8 listopada 2025 roku mieszkańcy Prądnika Czerwonego utknęli w gigantycznych korkach. Zamknięty został odcinek ul. Dobrego Pasterza — od ronda Barei do skrzyżowania przy Serenadzie. Objazdy poprowadzono wąskimi ulicami osiedlowymi. Komunikacyjny paraliż natychmiast przeniósł się na ul. Bora-Komorowskiego i okolice centrum handlowego.
Zamknięcie ma związek z kolejnym etapem budowy linii tramwajowej do Mistrzejowic. Wykonawca deklaruje zakończenie prac do 6 grudnia. Czy zdąży?
Ewa Śliwa, przedstawicielka mieszkańców w Radzie Budowy KST IV, już wcześniej nagłaśniała temat zbliżającego się zamknięcia. Kilka dni temu, zanim ruszyły roboty, opublikowała emocjonalny wpis, pytając: „gdzie byli ci wszyscy radni, jak podjęto taką decyzję bez rozmowy z mieszkańcami, wspólnotami, przedsiębiorcami?”. Jej zdaniem spotkanie z wykonawcą odbyło się poza oficjalną Radą Budowy, a jedyny radny obecny nie zaprotestował. „Wystarczyło powiedzieć, że poruszymy temat wspólnie i wstrzymać proces wydawania dokumentów. Ale po co?” – pisała. Wskazuje, że jedynym efektem presji była publiczna deklaracja, że zamknięcie potrwa do 6 grudnia.
Tymczasem radny Marcin Borek zainicjował projekt uchwały w Radzie Dzielnicy III, który miał przesunąć termin zamknięcia ul. Dobrego Pasterza na wiosnę. Projekt ten miał dać czas na lepsze przygotowanie dzielnicy i uniknięcie chaosu komunikacyjnego w okresie przedświątecznym. Został jednak odrzucony. Za przesunięciem terminu głosowało tylko 4 radnych, przeciw było 17. W komentarzu na Facebooku radna Anna Krawczyk (popierająca inicjatywę przesunięcia terminu zamknięcia ul. Dobrego Pasterza) podała nazwiska głosujących przeciw: m.in. Piotr Moskala, Anna Baldyga, Marcin Smolski, Maciej Kalemba, Piotr Majak, Mateusz Drożdż, Joanna Pierzchała-Cempura i inni. Pełna lista liczy 17 osób.
Mieszkańcy komentują sytuację jako powtarzający się schemat: decyzje zapadają ponad ich głowami. Jedna z mieszkanek pisała, że „mieszkam tu 4 lata i ani karteczki o jakimś zebraniu czy zaproszenia NIGDY nie było! Robią z nami co chcą!”. Marcin Borek dodawał: „od 5 lat angażuje się w to, jak budowana jest linia tramwajowa, a dowiaduję się, że rada dzielnicy decyduje o czymś, o czym nawet nie słyszałem”.
Głosy krytyki są też kierowane pod adresem władz miasta. Jeden z mieszkańców pisał: „niestety ci panowie nie zauważają, że zmotoryzowani też są mieszkańcami Krakowa i płacą tu podatki. A udogodnień dla nich nie ma żadnych — tylko coraz więcej utrudnień”. Inny dodawał: „zamiast nowego mostu drogowego, włodarze fundują nam kładkę pieszo-rowerową”.
Miasto deklaruje zakończenie robót do 6 grudnia.
Czytaj także: Tramwaj, estakada i windy. Mieszkańcy Prądnika Czerwonego „przepytali” Miszalskiego na „ławeczce”























