Wojewoda Małopolski otrzymał nowe dokumenty, które – jak twierdzi dziennikarz i wnioskodawca Wojciech Jakubowski – mogą potwierdzać, że radny Miasta Krakowa Bartłomiej Kocurek od dłuższego czasu nie mieszka na terenie gminy, z której został wybrany. Sprawa wraca na biurko wojewody po raz kolejny, tym razem z uzupełnieniem materiału dowodowego o nowe nagrania, raporty i fotografie.
Jakubowski poinformował o tym podczas wtorkowej konferencji prasowej, przekazując, że złożył do Małopolskiego Urzędu Wojewódzkiego uzupełniające pismo w sprawie stwierdzenia wygaśnięcia mandatu radnego. – Od kilku miesięcy docierają do mnie sygnały, że pan Bartłomiej Kocurek, mimo deklaracji, nie zamieszkuje w Krakowie. W tej chwili przekazuję wojewodzie komplet materiałów potwierdzających ten fakt. Zebrane dowody nie pozostawiają wątpliwości – mówił dziennikarz.

Zgodnie z jego argumentacją, radny Kocurek miał od lat mieszkać poza granicami administracyjnymi Krakowa – w miejscowości Baranówka – co mogłoby stanowić naruszenie art. 383 § 1 pkt 2 Kodeksu wyborczego, a w konsekwencji prowadzić do wygaśnięcia mandatu. W dokumentach przekazanych wojewodzie znalazły się trzy elementy, które – zdaniem autorów – mają potwierdzać, że radny Bartłomiej Kocurek nie zamieszkuje obecnie w Krakowie. Pierwszy z nich to nagranie z czerwca 2025 roku, zarejestrowane podczas próby doręczenia przesyłki pod adresem, pod którym radny jest zameldowany. Na nagraniu osoba zastana w mieszkaniu miała oświadczyć, że Bartłomiej Kocurek „nie mieszka tu od trzech lat”. Drugi materiał to raport z czynności detektywistycznych przeprowadzonych we wrześniu 2025 roku. Zawarte w nim ustalenia – oparte na rozmowach z sąsiadami – wskazują, że radny nie przebywa również w mieszkaniu swoich rodziców w Krakowie. Trzeci element stanowią dokumentacja fotograficzna i notatki z obserwacji dziennikarskich. Mają one – według autorów materiału – potwierdzać, że Bartłomiej Kocurek mieszka w Baranówce, w domu, który wcześniej określał jako będący „w budowie”.
Przypomnijmy, o co chodzi w sprawie miejsca zamieszkania radnego Bartłomieja Kocurka. Wszystko zaczęło się na przełomie maja i czerwca 2025 roku, gdy do opinii publicznej zaczęły docierać pierwsze informacje o tym, że radny Koalicji Obywatelskiej może w rzeczywistości nie mieszkać na terenie Krakowa, z którego został wybrany. Zgodnie z obowiązującymi przepisami, radny miejski musi na stałe zamieszkiwać w gminie, której interesy reprezentuje. To właśnie ten warunek stałego miejsca zamieszkania stał się osią sporu, który w kolejnych tygodniach przerodził się w jedną z głośniejszych spraw w Radzie Miasta Krakowa.
Pierwsze sygnały o możliwym naruszeniu pojawiły się po publikacjach i wnioskach złożonych przez radnego dzielnicy Stare Miasto, Wojciecha Jakubowskiego. To on zwrócił uwagę, że Bartłomiej Kocurek może na co dzień przebywać nie w Krakowie, lecz w miejscowości Baranówka, położonej w gminie Kocmyrzów-Luborzyca, kilkanaście kilometrów od granic miasta. Jakubowski, który prywatnie jest również dziennikarzem, postanowił sprawdzić tę sprawę dokładniej i – jak sam przyznał – zlecił prywatnemu detektywowi obserwację radnego.
Z raportu detektywistycznego, który miał liczyć blisko 80 stron, wynikało, że przez kilka tygodni – od końca maja do początku lipca – radny Kocurek był regularnie obserwowany. Detektywi mieli ustalić, że codziennie rano wyjeżdża z posesji w Baranówce, dojeżdża do Krakowa, a wieczorem wraca w to samo miejsce. Na tej podstawie autor wniosku uznał, że radny nie spełnia wymogu stałego zamieszkania na terenie Krakowa i złożył formalny wniosek o wygaszenie jego mandatu. Dokument trafił zarówno do Rady Miasta Krakowa, jak i do wojewody małopolskiego, który – w przypadku bezczynności samorządu – może wydać tzw. zarządzenie zastępcze.
Po złożeniu wniosku sprawa nabrała rozgłosu medialnego. O działaniach radnego i wynikach detektywistycznej obserwacji napisały m.in. „Gazeta Wyborcza”, TOK FM, LoveKrakow i KRKNews Dyskusja szybko przeniosła się do krakowskiego samorządu, a radny Bartłomiej Kocurek został wezwany na posiedzenie Komisji Skarg, Wniosków i Petycji. To właśnie ten organ, zgodnie z procedurą, miał w pierwszej kolejności ocenić zasadność wniosku o stwierdzenie wygaśnięcia mandatu.
Posiedzenie komisji, które odbyło się pod koniec września, miało burzliwy przebieg. Obecny na sali radny Kocurek odpierał zarzuty, podkreślając, że jest zarówno zameldowany, jak i faktycznie mieszka w Krakowie. Przyznał, że bywa również w Baranówce, ale – jak tłumaczył – dom w tej miejscowości jest wciąż w budowie i nie posiada nawet numeru porządkowego. W ocenie radnego nie można więc traktować tego miejsca jako stałego miejsca zamieszkania.
W trakcie posiedzenia nie zadano mu jednak żadnych szczegółowych pytań dotyczących meldunku, zamieszkania ani codziennych dojazdów. Po krótkiej dyskusji większość członków komisji, reprezentujących klub Koalicji Obywatelskiej, uznała wniosek Wojciecha Jakubowskiego za bezzasadny. Decyzja nie zakończyła jednak całej sprawy – wnioskodawca zapowiedział, że zwróci się do wojewody małopolskiego, aby ten, w razie braku uchwały Rady Miasta, wydał zarządzenie zastępcze o wygaśnięciu mandatu.





















