Zakładają bransoletkę i każą płacić. Oszustwo z Paryża i Rzymu dotarło do Krakowa (Video)

W centrum Krakowa pojawili się naciągacze działający według schematu znanego z zachodnich metropolii. Zaczepiają przechodniów, zakładają im na rękę bransoletki i chwilę później domagają się pieniędzy.

Na pierwszy rzut oka wszystko wygląda niewinnie. Ktoś podchodzi, zagaduje, jest uprzejmy i próbuje nawiązać kontakt. Po chwili proponuje drobny „prezent” – najczęściej plecioną bransoletkę. Problem pojawia się w momencie, gdy okazuje się, że upominek wcale nie jest darmowy.

Z relacji świadków i nagrań publikowanych w internecie wynika, że schemat działania jest powtarzalny. Osoba zaczepiająca turystę lub przechodnia nie czeka na wyraźną zgodę i szybko zakłada bransoletkę na rękę. To moment kluczowy, bo po kilku sekundach sytuacja zmienia się diametralnie. Uprzejmy gest zamienia się w żądanie zapłaty. Pojawia się presja, najpierw w formie sugestii, później coraz bardziej bezpośrednia. W zatłoczonym miejscu wiele osób nie chce wdawać się w konflikt, szczególnie że sytuacja dzieje się publicznie, wśród innych przechodniów. Właśnie na tym opiera się skuteczność tej metody – na zaskoczeniu i poczuciu zobowiązania.

Tego typu działania określane są jako „oszustwo na bransoletkę”. To schemat od lat obecny w największych miastach turystycznych Europy, takich jak Paryż czy Rzym. W tych miejscach naciągacze działają głównie w okolicach najbardziej popularnych atrakcji, gdzie codziennie pojawiają się tysiące turystów.

W zagranicznych relacjach często pojawia się dodatkowy element. Osoby stosujące tę metodę mogą działać w grupach. Jedna zaczepia i zakłada bransoletkę, druga wywiera presję, a trzecia obserwuje sytuację. Czasem takie działania są wykorzystywane jako pretekst do odwrócenia uwagi, co może prowadzić do kradzieży kieszonkowych. Na razie nie ma potwierdzonych informacji, aby takie przypadki miały miejsce w Krakowie, jednak sam mechanizm jest dobrze znany.

Rynek Główny to przestrzeń szczególnie narażona na tego typu działania. Duży ruch turystyczny, tłum i łatwość anonimowego poruszania się sprawiają, że osoby stosujące podobne metody mogą działać bez większych przeszkód. Właśnie dlatego podobne sytuacje pojawiają się w najbardziej rozpoznawalnych punktach miast. Na tym etapie trudno mówić o skali zjawiska w Krakowie. Dostępne są pojedyncze relacje i nagrania, które potwierdzają, że metoda pojawiła się w centrum miasta, ale nie ma jeszcze danych wskazujących, czy jest to zjawisko powtarzalne. Nie pojawiły się także szerokie komunikaty służb dotyczące tego konkretnego schematu.

Pojawienie się tej metody może być jednak sygnałem ostrzegawczym. Doświadczenia innych europejskich miast pokazują, że takie działania potrafią szybko się rozprzestrzeniać, szczególnie w miejscach odwiedzanych przez turystów. Wystarczy kilka osób, by schemat zaczął funkcjonować na większą skalę. Z relacji mediów zagranicznych wynika, że na Zachodzie osoby stosujące tę metodę bardzo często działają w grupach. Jedna osoba zaczepia i zakłada bransoletkę, druga wywiera presję, a kolejne obserwują sytuację lub pilnują otoczenia. W niektórych przypadkach taki kontakt wykorzystywany jest także do odwrócenia uwagi, co może prowadzić do kradzieży kieszonkowych.

Skierowaliśmy do Straży Miejskiej oraz policji pytania o to, czy otrzymały zgłoszenia dotyczące prób tego typu oszustwa oraz czy posiadają wiedzę o pojawieniu się takiego procederu w Krakowie. Do tematu będziemy wracać.

Nie przegap najważniejszych informacji z Krakowa. Zapisz się do naszego newslettera już teraz!

Przewijanie do góry