytuację prezydent Aleksander Miszalski zapowiedział korekty w funkcjonowaniu strefy, a także zmiany personalne w strukturach odpowiedzialnych za transport. Działania te miały złagodzić napięcia, które pojawiły się po wejściu przepisów w życie.

Wstrzymanie prac we Wrocławiu nie oznacza jednak definitywnej rezygnacji z SCT. Przepisy nadal przewidują obowiązek jej wprowadzenia w przypadku ponownego przekroczenia norm jakości powietrza. Wystarczy jeden rok z wynikiem powyżej dopuszczalnego poziomu NO₂, aby procedura została uruchomiona na nowo. Znaczenie będą miały także przyszłe regulacje unijne. Od 2030 roku normy dotyczące dwutlenku azotu mają zostać zaostrzone, co może ponownie postawić temat SCT na agendzie. W tle pozostają również środki europejskie – w części programów transportowych wprowadzenie stref czystego transportu zwiększa szanse na uzyskanie dofinansowania.

W zeszłym miesiącu projekt uchwały w sprawie wprowadzenia Strefy Czystego Transportu zaprezentowały Katowice. Nowe przepisy mają wejść w życie 29 czerwca 2026 r. Z zaprezentowanych założeń wynika jednak, że strefa obejmie wyłącznie niewielki fragment ścisłego centrum – przede wszystkim rynek, deptaki oraz ulice, na których ruch samochodowy już dziś jest ograniczony. Strefa ma objąć najbardziej reprezentacyjną i jednocześnie najmocniej przekształconą część śródmieścia Katowic. Jej granice wyznaczą odcinki ulic Skargi i Moniuszki od strony północnej, dalej Pańki oraz Dudy-Gracza, następnie Warszawska i Francuska od wschodu, a od południa i zachodu – Mariacka Tylna, Dworcowa oraz Słowackiego. Co istotne, same ulice stanowiące obrys strefy nie będą do niej włączone – mają pełnić funkcję granicy. W praktyce oznacza to, że ograniczenia obejmą rejon rynku, deptaków i przyległych kwartałów zabudowy, czyli obszar o dużym natężeniu ruchu pieszego, gastronomii i funkcji usługowych, gdzie już dziś ruch samochodowy jest w wielu miejscach ograniczony lub całkowicie wyłączony.

Nie przegap najważniejszych informacji z Krakowa. Zapisz się do naszego newslettera już teraz!

Przewijanie do góry