Zakrzówek na wynajem za złotówkę. Prezydent Miszalski nabrał wody w usta

Prezydent Aleksander Miszalski wprowadził możliwość wynajmu pomostów na Zakrzówku. Stawka zaczyna się od 1 zł za metr kwadratowy za godzinę. W praktyce oznacza to, że część jednej z najbardziej obleganych przestrzeni rekreacyjnych w Krakowie może być rezerwowana z wyprzedzeniem – w czasie, gdy mieszkańcy nadal stoją w kolejkach, by wejść na kąpielisko.

14 kwietnia prezydent Aleksander Miszalski podpisał zarządzenie, które wprowadza możliwość krótkotrwałego wynajmu pomostów na Zakrzówku, a więc jednego z najbardziej obleganych miejsc rekreacyjnych w Krakowie, gdzie od momentu otwarcia w 2023 roku codziennością są kolejki, limity wejść i sytuacje, w których mieszkańcy przez długi czas czekają tylko po to, żeby dostać się na teren kąpieliska, co sprawia, że każdy metr tej przestrzeni ma realną wartość i znaczenie dla użytkowników.

Zarządzenie zakłada, że pomosty mogą być udostępniane odpłatnie na cele sportowo-rekreacyjne lub kulturalne, przy czym dokument nie precyzuje, co dokładnie kryje się pod tymi pojęciami, a to oznacza, że zakres ich interpretacji jest bardzo szeroki i w praktyce zależny od decyzji urzędnika, który będzie rozpatrywał wniosek, co otwiera możliwość traktowania jako „rekreacji” bardzo różnych aktywności, niekoniecznie mających charakter zorganizowanego wydarzenia.

Mechanizm jest przy tym prosty, ale jego konsekwencje już takie nie są, ponieważ wystarczy złożyć wniosek do Zarządu Infrastruktury Sportowej co najmniej 10 dni wcześniej, wskazać powierzchnię oraz lokalizację i poczekać na decyzję, a następnie – w przypadku jej uzyskania – uiścić opłatę, która według minimalnych stawek wynosi 1 zł za metr kwadratowy za godzinę dla celów sportowo-rekreacyjnych i 1,50 zł dla kulturalnych , co w praktyce oznacza, że nawet większe fragmenty pomostów można wynająć za relatywnie niewielkie kwoty.

W tym miejscu pojawia się zasadniczy problem, ponieważ zarządzenie nie określa maksymalnej powierzchni, jaką można objąć wynajmem, nie wskazuje żadnych górnych limitów i nie wprowadza mechanizmów, które ograniczałyby skalę zajmowanej przestrzeni, co oznacza, że teoretycznie jeden podmiot – na przykład firma organizująca wydarzenie dla pracowników – może wynająć znaczną część pomostów, uzyskując w ten sposób dostęp do przestrzeni, która dla innych pozostaje ograniczona przez system kolejkowy.

Równocześnie dokument nie odpowiada na pytanie, jak wynajęta przestrzeń będzie funkcjonować w praktyce, ponieważ nie ma w nim zapisów dotyczących oznaczania, wydzielania czy fizycznego oddzielania takiego obszaru od reszty pomostów, co prowadzi do sytuacji, w której nie wiadomo, czy osoby korzystające z kąpieliska w standardowym trybie będą mogły przebywać na tej samej przestrzeni, czy też zostaną z niej wykluczone, mimo że formalnie pozostaje ona częścią ogólnodostępnego obiektu.

Miało być 323 mln nadwyżki, jest 124 mln straty. Zaglądamy do dokumentów i sprawdzamy, jak wygląda budżet Krakowa

Dodatkową warstwą problemu jest sposób podejmowania decyzji, ponieważ zgodnie z zarządzeniem to dyrektor Zarządu Infrastruktury Sportowej rozstrzyga o udostępnieniu przestrzeni, biorąc pod uwagę m.in. charakter wydarzenia i jego wpływ na infrastrukturę , a w przypadku kilku chętnych dopuszczone są negocjacje , przy czym nie określono kryteriów, według których takie decyzje mają być podejmowane, co oznacza, że cały system opiera się w dużej mierze na uznaniowości.

W efekcie powstaje sytuacja, w której obok istniejącego modelu funkcjonowania Zakrzówka – opartego na kolejce, limicie wejść i zasadzie dostępności dla wszystkich – pojawia się drugi model, oparty na wcześniejszym wniosku, opłacie i decyzji administracyjnej, co prowadzi do wyraźnego kontrastu między tymi, którzy czekają na wejście, a tymi, którzy mogą zaplanować swoją obecność i mieć zapewniony dostęp do konkretnej części pomostu.

I właśnie ten kontrast staje się dziś osią całej dyskusji, ponieważ od momentu otwarcia Zakrzówka mieszkańcy Krakowa przyzwyczaili się do tego, że dostęp do kąpieliska wiąże się z koniecznością oczekiwania, podczas gdy nowe przepisy wprowadzają możliwość obejścia tego mechanizmu, przynajmniej w określonych przypadkach, co rodzi pytania o równość dostępu do przestrzeni publicznej.

Dlatego skierowaliśmy pytania do Zarządu Infrastruktury Sportowej oraz magistratu, pytając o kwestie kluczowe z punktu widzenia funkcjonowania tego systemu, takie jak dostępność w weekendy wakacyjne, ewentualne limity powierzchni, sposób organizacji przestrzeni czy kryteria wyboru wnioskodawców, jednak na razie odpowiedzi nie ma, a instytucje odpowiedzialne za wdrożenie tych zasad nie zabrały głosu. Milczy również prezydent Aleksander Miszalski, który w ostatnim czasie jest bardzo aktywny w mediach społecznościowych i regularnie komentuje miejskie sprawy, ale w tym przypadku – mimo rosnącej dyskusji – nie odniósł się publicznie do wątpliwości, jakie budzi jego decyzja.

Tymczasem sezon dopiero się zaczyna, temperatury rosną, a wraz z nimi rośnie zainteresowanie Zakrzówkiem, co oznacza, że wszystkie te pytania bardzo szybko przestaną być teoretyczne i zamienią się w realne problemy do rozwiązania na miejscu, w sytuacji, gdy jedni będą stać w kolejce, a inni – korzystać z wynajętej przestrzeni.

Nie przegap najważniejszych informacji z Krakowa. Zapisz się do naszego newslettera już teraz!

Przewijanie do góry