Od 1 stycznia 2026 roku w Krakowie obowiązuje całkowity zakaz używania fajerwerków i petard. Uchwałę w tej sprawie, przygotowaną na wniosek prezydenta miasta Aleksandra Miszalskiego, Rada Miasta przyjęła kilka miesięcy wcześniej. Nowe przepisy obejmują zarówno zakaz używania, jak i posiadania materiałów pirotechnicznych w przestrzeni publicznej – niezależnie od tego, czy chodzi o osoby prywatne, firmy, czy organizatorów wydarzeń.
Miasto zapowiadało, że sylwester 2025/2026 będzie ostatnim z hukiem. Od nowego roku miała obowiązywać zasada „zero tolerancji” wobec fajerwerków. Jednocześnie w uchwale zapisano wyjątek przejściowy: w noc sylwestrową, między godziną 22.00 a 2.00, używanie fajerwerków było jeszcze legalne. Poza tym przedziałem czasowym – zarówno wcześniej, jak i po godzinie drugiej w nocy – obowiązywał już pełny zakaz.
2 stycznia opublikowaliśmy list mieszkanki Grzegórzek, która opisała, jak wyglądała sylwestrowa noc z jej perspektywy. Kobieta zwróciła uwagę, że mimo zapowiadanego zakazu, w jej okolicy wybuchy było słychać przez wiele godzin.
Odgłosy petard i fajerwerków zaczęły się już po 18. Przed 22. w całej okolicy było słychać wybuchy. O północy było oczywiście apogeum, ale nawet po drugiej w nocy wciąż dało się słyszeć strzały. Nic się nie zmieniło – napisała.
Podkreślała, że ma psa bardzo źle reagującego na hałas i że – mimo leków uspokajających – zwierzę całą noc było w silnym stresie. Zwracała też uwagę na brak widocznych patroli i interwencji służb. Jej zdaniem nowe przepisy pozostały martwym zapisem, który nie przełożył się na realną zmianę. Po publikacji tekstu do redakcji zaczęły napływać kolejne wiadomości od czytelników. Pisali mieszkańcy Podgórza, Krowodrzy, Nowej Huty i Prądnika. Wiele relacji było do siebie bardzo podobnych. Wskazywano, że wybuchy pojawiały się już w godzinach popołudniowych, czyli na długo przed 22.00, a następnie trwały również po godzinie 2.00, gdy zgodnie z przepisami używanie fajerwerków było już zabronione.
To właśnie te głosy mieszkańców skłoniły nas do sprawdzenia, jak zakaz wyglądał w praktyce i czy był faktycznie egzekwowany. Zwróciliśmy się do Straży Miejskiej z pytaniem o liczbę zgłoszeń, interwencji, pouczeń i mandatów związanych z używaniem fajerwerków w noc sylwestrową. Z informacji przekazanych przez rzecznika prasowego Straży Miejskiej Marka Anioła wynika, że w dniach 31 grudnia i 1 stycznia dyżurni przyjęli ponad 50 zgłoszeń dotyczących fajerwerków. Funkcjonariusze podejmowali interwencje, jednak w większości przypadków kończyły się one pouczeniami. Tylko sześć osób zostało pouczonych, a jeden przypadek zakończył się nałożeniem mandatu karnego w wysokości 50 zł.
Ukaranym był mężczyzna, który około godziny 21.00 odpalał fajerwerki na bulwarach wiślanych. Było to jeszcze przed godziną 22.00, a więc w czasie, gdy używanie fajerwerków było już objęte zakazem i nie obowiązywało jeszcze sylwestrowe „okno legalności”. To jedyna sytuacja w całym mieście, w której nowe przepisy zakończyły się nałożeniem kary finansowej.
Dane Straży Miejskiej potwierdzają to, o czym pisali mieszkańcy. Zgłoszeń było kilkadziesiąt, wybuchy – jak wynika z relacji – słychać było w wielu dzielnicach miasta, także poza dozwolonym przedziałem czasowym. Tymczasem tylko jedna osoba została ukarana mandatem. To pokazuje wyraźną różnicę między przepisami a ich egzekwowaniem. Zakaz formalnie obowiązuje, ale w noc sylwestrową nie przełożył się na realne ograniczenie używania fajerwerków ani na odczuwalną obecność służb porządkowych.
Nie wiadomo, w jaki sposób miasto planuje egzekwować zakaz fajerwerków przy kolejnym sylwestrze, kiedy nowe przepisy będą obowiązywać już bez jakichkolwiek wyjątków czasowych. Uchwała wyklucza dalsze odstępstwa – również w noc z 31 grudnia na 1 stycznia. Tymczasem doświadczenia z tegorocznej nocy sylwestrowej pokazują, że nawet przy ograniczonym zakazie egzekwowanie prawa okazało się w praktyce symboliczne.
Dodatkowym wyzwaniem może być rosnąca liczba zadań, które w ostatnim czasie powierzono Straży Miejskiej. Od 1 stycznia 2026 roku to właśnie strażnicy miejscy odpowiadają również za kontrolę przestrzegania przepisów o Strefie Czystego Transportu. To nowe, wymagające logistycznie zadanie, które może ograniczyć możliwości szybkiego reagowania na inne wykroczenia – w tym te związane z używaniem materiałów pirotechnicznych.
W tej sytuacji pojawia się pytanie, czy władze Krakowa – poza przyjęciem uchwały – przygotowały wystarczające narzędzia do jej realnego wdrożenia. Pierwszy test nowych przepisów pokazał, że bez skutecznych mechanizmów kontroli zakaz może pozostać jedynie deklaracją.





















