Z piętnastu zostały dwa. Kraków ogranicza plany montażu fotoradarów – pilotaż dopiero w 2026 roku

Po tragedii na moście Dębnickim w 2023 roku władze Krakowa zapowiadały zdecydowaną walkę z piratami drogowymi. Miała być sieć fotoradarów, pomiary odcinkowe i koniec pobłażania kierowcom. Minęły dwa lata – z wielkich planów pozostały dwa urządzenia, które być może pojawią się w 2026 roku. Sprawdzamy, co zostało z tamtych zapowiedzi i jak nowa ekipa w rmagistracie realizuje obietnice dotyczące bezpieczeństwa na drogach.

Tragiczny lipcowy poranek 2023 roku stał się początkiem miejskiej dyskusji o tym, jak powstrzymać niebezpieczne zachowania kierowców w Krakowie. Samochód renault megane prowadzony przez 24-letniego mężczyznę z dużą prędkością uderzył w betonowy mur oporowy przy wjeździe z mostu Dębnickiego na aleję Krasińskiego. W płonącym aucie zginęło czterech młodych ludzi.

Kilka dni po tragedii ówczesny wiceprezydent Andrzej Kulig zapowiedział wzmocnienie miejskiego systemu kontroli prędkości. Z jego inicjatywy Zarząd Dróg Miasta Krakowa wspólnie z Policją i Głównym Inspektoratem Transportu Drogowego przygotował listę lokalizacji, gdzie miały stanąć nowe fotoradary. Na przełomie 2023 i 2024 roku mówiono o trzynastu punktach – przy ulicach Konopnickiej, Wielickiej, Zakopiańskiej, Grota-Roweckiego, alei Andersa i w rejonie mostu Dębnickiego. Wówczas miasto mówiło o kompleksowym programie „Bezpieczny Kraków” i sugerowało, że pierwsze urządzenia pojawią się jeszcze przed końcem 2025 roku.

Dziś te plany wyglądają znacznie skromniej. Z kilkunastu lokalizacji pozostały dwie – w ciągu ulic Konopnickiej i Wielickiej – i to właśnie tam mają zostać zamontowane pierwsze urządzenia w ramach projektu pilotażowego. „W porozumieniu z Zarządem Dróg Miasta Krakowa, organem zarządzającym ruchem i Głównym Inspektoratem Transportu Drogowego wytypowano piętnaście lokalizacji do montażu fotoradarów. Po uzyskaniu opinii Komendanta Wojewódzkiej Policji wskazano dwie priorytetowe – przy ulicach Konopnickiej oraz Wielickiej” – wyjaśnia wiceprezydent Stanisław Mazur.

WARTO WIEDZIEĆ: Kraków nie pójdzie śladem Warszawy. Znaków dla wiewiórek nie będzie

Jak dodaje, Kraków jest przygotowany do wdrożenia przedsięwzięcia, ale nie może działać samodzielnie. „Zgodnie z obowiązującą ustawą Prawo o ruchu drogowym to Inspekcja Transportu Drogowego prowadzi kontrole w zakresie przekraczania dopuszczalnej prędkości i obsługuje stacjonarne urządzenia rejestrujące. Do jej kompetencji należy zakup, naprawa i bieżąca obsługa fotoradarów” – tłumaczy Mazur.

W praktyce oznacza to, że miasto ma gotowe lokalizacje, dokumentację i pozytywną opinię Policji, ale wciąż czeka na zgodę z Warszawy. Dopiero po uzyskaniu formalnej decyzji Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego i zabezpieczeniu środków w budżecie na rok 2026 będzie mogło rozpocząć realizację zadania.

Według urzędników, nie jest to rezygnacja z wcześniejszych planów, a raczej dostosowanie ich do realnych możliwości prawnych. Obecny etap ma charakter pilotażu – dwóch radarów, które mają potwierdzić zasadność i skuteczność całego systemu. Jeśli sprawdzą się w praktyce, magistrat deklaruje gotowość do rozszerzenia projektu o kolejne lokalizacje.

Nie przegap najważniejszych informacji z Krakowa. Zapisz się do naszego newslettera już teraz!

Przewijanie do góry