Przedterminowe wybory prezydenta Krakowa mogą odbyć się później, niż dotychczas zakładano. Premier Donald Tusk przyznał we wtorek, że najbardziej prawdopodobnym terminem głosowania jest obecnie wrzesień. Powodem są protesty dotyczące przebiegu majowego referendum, w którym mieszkańcy odwołali prezydenta Aleksandra Miszalskiego.
O możliwą datę wyborów dziennikarze zapytali szefa rządu podczas wtorkowej konferencji prasowej. To właśnie premier, zgodnie z przepisami, wyznacza termin przedterminowych wyborów po skutecznym referendum odwoławczym.
– Prawdopodobnie, ale dziś jeszcze nie dam gwarancji (…) chyba będzie to wrzesień – powiedział Donald Tusk. Dodał, że obecnie najbardziej prawdopodobna wydaje się nawet druga połowa września. Jednocześnie zastrzegł, że nie jest to jeszcze ostateczna decyzja.
Słowa premiera oznaczają, że coraz mniej realny staje się sierpniowy termin wyborów, który jeszcze do niedawna był uznawany za najbardziej prawdopodobny. Przyczyną możliwego przesunięcia są protesty złożone po referendum z 24 maja. Jak wynika z obowiązujących przepisów, do czasu ich rozpatrzenia nie powinno się zarządzać przedterminowych wyborów. W praktyce oznacza to, że dalszy kalendarz polityczny Krakowa zależy obecnie przede wszystkim od Sądu Okręgowego w Krakowie. To właśnie sąd musi ocenić zarzuty podnoszone przez autorów protestów i rozstrzygnąć, czy mogły one mieć wpływ na wynik referendum. Dopiero po zakończeniu tego etapu możliwe będzie formalne uruchomienie procedury wyborczej.
Dotychczas wielu obserwatorów wskazywało na 23 sierpnia jako najbardziej naturalną datę wyborów. Wynikało to z przepisów Kodeksu wyborczego, które przewidują przeprowadzenie przedterminowych wyborów w ciągu 90 dni od wystąpienia przyczyny ich zarządzenia. W przypadku Krakowa kluczową datą jest 26 maja, czyli dzień ogłoszenia wyników referendum w wojewódzkim dzienniku urzędowym. Licząc od tego momentu, 90-dniowy termin upływa 24 sierpnia. Ponieważ wybory odbywają się w niedzielę, ostatnim dniem pozwalającym zmieścić się w tym terminie byłby właśnie 23 sierpnia. Ten scenariusz zakładał jednak szybkie rozstrzygnięcie wszystkich protestów. Im dłużej trwa postępowanie sądowe, tym trudniej utrzymać sierpniowy termin.
Choć oficjalny termin wyborów nie został jeszcze wyznaczony, kampania de facto już się rozpoczęła. Kolejni kandydaci ogłaszają start, partie polityczne przedstawiają swoich reprezentantów, a w przestrzeni publicznej trwa intensywna dyskusja o przyszłości miasta. Do grona osób, które potwierdziły start w wyborach, należą już m.in. Michał Drewnicki, Daria Gosek-Popiołek, Aleksandra Owca, Jan Hoffman czy Monika Piątkowska, która we wtorek została oficjalnie zaprezentowana jako kandydatka wspierana przez Koalicję Obywatelską i PSL. Na razie jednak wszystkie działania mają charakter przygotowań. Formalna kampania wyborcza rozpocznie się dopiero po wydaniu przez premiera rozporządzenia o zarządzeniu wyborów.





















