Sejm uchwalił ustawę, która całkowicie zmienia sposób karania kierowców za przekraczanie prędkości. Po raz pierwszy sama szybkość – bez alkoholu, kolizji czy ofiar – może oznaczać postępowanie karne i realną karę więzienia od trzech miesięcy do pięciu lat.
Nowe przepisy dotyczą przede wszystkim zachowań, które ustawodawca określa jako „skrajnie niebezpieczne”. Najważniejszą zmianą jest wprowadzenie progów prędkości, po których przekroczeniu kierowca nie odpowiada już za wykroczenie, lecz za przestępstwo. To nie jest kosmetyczna korekta prawa – to pełne odwrócenie dotychczasowego systemu, które uderzy przede wszystkim w kierowców jeżdżących zbyt szybko w miastach, w tym w Krakowie.
W praktyce oznacza to, że osoba jadąca powyżej 100 km/h w miejscu, gdzie obowiązuje 50 km/h, może zostać potraktowana jak sprawca przestępstwa. To kluczowa zmiana dla dróg miejskich. W Krakowie do takich sytuacji teoretycznie może dojść na alei Trzech Wieszczów, ulicy Nowohuckiej, Opolskiej, Alejach Pokoju, Lipskiej, Armii Krajowej czy Powstańców Śląskich – wszędzie tam, gdzie kierowcy niekiedy przekraczają prędkość na długich prostych. Teraz takie zachowania nie zakończą się mandatem, lecz postępowaniem karnym.
Ustawodawca wskazuje także progi dla innych kategorii dróg. Na autostradach, w tym na krakowskim odcinku A4, odpowiedzialność karna zacznie się powyżej 210 km/h, a na drogach ekspresowych – jak S7, S52 czy S1 – od powyżej 180 km/h. Na drogach krajowych i wojewódzkich, gdzie dopuszczalna prędkość wynosi 90 km/h, granicę ustalono na 180 km/h. To oznacza, że kierowca jadący z prędkościami zbliżonymi do tych spotykanych dotychczas na tzw. „nocnych przelotach” będzie traktowany jak osoba stwarzająca realne, bezpośrednie zagrożenie dla innych.
TYLKO U NAS: Kolejne podwyżki. Tym razem chodzi o podatek od środków transportowych
Najbardziej restrykcyjne przepisy dotyczą stref zamieszkania i obszarów z ograniczeniem do 30 lub 40 km/h. W Krakowie takie strefy obejmują m.in. obszary wokół szkół, przedszkoli i osiedli – Zwierzyniecka, Karmelicka, Dębniki, Podgórze Duchackie, Łobzów czy duże fragmenty Nowej Huty. Właśnie tam kierowca, który pojedzie powyżej 80 km/h w strefie 40 km/h lub powyżej 60 km/h w strefie 30 km/h, również będzie odpowiadał karnie.
Minister infrastruktury wyjaśnił, że samo przekroczenie tych progów nie wystarczy do skazania. Aby doszło do postępowania karnego, muszą wystąpić trzy elementy naraz: prędkość uznana za ekstremalną, rażące naruszenie w innych obszarach (np. wymuszanie pierwszeństwa, przejazd na czerwonym świetle, omijanie na przejściu) oraz stworzenie realnego zagrożenia dla życia lub zdrowia. Dopiero wówczas policja będzie mogła skierować sprawę do prokuratury.
Zmiany dotyczą nie tylko prędkości. Nowelizacja przewiduje również możliwość konfiskaty pojazdu, nawet jeśli kierowca był trzeźwy. Wystarczy, że prowadził samochód, mimo prawomocnego zakazu – niezależnie od tego, czy jechał zgodnie z przepisami. To radykalna zmiana, która do tej pory dotyczyła głównie kierowców prowadzących pod wpływem alkoholu. Teraz sankcja obejmie także osoby, które po prostu lekceważą orzeczenia sądów. W przypadku recydywy sąd będzie mógł orzec dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów, a zawieszenie kary więzienia będzie możliwe jedynie w wyjątkowo uzasadnionych sytuacjach.
TYLKO U NAS: To on próbował przejechać policjanta. Policja użyła broni podczas pościgu (Video)
Zmiany obejmują także środowisko miłośników motoryzacji. Nowe przepisy szczegółowo definiują nielegalne wyścigi jako rywalizację co najmniej dwóch kierowców na drodze publicznej, niezależnie od tego, czy są świadkowie, nagrania czy relacja policji. Driftowanie i celowe wprowadzanie pojazdu w poślizg również zostaną objęte surowymi sankcjami – szczególnie jeśli odbywa się to w miejscach ogólnodostępnych, np. na miejskich skrzyżowaniach, dużych parkingach czy pustych odcinkach ulic.
To jednak nie koniec nowości. Każdy zlot, spot czy zgromadzenie motoryzacyjne liczące powyżej 10 pojazdów będzie wymagało wcześniejszego zgłoszenia w gminie. Dla Krakowa, gdzie spoty odbywają się m.in. przy Tauron Arenie, na parkingu M1, pod Makro czy na terenach Nowej Huty, oznacza to koniec spontanicznych, nieformalnych zlotów. Ustawodawca podkreśla, że nie chodzi o likwidację spotkań, ale o „wprowadzenie kontroli nad zgromadzeniami, które często przeradzały się w nielegalne wyścigi”. W praktyce organizatorzy – nawet nieformalni – będą odpowiadać za brak zgłoszenia.
Wyjaśnienie rządu dotyczące zaostrzenia prawa koncentruje się przede wszystkim na bezpieczeństwie. W dokumentach przygotowanych do ustawy podkreślono, że nadmierna prędkość jest wciąż jedną z głównych przyczyn wypadków śmiertelnych, a liczba interwencji wobec kierowców jeżdżących powyżej 180 km/h rośnie. Rząd argumentuje, że dotychczasowe mandaty i zatrzymanie prawa jazdy w części przypadków nie działały odstraszająco, a recydywa jest w tej grupie kierowców szczególnie wysoka. Dlatego wprowadzono sankcje, które mają być „wyczuwalne i realne”.
Mimo to reakcje kierowców są podzielone. Jedna grupa – w tym wielu użytkowników ruchu miejskiego – popiera zmiany, argumentując, że w końcu skończy się przyzwolenie na wyścigi po ulicach i przejazdy przez miasto z prędkościami powyżej 120 km/h. Druga grupa uważa jednak, że przepisy są zbyt ostre, a kara więzienia za prędkość, nawet nadmierną, może być nieproporcjonalna. Najwięcej pytań budzi interpretacja pojęcia zagrożenia życia oraz to, jak policja będzie dokumentować „rażące naruszenia”.
Niepokój wyrażają także środowiska motoryzacyjne, zwłaszcza organizatorzy legalnych zlotów i spotów. Obawiają się, że nowe przepisy utrudnią organizację wydarzeń, które od lat odbywają się w Krakowie z zachowaniem zasad bezpieczeństwa. Zwracają uwagę, że zlot 11 aut na parkingu będzie wymagał takiej samej ścieżki formalnej jak zgromadzenie kilkuset osób na Rynku. Ministerstwo odpowiada, że przepisy nie mają uderzać w społeczność pasjonatów, lecz w tych, którzy wykorzystują zgromadzenia do nielegalnych wyścigów.
Nowelizacja przeszła przez Sejm i trafiła do Senatu, który może wprowadzić poprawki. Następnie wróci do izby niższej, a po ostatecznym przegłosowaniu trafi na biurko prezydenta. Po podpisie ustawa zostanie opublikowana w Dzienniku Ustaw i zacznie obowiązywać po 30 dniach. Jeśli proces legislacyjny przebiegnie bez opóźnień, nowe przepisy wejdą w życie na początku 2026 roku.























